Czy każdemu potrzebny jest własny samochód — zwłaszcza w miastach? W „Motorze” nr 10/1976 padają liczby, porównania i wnioski, które brzmią zaskakująco współcześnie. W numerze także: Simca 1307/1308 na fali europejskich zachwytów, Polski Fiat 125p składany w montowniach na Dalekim Wschodzie oraz migawki z RFN i Wysp Kanaryjskich. Zaglądamy do wydania z 7 marca 1976 r.
Pierwsza marcowa okładka, bliskie okolice Dnia Kobiet, więc jeden z klasycznych pomysłów na okładkę „Motoru” (samochód i dziewczyna) – jak najbardziej wpisuje się w miejsce i czas. Towarzyszący modelce Fiat 125p pojawił się zresztą także wewnątrz numeru, w dość egzotycznym kontekście (o czym w dalszej części naszego przeglądu).

Czy samochody prywatne mają przyszłość?

Czy każdemu potrzebny jest samochód? To teoretyczne pytanie miało pomóc odnaleźć optymalną drogę rozwoju motoryzacji. Jako przykład ślepej uliczki podawano pęd do dużych aut, zwłaszcza w miastach. I tak dla przykładu: w Tokio ulice stanowiły jedynie 10,3% powierzchni miasta, w Londynie 23%, a w nowym Jorku 35%. Ponadto średnie „obciążenie” auta wynosiło w Anglii 1,2 osoby, a w ZSRR 1,7, co oznaczało, iż przez cały tydzień samochodem jeździ praktycznie jedna osoba.
Ogólnie wychodziło na to, iż duże miasta cierpią na nadmiar samochodów. W Los Angeles na 1000 osób przypadało bowiem 400 samochodów (w całych USA – średnio 350), w Kanadzie – 250, a w Szwecji – 200.
Doprowadziło to do zwrócenia uwagi konstruktorów na małe samochody, a włodarzy miast – na inne rodzaje transportu. Co ciekawe, w tym pierwszym przypadku choćby w USA, gdzie przez wiele lat królował samochód typu „krążownik szos”. Co nas zatem miało czekać w przyszłości? Nieduże auta i… komunikacja miejska.
Wszystkie te cenne statystyki i wnioski poparto analizami potwierdzającymi zasadność tej drogi. Wykorzystano w niej bardzo rokujące pod tym względem przykłady Moskwy i Leningradu. W przypadku tej ostatniej obliczono nawet, iż w optymalnym wariancie na 1000 mieszkańców powinno przypadać nie więcej niż 160 samochodów. Artykuł został zamieszczony w rubryce „U naszych przyjaciół”.
https://magazynauto.pl/wiadomosci/daewoo-tico-kontra-fiat-cinquecento-pojedynek-dwoch-hitow-polskich-ulic-lat-90-motor-nr-36-1995,aid,5518Samochód roku 1975

W dziale poświęconym trendom i nowościom zaprezentowano model Simca 1307/1308. Zwracano uwagę, iż auta tej marki nie są wprawdzie bardzo drogie, ale nie zdobywają też wielkiej popularności. Nowość pod względem konstrukcyjnym przypomina model Simca 1100 znajdujący się w produkcji już od ośmiu lat, a większość nakładów poświęcono na wygląd nadwozia i wnętrze. Komfort stawiano w tym przypadku na równi z cechami użytkowymi, czemu sprzyjał format 5-drzwiowej kombilimuzyny (4,24 m dł., poj. bagażnika 400-1100 dm3).
Simca stanowiła wówczas przykład „linii rozsądku”, zapoczątkowanej 11 lat wcześniej przez inny francuski samochód – Renault 16. Cały artykuł – w linku poniżej.
https://magazynauto.pl/wiadomosci/simca-1307-1308-miss-europy-motor-nr-10-1976,aid,4539Polski, ale z Tajlandii
Montaż polskich samochodów w dalekiej Tajlandii. Auta trafiają tam w standardzie „6”, czyli nadwozie jest całkowicie w częściach.
„Większość samochodowych firm na świecie rozwija również eksport pojazdów w stanie rozmontowanym”. Taka forma eksportu nie była też obca FSO. Już w 1969 roku podpisano umowę z Jugosławią (Polski Fiat 125p), a w 1972 r. zawarto kontrakty z Arabską Republiką Egiptu i Kolumbią.
https://magazynauto.pl/wiadomosci/aby-polskie-fiaty-byly-lepsze-motor-nr-43-1976,aid,4841W 1975 r. rozpoczęto eksport tzw. standardów (zestaw części i zespołów przygotowanych do montażu) do Tajlandii i Indonezji. Taka forma eksportu stanowiła wówczas około 20% produkcji FSO. Podkreślano, iż uruchomienie takich zagranicznych montowni wymagało szeregu prac przygotowawczych, zarówno w fabryce, jak i bezpośrednio u odbiorcy.
Pionierem tego typu rozwiązania był włoski Fiat, czego doświadczyliśmy także w Polsce – szybkie uruchomienie produkcji 125p i 126p możliwe było właśnie dzięki tego typu procedurze. FSO planowała podbój kolejnych rynków, w tym tak egzotycznych jak Trinidad i Nowa Zelandia.
Egzotyczni pracownicy pracujący przy żerańskich silnikach.
Polski Fiat w niecodziennej scenerii Dalekiego Wschodu.
A na koniec: impresje z RFN i… Kanarów
Na korespondencji z ZSRR i wycieczce do Tajlandii „światowe” wątki w pierwszym marcowym wydaniu „Motoru” się nie kończą. Na ostatniej stronie pojawiły się doniesienia m.in. z RFN i Wysp Kanaryjskich. W – dosłownie – zupełnie innych klimatach.


Wszystkie ilustracje pochodzą z archiwalnego „Motoru" nr 10/1976.

2 godzin temu












