
Francuski producent wprowadził nową generację swojego popularnego modelu. Zamiast zastosować mniejszy silnik (zgodnie z trendami), wykorzystał większą jednostkę i dodał kolejną. Nowe Clio z układem hybrydowym to zaskakujące auto – pod kilkoma względami. Istnieje duże prawdopodobieństwo, iż zostanie liderem segmentu.
Rewolucja stylistyki
To mój pierwszy bezpośredni kontakt z miejskim Renault w debiutującym wydaniu. Gdy przyglądałem się oficjalnym grafikom, miałem mieszane uczucia. Dotychczasowe wcielenie było bardzo eleganckie, dlatego projektanci podjęli spore ryzyko wprowadzając całkowicie inny design. Na żywo jest jednak znacznie lepiej, niż sugerują to zdjęcia.
Nowe Clio prezentuje się bardzo oryginalnie. Już same reflektory mają w sobie dużą dawkę indywidualizmu. Przypominają motocyklowe odpowiedniki dzięki soczewkom wkomponowanym w masywne, czarne obudowy. Ich uzupełnieniami są blendy LED do jazdy dziennej, które zamontowano nieco niżej – w zderzaku.
Renault Clio E-Tech 160 esprit Alpine – przód, fot. Wojciech KrzemińskiZmienił się także grill, który zyskał ładną fakturę i zaktualizowane logo producenta. Summa summarum, pas przedni jest widowiskowy, jak na segment B. Skutecznie zwraca uwagę innych kierowców. W porównaniu do Volkswagena Polo może wyglądać, jak z innej epoki.
Profil pozostał bardzo zbliżony, co oznacza odrobinę stylistycznej dynamiki. Linia przeszkleń płynnie zwęża się w obu kierunkach. Na jej wysokości umieszczono klamki tylnych drzwi. W oczy rzucają się także felgi o ciekawym wzorze.
Jedno spojrzenie na tył i już wiadomo, iż to właśnie on wzbudza największe kontrowersje. Dwuczęściowe lampy i wyraźnie zaznaczone krawędzie bagażnika sprawiają, iż nie da się pomylić tej formy z jakąkolwiek inną. Karoseria jako całość jest jednak spójna, co oznacza, iż styliści zdołali utrzymać konsekwencję.
Nowe Clio od środka
Może to zabrzmieć, jak laurka, ale francuska marka utrzymuje poziom, który u innych zaczyna spadać ze względu na oszczędności. Klienci zaczynają to dostrzegać choćby w produktach klasy premium, co daje do myślenia.
Nowe Clio nie musi mieć żadnych powodów do obaw, co potwierdzają zastosowane materiały wykończeniowe. Są starannie spasowane i nierzadko miękkie – szczególnie w górnych strefach. Urozmaicają je dekory, które przy bocznych dyszach nawiewu oferują „opalaną” kolorystykę. Fajny motyw.
Kokpit został złożony z dobrze znanych „klocków. Zegary oparto na wyświetlaczu z możliwością doboru motywów. Taki sam znajduje się w modelu Rafale. Zapewnia czytelność i płynne działanie. Kolejnym plusem jest kierownica z fizycznymi przyciskami i selektorem trybów jazdy pod prawym ramieniem. Dobrze leży w dłoniach.
Renault Clio E-Tech 160 esprit Alpine – kokpit, fot. Wojciech KrzemińskiZ kolei centralny wyświetlacz jest szybki w działaniu i oferuje ładny interfejs. Co istotne, posiada wbudowane funkcje Google, dzięki którym użytkownik ma możliwość korzystania z najlepszej nawigacji na rynku.
Aby zachować odpowiedni poziom ergonomii, panel klimatyzacji ma swoje autonomiczne klawisze – tuż pod środkowymi kratkami nawiewu. Każdy producent powinien stosować takie rozwiązanie, a nie przenosić wszystko na „dotyk”, który przesadnie angażuje użytkowników.
