Nowe Porsche? Nic bardziej mylnego. To chiński odpowiednik za ułamek ceny

6 dni temu

Producenci z Państwa Środka wzorują się na zachodnich projektach, czego choćby nie próbują ukrywać. Niektóre modele stanowią niemal kopie oryginalnych modeli z Niemiec. Przykładem może być chiński odpowiednik Porsche, który ma kosztować znacznie mniej, a oferować tyle samo lub choćby więcej.

W tym szaleństwie jest metoda

Wymagający klienci ze Starego Kontynentu mogą kręcić nosami, ale taka strategia ma sens. Pragmatyczni nabywcy mogą zrezygnować z prestiżowego logo na rzecz wielokrotnie tańszej, ale w gruncie rzeczy podobnej konstrukcji.

Taką tendencję widać już na rodzimym rynku tych pojazdów. Chiński odpowiednik Porsche może być kolejnym potwierdzeniem. Lokalni klienci coraz chętniej wybierają pojazdy tamtejszych firm, co nie wiąże się z patriotyzmem tylko ekonomią.

Aistaland GT7 – przód, fot. Aistaland

Renomowani producenci zaczynają to odczuwać. To niezwykle trudna sytuacja, ponieważ Państwo Środka ma ogromny potencjał sprzedażowy, z którego szeroko pojęty Zachód chciał korzystać przez kolejne dekady.

To jednak było naiwne. Tamtejszy rząd wiedział, co zrobić, by rozwinąć własny przemysł, czego pierwszym aktem było przyciągnięcie zagranicznych potentatów i utworzenie z nimi spółek joint venture. Na tej podstawie zaczęło się błyskawiczne gromadzenie doświadczenia, które już przynosi skutki.

Chiński odpowiednik Porsche wygląda atrakcyjnie

Patrząc na sylwetkę tego samochodu, nietrudno o skojarzenia z Taycanem. Proporcje może nie są równie udane, ale i tak tworzą niezłą całość. Nadwozie ma w sobie również sporo z Panamery Sport Turismo, która nie jest już u nas dostępna.

Zacznijmy od tego, iż prezentowany model nosi nazwę Aistaland GT7. Jest tworem producenta, który jeszcze nie zadebiutował na polskim rynku. Znajduje się jednak pod skrzydłami koncernu GAC Group, który ma już swoje marki nad Wisłą.

Aistaland GT7 – tył, fot. Aistaland

Pas przedni czerpie garściami z niemieckich karoserii. Chiński odpowiednik Porsche ma bardzo podobny styl reflektorów, dlatego wystarczyłoby podmienić logo, by oszukać choćby bardzo oddanego fana legendarnej marki.

Tylna część karoserii ma już większą dawkę indywidualizmu. Co prawda zastosowano tu pas świetlny, ale ma nieco inną formę. Poza tym, wkomponowano go inaczej. Całość jest zaskakująco spójna i może się podobać.

Ile będzie kosztował chiński odpowiednik Porsche?

Wiele będzie zależało od konkretnej konfiguracji tego modelu. Nie ma jednak wątpliwości, iż Aistaland GT7 nie zbliży się choćby do połowy kwoty, jaką trzeba przeznaczyć na oryginał z Niemiec. To może być duża zachęta dla tamtejszych klientów.

Aistaland GT7 – przód, fot. Aistaland

Chiński odpowiednik Porsche charakteryzuje się naprawdę pokaźnymi gabarytami, co potwierdzają oficjalne dane techniczne. Prezentowany samochód ma:

  • 5050 milimetrów długości
  • 1980 milimetrów szerokości
  • 1470 milimetrów wysokości
  • 3000 milimetrów rozstawu osi

To oznacza potencjalnie rodzinne przeznaczenie. Nowość marki Aistaland oferuje również zaawansowaną technologię. Bazuje na architekturze 800 V, co przełoży się na szybki proces ładowania akumulatora trakcyjnego.

Potencjał systemowy będzie duży, bo auto posiada trzy jednostki elektryczne – dwie na tylnej i jedną na przedniej osi. Chińczycy jeszcze nie ujawnili dokładnej mocy, ale tamtejsi eksperci przewidują, iż będzie przekraczała 600 koni mechanicznych.

Jeżeli chodzi o cenę, to na lokalnym rynku może startować od około 230 tysięcy juanów, co przekłada się na mniej więcej 125 000 złotych i daje pole do rywalizacji z Xiaomi SU7. Z kolei Taycan w Chinach stanowi niemal czterokrotnie większy koszt.

Idź do oryginalnego materiału