OMODA 7 wjeżdża do Polski. 1100 km zasięgu, latający ekran i cena, która przekona twojego wujka

1 godzina temu
Właśnie ruszyła przedsprzedaż OMODA 7, a ja przyjrzałem się temu, co ten hybrydowy gracz ma do zaoferowania. Spoiler: jest na co czekać, zwłaszcza jeżeli lubicie gadżety i nie znosicie dopłacać za lakier.


Zacznijmy od konkretów, bo to one zwykle decydują o sukcesie w naszym kraju, zwłaszcza jeżeli chodzi o motoryzację z Chin. Cena OMODA 7 Super Hybrid zaczyna się od 169 900 zł. W marcu auto fizycznie pojawi się w salonach, ale rezerwacje można składać też przez stronę producenta.

To kwota, która w segmencie D-SUV jest interesująca. Mówimy o aucie, które ma 4,66 m długości i rozstaw osi wynoszący 2,72 m. To przestronny, rodzinny samochód, który za cenę dobrze doposażonego kompaktu oferuje dosyć sporo, ale o tym za chwilę.

1100 km zasięgu i 90 km na prądzie


To, co najważniejsze, kryje się pod maską, czyli Super Hybrid System. Sercem tego układu jest silnik 1.5 T-DGi połączony z baterią LFP o pojemności 18,4 kWh. Efekt? Łączna moc systemowa 279 KM i 365 Nm momentu obrotowego.

Przyspieszenie do "setki" w 8,5 sekundy może nie urywa głowy, ale jest przyzwoicie. Producent deklaruje, iż w trybie czysto elektrycznym przejedziecie do 90 km. A gdy ruszycie w trasę? Całkowity zasięg hybrydy, przynajmniej na papierze, wynosi 1100 km. Co więcej, baterię naładujecie od 30 do 80 proc. w zaledwie 20 minut.

Ekran, który "lata"


W środku OMODA 7 postawiła wbrew trendom na dotykowe rozwiązania, więc niestety nie uświadczycie tutaj wielu fizycznych przycisków. Są za to bajery, jak ekran systemu infotainment o przekątnej 15,6 cala, który potrafi "lewitować" i przesuwać się przed fotel pasażera.

Wystarczy gest czterema palcami, by wasz współpasażer mógł wygodnie zarządzać multimediami. Bajer? Owszem.

Do tego mamy nagłośnienie SONY, system aktywnego wygłuszenia kabiny ENC i fotele, które nie tylko grzeją i chłodzą, ale oferują też rozbudowany masaż. Całość wykończona ekoskórą i zamszem.

Można odnieść wrażenie, iż Chińczycy bardzo chcieli, żebyś poczuł się tu jak w aucie za dwa razy większe pieniądze. Jakiej to będzie jakości? Zobaczymy podczas testów.

Matowy lakier w standardzie


Stylistyka nowej siódemki to ewolucja motywu litery "X", którą znamy z mniejszego modelu OMODA 5. Auto wygląda nowocześnie i co najważniejsze nie jest kopią niczego, co już widzieliście w motoryzacji (wink, wink). Tylne lampy w kształcie błyskawic ciekawie się prezentują.

Jednak to, co najbardziej mnie zaskoczyło, to polityka kolorystyczna. Producent oferuje pięć lakierów, w tym Matte Gray i żaden z nich, włącznie z matowym, nie wymaga dopłaty. Macie więc jakieś 3 koła w kieszeni.

Nowa OMODA 7 wjeżdża na polski rynek, oferując technologię V2L (możecie podpiąć ekspres do kawy pod auto na biwaku) oraz 20 systemów bezpieczeństwa ADAS. Do tego bezprzewodowe Android Auto i Apple CarPlay oraz ładowarka bezprzewodowa o mocy 50 W z funkcją chłodzenia.

Czy samochód ten będzie cieszył się zainteresowaniem Kowalskich i Nowaków? Zakładam, iż tak, chociaż o liczbach porozmawiamy za parę miesięcy, bo dopiero teraz ruszyła przedsprzedaż.

Idź do oryginalnego materiału