O ergonomii świadczy także przycisk aktywujący preferencje użytkownika w kontekście asystentów jazdy. Wystarczy kliknąć dwa razy, by niepożądane pikania ustąpiły. U innych trzeba nierzadko przebrnąć przez menu. Dobrze, iż projektanci skutecznie odpowiedzieli na głupotę i nadgorliwą ideowość polityków.
Renault Clio E-Tech 160 esprit Alpine – kabina, fot. Wojciech KrzemińskiFotele wersji Alpine należą do ekstraklasy. Z takim wyprofilowaniem mogłyby trafić choćby do Megane R.S. Gdybym mógł wprowadzić jakiś dodatek, byłaby to przedłużana końcówka siedziska, która zapewniłaby lepsze podparcie nóg długonogich kierowców.
Biorąc pod uwagę przynależność do segmentu B, tylna kanapa nowego Clio oferuje optymalne warunki. Dwie osoby średniego wzrostu zmieszczą się bez problemu, choć można odnieść wrażenie, iż w nowej Fabii pozostało więcej miejsca. Kąt nachylenia oparcia jest wystarczający.
Renault Clio E-Tech 160 esprit Alpine – bagażnik, fot. Wojciech KrzemińskiJeżeli chodzi o sam bagażnik, to jego pojemność jest zależna od konkretnej wersji. W konwencjonalnych oferuje 391 litrów, co jest świetnym wynikiem. Natomiast w hybrydzie jest znacznie mniejszy – ma 309 litrów.
Mimo wszystko, zmieszczą się do niego dwie spore walizki, albo kilka mniejszych toreb. Próg załadunku osadzono wysoko, co jest konsekwencją oryginalnej stylistyki. Otwór załadunkowy jest wystarczający. Zastosowanie solidnej półki zwiększa praktyczność. Gwoli ścisłości, po złożenie drugiego rzędu można przewieźć 1094 litry różności.
Renault Clio E-Tech 160 – dane techniczne
O potencjale tego samochodu świadczą nie tylko jakość wykonania i design, ale też zastosowany układ napędowy. Inżynierowie postanowili iść pod prąd i zastosowali większą jednostkę spalinową, niż w poprzedniej wersji hybrydy E-Tech.
Teraz pod maską pracuje wolnossący silnik o pojemności 1,8 litra. To nowa konstrukcja, która została wsparta elektrycznością, w skład której wchodzą E-Motor i system HSG. W przenoszeniu mocy na koła pomaga wielotrybowa przekładania automatyczna multi-mode.
Renault Clio E-Tech 160 esprit Alpine – tył, fot. Wojciech KrzemińskiNowe Clio w hybrydzie oddaje do dyspozycji 160 koni mechanicznych i 270 niutonometrów. To najmocniejsza wersja tego modelu. I tak na pewno pozostanie, bo wariant R.S. nie jest planowany. A szkoda, bo z tym nadwoziem byłby jeszcze bardziej widowiskowy.
Zastosowana technologia winduje masę pojazdu do 1316 kilogramów. Aczkolwiek i tak można liczyć na dobre osiągi. Miejskie Renault przyspiesza do 100 km/h w 8,3 sekundy. Jego prędkość jest elektronicznie ograniczona do 180 km/h, co oznacza, iż Francuzi poszli w ślady Szwedów.
Oprócz satysfakcjonujących osiągów, prezentowana wersja oferuje wyjątkowo skromny apetyt. Średnie spalanie w cyklu mieszanym uzyskane w teście wyniosło 4,6 litra. To wynik bardzo bliski danych producenta. I za to należą się niskie ukłony.
Nowe Clio podczas jazdy
Najnowsze wydanie tej hybrydy świetnie pasuje do miejskiego modelu. Zapewnia wigor i szybką reakcję, co jest zasługą odpowiednio zestrojonego układu. Najpierw aktywuje się jednostka elektryczna, dlatego nie ma praktycznie żadnej zwłoki czasowej. Później może, ale nie musi dołączyć się silnik spalinowy. Jego aktywacja zależy od licznych czynników (obciążenia, temperatury, energii w baterii, trybu jazdy itp.).
