Z miesiąca na miesiąc widać, iż Polacy nie mają problemów z chińskimi samochodami. Ich udział w rynku stale rośnie, ale mówi się, iż największy pokaz możliwości producentów z Państwa Środka dopiero przed nami. W tym miesiącu do sprzedaży w Polsce wchodzi luksusowa marka Xpeng, która może zredefiniować segment premium. Miałem już okazję jeździć trzema modelami chińskiej marki, dlatego pozwolę sobie zweryfikować te śmiałe opinie.
Europa choćby nie staje do tej rywalizacji
Dziś wiele mówi się o tym, iż Chińczycy chcą rywalizować z europejskimi gigantami motoryzacji na ich podwórku. Panuje niezgoda, czy oclić tylko elektryki, a może całą chińską motoryzację. Niezależnie od przyjętej polityki wygląda na to, iż Europa choćby nie chce stanąć do tej rywalizacji. Przykro to stwierdzić, ale nie do końca może, ponieważ cechuje ją kompletnie inne podejście do tematu samochodów. Problem w tym, iż w Europie producenci myślą w zasadzie o tworzeniu aut.
Tymczasem Chińczycy mają o wiele szersze spojrzenie, bo ich przedsięwzięcia opierają się o szeroko pojętą mobilność. Samochody są tu tylko jednymi z wielu narzędzi w całym ekosystemie opartym na nowych technologiach. Z tego względu do sektora motoryzacyjnego wkraczają giganci technologiczni, np. producenci telefonów. Dlaczego? Bo przyszłość nie opiera się od mocy silników, a od mocy obliczeniowych platform do różnego rodzaju mobilności. Nie chodzi tutaj tylko o jeżdżenie, ale także latanie czy pływanie.
Jak daleko zaszedł Xpeng w ciągu zaledwie 10-letniej historii?
Dla gigantów technologicznych wejścia do świata automotive nie jest barierą nie do przeskoczenia. Przykładowo Xpeng został założony ledwie w sierpniu 2014 r., a dziś jest uznawany za jednego z czołowych graczy na rynku. Markę założyli byli, wysoko postawieni pracownicy koncernu GAC, którym wsparcia inwestycyjnego udzielili m.in. były szef serwisu Alibaba, założyciel Xiaomi czy renomowany w świecie elektroniki Foxconn.
Premiera pierwszego auta pojawia się zaledwie po dwóch latach, a w tym czasie trwa imponująca ekspansja. Powstają przede wszystkim centra badań i rozwoju w Chinach oraz amerykańskiej Dolinie Krzemowej. To m.in. tam rozwijane są zdolności autonomiczne XPilot, które opierają się o czujniki laserowi Lidar, radary oraz kamery. Od 2021 r. marka sukcesywnie rozszerza rynki w Europie (pierwszym była elektrykolubna Norwegia). Jednocześnie Volkswagen (za 700 mln dol. kupił 5 proc. udziałów) podpisał umowę na wspólne opracowywanie kolejnych podzespołów auta pod kątem rynku w Chinach.
Jednak Xpeng to nie tylko samochody elektryczne, ale też inne formy mobilności. Dla chińskiej firmy istotny jest rozwój chociażby załogowych dronów, które już testowane są w Azji. Dziś na polskiej prezentacji Xpenga w Warszawie zaprezentowano jeden z nich, dokładnie model X2. Ten dwumiejscowy dron ma konstrukcję z włókna węglowego i wspólną linię nadwozia z jednym z modeli samochodów (P7). realizowane są też prace nad dosłownie latający samochodem, ponieważ eVTOL Flying Car ma mieć składane skrzydła, co umożliwi zarówno latanie, jaki jazdę po ulicach. Inna koncepcja Land Aircraft Carrier zakłada stworzenie modułowego pojazdu latającego, chowanego w większym aucie. Firma rozwija też swojego humanoidalnego robota.
Co Xpeng będzie sprzedawał w Polsce?
Europejskie prawodawstwo raczej nie pozwoli prędko na testy latających pojazdów, dlatego na razie Xpeng skupia się tutaj na sprzedaż aut elektrycznych. W polskich salonach dostępne będą 3 modele (jeszcze w drugim kwartale 2025 r.):
- Xpeng P7 (sedan)
- Xpeng G6 (średni SUV)
- Xpeng G9 (duży SUV)
Trudno nie odnieść wrażenia, iż dwa pierwsze modele wprost są wycelowane w Teslę. Xpeng P7 to teoretyczny rywal dla Modelu 3, a Xpeng G6 dla Modelu Y. Flagowy Xpeng G9 stawi z kolei czoła europejskiemu segmentowi premium. Każdy model będzie oferowany z 7-letnią gwarancją (limit 160 000 km). Wszystkie zdobyły też 5 gwiazdek w testach Euro NCAP.
Co skrywają te samochody?
Jeszcze przed oficjalną prezentacją miałem okazję do przetestowania na torze doskonalenia techniki jazdy wszystkich trzech modeli. Każdy z nich miał swoje wady i zalety, ale wszystkie łączyło jedno – bardzo wysoka jakość wykonania. choćby podczas dynamicznej jazdy, czasem wręcz szarpanej nie był trzeszczenia lub wrażenia, iż zaraz coś odpadnie. Wręcz przeciwnie, było luksusowo i cicho. Gdy miało być głośno, imponująco nadawało nagłośnienie premium (choć nie jestem audiofilem, to zrobiło to wrażenie).
