Nowy Bentley Continental GT S 2026. Ma 680 KM i pozostało bardziej bezczelny

2 godzin temu
Jeśli myśleliście, iż hybryda w Bentleyu oznacza kompromisy, to mam dla was wiadomość: nic z tych rzeczy. Brytyjczycy właśnie pokazali czwartą generację Bentleya Continental GT S oraz jego otwartą wersję GTC S. I wiecie co? Te auta są mocniejsze, szybsze i bardziej bezczelne niż wszystko, co do tej pory nosiło literkę S na masce.


Największa rewolucja kryje się pod maską. Kultowe W12 odchodzi do lamusa, ale spokojnie, bo godny sukcesor jest już tutaj. Nowy układ High Performance Hybrid to połączenie 4,0-litrowego V8 z wałem korbowym typu cross-plane i silnika elektrycznego. Efekt? Systemowa moc 680 KM i potężne 930 Nm momentu obrotowego.

Dla porównania, to o 130 KM więcej niż w poprzednim modelu. Sprint do setki zajmuje teraz zaledwie 3,5 sekundy, a prędkość maksymalna to równe 306 km/h. A najlepsze jest to, iż rano możesz wyjechać z osiedla bezszelestnie, bo zasięg w trybie elektrycznym wynosi do 80 km. Ale gdy tylko wciśniesz gaz, sportowy wydech przypomni ci, dlaczego kochamy widlaste ósemki.

Ten Bentley potrafi "iść bokiem"


Bentley postanowił przestać być grzeczny. Do wersji S wrzucono technologię, która wcześniej była zarezerwowana tylko dla topowego modelu GT Speed. System Bentley Performance Active Chassis to prawdziwy "game changer". Mamy tu wszystko:

Aktywny napęd na cztery koła,

Skrętną tylną oś (po raz pierwszy w wersji S!),

Elektronicznie sterowany mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu (eLSD),

System stabilizacji przechyłów Bentley Dynamic Ride 48V.


Co to oznacza w praktyce? Według zapowiedzi producenta w trybie Dynamic samochód pozwala na kontrolowany uślizg tylnej osi. Tak, dobrze czytacie, w kontrolowanych warunkach, np. na torze wyścigowym tym kolosem można się bawić w zakrętach.

Jeśli masz wystarczająco dużo odwagi, możesz całkowicie wyłączyć ESC i balansować autem wyłącznie pedałem gazu. To podobno najbardziej zorientowany na kierowcę Bentley w historii.

Stylistyka "Blackline" i to... piano black?!


Z zewnątrz nowy Continental GT S wygląda, jakby właśnie wrócił z siłowni i założył czarny garnitur szyty na miarę. Zapomnijcie o błyszczącym chromie. Pakiet Blackline Specification zamienia wszystko, co świecące, na głęboką czerń. Czarne są kratki wlotów powietrza, czarne są emblematy skrzydeł, a choćby końcówki wydechu.

Całość osadzono na potężnych, 22-calowych felgach, a spojrzenie przyciągają przyciemniane, matrycowe reflektory LED o unikalnym wzorze Precision Design.

W kabinie czuć ducha sportu, ale wciąż jest to Bentley, więc o twardych plastikach nie ma mowy. Wyłącznie w wersji S dostajemy dwukolorowy podział tapicerki i techniczną tkaninę Dinamica, która pojawiła się na kierownicy, lewarku zmiany biegów i boczkach drzwi.

Jest przyczepnie, nowocześnie i bardzo luksusowo. Nad czym jednak ubolewam, to standardem jest wykończenie piano black, co moim zdaniem jest jedną wielką pomyłką, ale umówmy się, większość klientów i tak wybierze opcjonalne włókno węglowe z wysokim połyskiem.

Nowy Bentley Continental GT S z dodanym gniazdem na wtyczkę nie stracił duszy. Wręcz przeciwnie zyskał pazura, którego wcześniej mu brakowało.

Idź do oryginalnego materiału