Nowe Clio ma także najnowszą wersję skrzyni Multi-mode, która zaczęła pracować znacznie płynniej – także „na zimno”. To wciąż nie jest przekładnia dwusprzęgłowa, ale podczas normalnej jazdy sprawdza się znakomicie. Jest kulturalna i optymalizuje zapotrzebowanie na benzynę. O to właśnie chodzi w hybrydach.
Renault Clio E-Tech 160 esprit Alpine – przód, fot. Wojciech KrzemińskiUkład jezdny to kolejne podniesienie poprzeczki. Nowe Renault Clio E-Tech uważnie słucha kierowcy. Daje pewność choćby przy prędkościach autostradowych. Jest jednocześnie jednym z najlepiej wyciszonych samochodów w klasie – obok Peugeota 208. Być może to zasługa opływowej sylwetki i szerokich paneli drzwiowych.
Komfort jazdy tym samochodem też się podniósł, a już wcześniej było dobrze w tej kategorii. Francuski model zaskakująco sprawnie pokonuje nierówności. Nie podskakuje na poprzecznych przeszkodach, mimo iż rozstaw osi pozostał na dotychczasowym poziomie.
Teoretycznie, naturalnym środowiskiem tego auta jest miasto, gdzie ma spisywać się na krótkich dystansach, ale jest na tyle dojrzałe, iż wakacyjna podróż nie stanowiłaby problemu – pod warunkiem znalezienia kompromisu w związku z bagażem.
Ile kosztuje nowe Clio E-Tech?
Zacznijmy od podstawowej konfiguracji, która bazuje na nowym silniku TCe o pojemności 1,2 litra. Ma 115 koni mechanicznych i dysponuje sześciobiegowym manualem. Takie wydanie z bazowym wyposażeniem stanowi wydatek 84 900 zł. Dopłata do automatu wiąże się z wybraniem drugiego poziomu wyposażenia, co winduje cenę do 99 900 zł.
Renault Clio E-Tech 160 esprit Alpine – profil, fot. Wojciech KrzemińskiZ kolei nowe Clio E-Tech zostało wycenione na 106 900 zł. Tyle kosztuje egzemplarz z pierwszym poziomem wyposażenia, czyli evolution. Oddaje do dyspozycji użytkowników m.in.:
- klimatyzację
- adaptacyjny tempomat
- cyfrowe wskaźniki (7 cali)
- wielofunkcyjną kierownicę
- tylne czujniki parkowania
- system nagłośnienia Arkamys
- dotykowy ekran multimedialny (10,1 cala)
- elektrycznie regulowane szyby w obu rzędach
- elektrycznie sterowane lusterka
- reflektory LED
Standardem jest też zielony lakier, który według mnie wygląda jeszcze lepiej od tego zastosowanego w testowanym egzemplarzu. Renault Clio 2026 jest znakomitym samochodem. Poziom dopracowania tej konstrukcji zasługuje na uznanie.
Ma najlepsze cechy wszystkich liderów segmentu B. Oferuje jednak ciekawsze opakowanie i nowoczesne technologie, które sprawdzają się w różnych warunkach. Jednocześnie pozostaje bardzo dobrym pojazdem do miasta.

4 tygodni temu


![Koniec lekkich aut sportowych? Alpine A390 wjeżdża do sprzedaży z trzema silnikami i konkretną mocą [galeria]](https://imagazine.pl/wp-content/uploads/2026/03/alpine-a390-gt-alpine-vision-blue-5.jpg)

![845 koni i dziury w kluczyku. Porsche świętuje 50 lat modelu 935 [galeria]](https://imagazine.pl/wp-content/uploads/2026/03/S26_0244_a3_rgb.jpg)









