
Włosi stwierdzili, iż wybiorą kontrowersję. Czy to opłacalny kierunek? Trudno jednoznacznie stwierdzić. Niektórzy mogą uznać, iż zrobili to celowo, by przypadkiem nie zainteresować za dużej liczby odbiorców nowym produktem i zachować „spalinową” tożsamość. Brzmi absurdalnie, ale nowe Ferrari rzeczywiście nie przypomina niczego, co kojarzyło się do tej pory z marką mającą siedzibę w Maranello.
Nie wiadomo co
Auto sprawia wrażenie większego, niż jest w rzeczywistości. To może być efekt wysoko poprowadzonych krawędzi błotników i drzwi, które sąsiadują z wąskimi przeszkleniami. Całość prezentuje się nad wyraz oryginalnie.
Nowe Ferrari nie jest elektrycznym odpowiednikiem Purosangue. Jego linia nie przypomina crossovera. Wydaje się, iż może być nazywane czterodrzwiowym coupe, choć to też będzie „naciągane”. W pewnym sensie jest więc wyjątkowe już przez samą sylwetkę.
Nowe Ferrari Luce – przód, fot. FerrariPas przedni Ferrari Luce jest lekko klinowaty, dzięki opadającej linii maski. Pod nią zamontowano główne reflektory, które stanowią wspólny motyw z czarną listwą. Wygląda to niczym z Dodge’a Chargera, co jest kolejnym zaskoczeniem.
Jeszcze większe emocje wzbudza tył z wysoko umieszczoną klapą bagażnika. choćby ostatnio zaprezentowany Mercedes-AMG GT wygląda z tej strony mniej awangardowo. Jesteśmy ciekawi, jak zareagują potencjalni klienci.
Nowe Ferrari Luce od środka
Jeżeli chodzi o wnętrze, to nie można mówić o zaskoczeniu, ponieważ zostało już częściowo ujawnione (trzy miesiące temu). Niemniej jednak projekt jego kokpitu pozostaje intrygujący. Wpływa na to nie tylko minimalizm, ale też styl retro. Niektórzy mogą stwierdzić, iż brakuje tu spójności z karoserią, która jest na wskroś współczesna.
Kierownica prezentuje się bardzo klasycznie. Nie przypomina tej zastosowanej choćby w Amalfi. Pod jej ramionami są konwencjonalne przyciski, pokrętła i selektory, a za nimi – pokaźne łopatki. Każdy z tych elementów tworzy naprawdę fajny klimat.
Nowe Ferrari Luce – kokpit, fot. FerrariTo samo można powiedzieć o zegarach, a raczej wyświetlaczu, który zawiera wskaźniki z konserwatywnymi motywami. Pasuje do wspomnianego „kółka”. A co z ekranem centralnym? Szkoda, iż nie został zgrabniej wkomponowany w konsolę.
Minimalizm dominuje również na panelach drzwiowych. Mnogość kolorów może jednak przytłaczać. I trudno się dziwić, skoro beż łączy się tu z czernią, żółcią i… srebrnymi dekorami. To kolejny „kij w mrowisko” dla estetów.
Nowe Ferrari Luce – tylna kanapa, fot. FerrariTylne drzwi nowego Ferrari Luce otwierają się pod wiatr, choć nie jest to Rolls Royce. W drugim rzędzie znajduje się trzyosobowa kanapa. Środkowe miejsce jest znacznie węższe od pozostałych i ogranicza je wysoki tunel wystający z podłogi.
Na podstawie zdjęć trudno ocenić przestrzeń, ale podejrzewamy, iż włoski pojazd oferuje przyzwoite warunki dla czterech osób średniego wzrostu. Trzeba jednak liczyć się z wyraźnie opadającą linią dachu.
Cztery silniki w nowym Ferrari
Inżynierowie zastosowali po dwie jednostki na oś. Przednie potrafią kręcić się do 30 000 obrotów na minutę, co robi wrażenie. Podobno zbudowano je w oparciu o doświadczenie z Formuły 1. To jednak równie dobrze może być czysty marketing – bierzmy na to poprawkę.
Auto może pracować w różnych trybach. o ile nowe Ferrari ma pokonać jak największy odcinek, to użytkownik powinien aktywować ten odpowiedzialny za zasięg. Wtedy moc jest ograniczana do 430 koni mechanicznych, a prędkość maksymalna wynosi 260 km/h.
Nowe Ferrari Luce – tył, fot. FerrariTryb Tour to ten kompromisowy. Oferuje napę na wszystkie 4 koła i uwalnia 617 koni mechanicznych. Jeszcze wyżej jest Performance z mocą 986 koni mechanicznych i prędkością sięgającą 310 km/h.
Na szczycie znajduje się Launch Control, czyli 1050 koni mechanicznych. To właśnie ten wariant umożliwia osiąganie 100 km/h w 2,5 sekundy i 6,8 sekundy do 200 km/h. Porsche Taycan Turbo GT oferuje jeszcze lepsze rezultaty, dlatego trudno mówić o rewelacji – choćby przy tak abstrakcyjnie genialnej dynamice.
Wyżej podane tryby dostosowują także pracę układu jezdnego. Nowe Ferrari Luce ma 800-woltową architekturę, która pozwala na szybkie ładowanie. Co ciekawe, akumulator stanowi część podwozia, by skuteczniej obniżyć środek ciężkości.

8 godzin temu