Minusem dla niektórych może być skumulowanie wielu funkcji wyłącznie na ekranach. To z jednej strony oznaka nowoczesności, która często jest wręcz oczekiwana w klasie premium. Drobny falstart ma też system multimedialny, który jeszcze nie jest dostępny w języku polskim. Przedstawiciele marki zadeklarowali jednak, iż stanie się to niedługo. Początkowo może być to problematyczne dla kogoś bez znajomości języków obcych. Zwłaszcza jeżeli będziecie chcieli otworzyć zaskakująco pojemny bagażnik sedana P7.
Xpeng P7
Skoro o tym modelu mowa to należy docenić, iż w przeciwieństwie do SUV-ów, jest w nim specyficzne poczucie lekkości. Niska pozycja to coś, co doceni wielu kierowców. Podstawowy model P7 będzie dostępny w wersji z napędem na tył, która cechować będzie się największym zasięgiem (576 km). Pozwoli na to bateria 86,2 kWh, którą z architekturą 400V naładujemy od 10 do 80 proc. w 29 minut na szybkiej ładowarce 175 kW. Moc 276 KM pozwoli zebrać się do setki w 6,7 sekundy.
Mocniejszy wariant AWD Performance zapewni szybsze wrażenia z racji napędu na 4 koła i mocy 473 KM (757 Nm!). Sprint do setki to tylko 4,1 sekundy, ale oczywiście ta wersja ma nieco mniejszy, choć wciąż duży zasięg (505 km). Bateria i architektura pozostają bez zmian. Samochód prezentuje się bardzo elegancko, a w kabinie robotę robi ogromny dach panoramiczny przedzielony między rzędami siedzeń. Świetnie prezentują się też dwa połączone ze sobą ekrany, z czego centralny ma aż 14,96″. System Xmart OS ma możliwości bezprzewodowych aktualizacji.
Xpeng G6
Choć SUV Xpeng G6 jest cięższy od sedana P7, to jednak ten model zapewni banana na twarzy miłośnikom szybkich przyspieszeń. Dlaczego? Jako jedyny z trio ma system Launch Control, który zapewnia piorunujący start w najmocniejszej wersji AWD Performance (476 KM, 660 Nm, 4,0 s do setki). Jeździłem wieloma szybkimi samochodami, ale przyspieszenie Xpenga G6 w tym trybie zrobiło na mnie piorunujące wrażenie. Z baterią 87,5 kWh zasięg topowej specyfikacji to aż 550 km. Natomiast architektura 800V umożliwia ładowanie z mocą 280 kW. Efekt? W 20 minut naładujemy się z 10 do 80 proc.
W Polsce dostępne będą też tańsze wersje RWD (silnik elektryczny tylko na tylnej osi). Opcja Standard zaoferuje baterię 66 kWh z ładowaniem do 215 kW. Mniejsza pojemność przełoży się na mniejszy zasięg, choć 435 km to przez cały czas niezła wartość. Z mocą obniżoną do 258 KM nie będzie to taki demon prędkości jak AWD Performance, ale 6,6 sekundy do setki to nie jest cecha powolnego SUV-a. Pośrednią opcją będzie wariant RWD Long Range (286 KM) z bateria jak w najmocniejszej odmianie. Zasięg w tym przypadku wyniesie 570 km. W G6-tce wyjątkowo zaimponowały mi głośniki w zagłówku kierowcy do prowadzenia rozmów, opcja wysuwanego haka holowniczego i możliwość bycia powerbankiem (V2L).
Xpeng G9
Flagowiec z bagażnikiem aż 1576 litrów charakteryzuje się oczywiście największym luksusem. Doświadczymy tu najlepszych foteli, najlepszych materiałów i aż trzech ekranów. Swój monitor ma bowiem takżę pasażer z przodu, który na fotelu z funkcją relaksu może oglądać wideo także w trakcie jazdy. System Xmart OS ma m.in. YouTube’a, Disney+, a choćby Instagrama. Kolejne aplikacje mają dochodzić sukcesywnie. Co ciekawe, filmy czy seriale nie będą rozpraszać kierowcy, ponieważ ekran ma specjalnie wąski kąt widzenia. Z lewego fotela nie widać kompletnie niczego, co dzieje się na skrajnie prawym tablecie.
Pomimo dużej masy, Xpeng G9 najbardziej imponował mi skutecznością systemów asystujących. Na tzw. szarpaku (wymuszenie poślizgu tylnej osi na mokrej nawierzchni) choćby przy 60 km/h (graniczna prędkość dla tego urządzenia) byłem w stanie bez problemu ominąć kurtyny wodne. Xpeng G9 jako jedyny z gamy w Polsce ma XPilota w wersji 4.0 z dwoma układami Nvidia Drive Orin, które wykonują 508 bilionów operacji na sekundę.
G9-tka to także szybki SUV z dwoma wariantami mocy. Słabsza opcja RWD ma 313 KM (6,4 s do setki), a mocniejsza AWD dysponuje 551 KM (3,9 s do setki). Do dyspozycji jest tu także największa bateria 98 kWh. Zasięg to 570 km, a dzięki architekturze 800V w 5 minut odzyskamy 200 km zasięgu. Załadowanie do bezpiecznego pełna, czyli 80 proc. to tylko 20 minut (pamiętajmy o ogromnej pojemności 98 kWh).
Jakie wnioski?
Niezależnie od tego, czy lubimy elektryki czy nie, Xpeng powinien być coraz mocniejszym graczem. Szybkość ładowania, luksusowe wyposażenie, efektowny design i imponujące osiągi to przepis na niewątpliwy sukces. Nie stanie się to jednak od razu. prawdopodobnie będzie to pewien proces, ale bez mocnej odpowiedzi, europejscy producenci będą systematycznie dzielić się coraz większym kawałkiem rynkowego tortu. Życzę „naszym” jak najlepiej, ale mam świadomość, iż technologiczny faworyt tego meczu wyszedł właśnie na rozgrzewkę.