Planowane przez rząd zmiany w prawie mają poprawić bezpieczeństwo ruchu drogowego. Zdaniem RPO mogą jednak stanowić krok w stronę nadmiernej ingerencji państwa w życie obywateli. Zastępca Rzecznika skierował w tej sprawie pismo do Arkadiusza Myrchy, Sekretarza Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Jednym z głównych zarzutów Rzecznika wobec nowelizacji jest kwestia tzw. „automatycznych skutków skazania”. w uproszczeniu – jeżeli kierowca zostanie skazany za przestępstwo drogowe, sąd obligatoryjnie orzeknie konfiskatę pojazdu lub jego równowartości. Taki przepis może naruszać zasadę indywidualizacji kary – czyli dostosowywania jej do konkretnego przypadku. Jak zauważa RPO, przepadek pojazdu byłby traktowany jak kara obligatoryjna, co stoi w sprzeczności z Konstytucją RP.
Nowe uprawnienia dla poszkodowanych – ale czy skuteczne?
Kolejna zmiana dotyczy dostępu pokrzywdzonych do informacji o sprawcach wykroczeń. Nowelizacja przewiduje, iż ofiary wykroczeń drogowych będą mogły wystąpić o dane sprawców. Problem w tym, iż projekt nie nakłada na organy prowadzące postępowanie obowiązku informowania pokrzywdzonych o tej możliwości. To oznacza, iż wielu poszkodowanych może w ogóle nie wiedzieć, iż ma takie prawo.
Zmiana definicji przestępstwa – czy to ma sens?
Rzecznik zwraca również uwagę na niepokojące przekształcenie przepisów dotyczących odpowiedzialności karnej. Nowelizacja wprowadza możliwość skazania na minimum 3 lub 5 lat więzienia za przestępstwa drogowe, które dotychczas uznawane były za nieumyślne. Oznacza to, iż niektóre niezamierzone błędy za kierownicą mogą zostać potraktowane jak umyślne zbrodnie – co w praktyce oznacza surowsze wyroki, choćby dla osób, które nie miały złych intencji.
Nielegalne wyścigi – czy nowe przepisy idą za daleko?
Rzecznik Praw Obywatelskich (RPO) zgłosił poważne zastrzeżenia do projektowanych zmian w Kodeksie karnym, które mają na celu walkę z nielegalnymi wyścigami samochodowymi. Choć ich głównym celem jest poprawa bezpieczeństwa na drogach, RPO wskazuje na kilka nieścisłości i problemów, które mogą wynikać z nowelizacji.
Projektowany przepis art. 115 § 26 Kodeksu karnego ma na nowo określić, czym jest „nielegalny wyścig samochodowy”. Problem w tym, iż definicja ta jest dość szeroka i obejmuje nie tylko klasyczne, nielegalne rajdy po ulicach miast, ale także inne formy rywalizacji między kierowcami. Wątpliwości budzi fakt, iż mowa tu o „rywalizacji kierujących co najmniej dwoma pojazdami mechanicznymi w ruchu lądowym” oraz o „celowym wprowadzeniu pojazdu w poślizg lub doprowadzeniu do utraty styczności z nawierzchnią chociażby jednego z kół pojazdu”.
To oznacza, iż penalizowane może być choćby kontrolowane driftowanie na legalnych imprezach motoryzacyjnych, jeżeli realizowane są one w przestrzeni otwartej i ogólnodostępnej. Takie sformułowanie może więc uderzyć w legalne wydarzenia sportowe i pasjonatów motoryzacji, zamiast wyłącznie w piratów drogowych.
Wyścigi to nie tylko samochody – luka w przepisach?
RPO zwraca również uwagę na fakt, iż nowa definicja „nielegalnego wyścigu” koncentruje się na samochodach, choć sama treść przepisu mówi o „pojazdach mechanicznych”. Oznacza to, iż w niektórych sytuacjach motocykle czy choćby szybkie hulajnogi elektryczne mogą nie zostać objęte przepisami, mimo iż także mogą brać udział w ryzykownych wyścigach.
Dodatkowo, przepisy koncentrują się na wyścigach organizowanych w przestrzeni publicznej i z udziałem widowni. To oznacza, iż sytuacja, w której dwóch kierowców urządza nielegalny wyścig bez obecności publiczności, może zostać potraktowana inaczej lub nie podlegać nowym przepisom.
RPO apeluje o bardziej precyzyjne określenie przepisów, tak aby faktycznie eliminowały one zagrożenie na drogach, nie uderzając jednocześnie w legalne formy rywalizacji sportowej. Zwraca także uwagę na konieczność równego traktowania różnych typów pojazdów oraz wyścigów organizowanych w różnych warunkach.
Nowelizacja Kodeksu karnego budzi więc duże emocje i może wywołać spore zamieszanie w środowisku motoryzacyjnym. Z jednej strony walka z piratami drogowymi jest konieczna, ale z drugiej – nie można dopuścić do sytuacji, w której pasjonaci motorsportu staną się ofiarami zbyt szerokich i nieprecyzyjnych przepisów. Czy rządzący uwzględnią uwagi RPO i dopracują nowelizację? Przekonamy się wkrótce.