To nie jest delikatna korekta, to prawdziwe tąpnięcie. Jeszcze kilka dni temu analitycy uspokajali, iż benzyna 95 powinna kosztować w okolicach 5,80 zł. Rzeczywistość zweryfikowała te prognozy brutalnie. Średnia cena popularnej dziewięćdziesiątki piątki to w tej chwili 6,07 zł za litr.
To aż o 34 grosze więcej, niż zakładały optymistyczne scenariusze. Skąd ten szok? Wszystko przez sytuację na Bliskim Wschodzie. Działania militarne USA i Izraela wymierzone w Iran sprawiły, iż rynek zareagował błyskawicznie. Efekt widzimy na pylonach i uwierzcie mi, to nie jest widok, który cieszy oko podczas porannej kawy.
Nie tylko benzyna 95. Ceny diesla i LPG również w górę
Jeżeli jeździcie dieslem, sytuacja wygląda jeszcze mniej kolorowo. Olej napędowy kosztuje już średnio 6,29 zł/l, co oznacza wzrost o 28 groszy względem przewidywań z ubiegłego tygodnia. choćby użytkownicy aut z instalacją gazową, którzy zwykle uśmiechali się pod nosem podczas tankowania, czują zaciskającą się pętlę. Gaz LPG dobił do poziomu 2,79 zł/l.
Dla tych, którzy do swoich maszyn leją tylko to, co najlepsze, mam najgorszy komunikat: benzyna 98 niebezpiecznie zbliża się do granicy 7 złotych. w tej chwili trzeba za nią zapłacić średnio 6,82 zł/l. Spójrzcie na swoje paragony, bo te z końca lutego są już tylko wspomnieniem "tanich" czasów.
Dlaczego paliwa drożeją? A może być gorzej...
Pytanie "dlaczego jest tak drogo?" ma jedną, bardzo konkretną odpowiedź: geopolityka. Jakub Bogucki z e-petrol.pl zwraca uwagę na najważniejszy punkt na mapie świata, czyli Cieśninę Ormuz. To wąskie gardło globalnego handlu ropą.
Jeśli konflikt na linii USA-Iran doprowadzi do jej blokady, nie będziemy rozmawiać o podwyżkach rzędu kilkunastu groszy, ale o fizycznym braku surowca. To scenariusz, którego nikt nie chce brać pod uwagę, a jednak wisi on nad nami jak czarna chmura.
Analitycy skandynawskiego banku SEB przygotowali różne scenariusze i wskazali, jak konflikt w Iranie może przełożyć się na ceny paliw. Najbardziej optymistyczny zakłada podpisanie porozumienia nuklearnego z Iranem, co może spowodować spadek ceny baryłki ropy poniżej 60 dolarów.
Jednak ten najczarniejszy dotyczy dalszej eskalacji konfliktu, co ma doprowadzić do całkowitej blokady Cieśniny Ormuz, a to miałoby sprawić, iż cena baryłki ropy poszybowałaby powyżej 150 dolarów. To z kolei ogromnie uderzyłoby nas po portfelach.
Prognozy na najbliższe dni dla Polaków są jasne: musimy oswoić się z "szóstką" z przodu. Od 2 marca kierowcy na kolejnych stacjach będą widzieć aktualizacje cen, które niestety nie idą w dół. jeżeli możecie, zatankujcie dzisiaj, bo jutro może być jeszcze drożej.

2 godzin temu











