Nowa marka premium już nad Wisłą. Początkowo 480-konne napędy, a za niedługo hybryda plug-in

1 tydzień temu

Nie jest tajemnicą, iż polski rynek motoryzacyjny rozrasta się w zawrotnym tempie. Wszystko za sprawą producentów z Państwa Środka, którzy zamierzają zdobyć znaczące udziały. Czasami jednak nie chodzi o wielką sprzedaż tylko wzmocnienie wizerunku. I tak też może być w tym przypadku. Nowa marka premium chce zainteresować konkretne nisze. Czy się uda? Ma ku temu predyspozycje.

Dosłowna nowość

Rzadko zdarza się, by którykolwiek twór z Chin miał tak krótką historię. Wynika z niej, iż oficjalny debiut nastąpił dwa lata temu. To jeszcze krótszy staż, niż ma CUPRA. Niemniej jednak prawdziwe początki sięgają 2017 roku, kiedy w ramach firmy Exeed powstała seria modeli „Sterra”.

Na tej podstawie zbudowano kolejnego producenta, którego zadaniem jest zaznaczenie obecności na Starym Kontynencie. Nowa marka premium nosi nazwę Exlantix i chce zdobyć uznanie wymagających nabywców.

Exlantix ES – przód, fot. Wojciech Krzemiński

W tym miejscu należy dodać, iż całość znajduje się pod skrzydłami koncernu Chery, co budzi znacznie większe zaufanie. Przypomnijmy, iż należy do niego także Omoda, która dziś cieszy się ogromną popularnością.

Exlantix jest pozycjonowany najwyżej. Jego celem jest rywalizacja z Mercedesem, co brzmi bardzo ambitnie, ale nie jest niemożliwe – przynajmniej w pewnym zakresie. Bardzo istotny będzie marketing, który powinien jak najszybciej zbudować tożsamość i spopularyzować produkty. W tym celu powstaje 7 autoryzowanych salonów i 14 serwisów (w tym te z grupy Chery).

Nowa marka premium zaczyna z dwoma modelami

Początkowa oferta skupia się na dwóch modelach dysponujących napędami elektrycznymi. Kluczem do sukcesu ma być nie tylko dobre wykonanie, ale też potencjał silnikowy, który zapewnia odpowiednie osiągi.

Nowa marka premium zaczyna od dużych samochodów. Pierwszym z nich jest sedan. Exlantix ES, bo taką nosi nazwę, ma 4945 milimetrów długości, 1978 milimetrów szerokości i 1474 milimetry wysokości. W jego sylwetce można dostrzec inspiracje Panamerą. Poważnie.

Exlantix ES – tył, fot. Wojciech Krzemiński

Stylistyka tego pojazdu ujawnia zachodnią myśl projektową, co jest akurat dobrą wiadomością. Szkoda jednak, iż nie pokuszono się o liftbacka. Proporcje pozwalały na zastosowanie klapy bagażnika otwieranej wraz z szybą. Tak byłoby bardziej praktycznie.

Pas przedni ma w sobie sporo dynamiki, co jest zasługą smukłych linii i minimalistycznych elementów oświetlenia. Profil uwydatnia opadającą linię dachu, która płynnie przechodzi w tylne przeszklenie.

Exlantix ES – kokpit, fot. Wojciech Krzemiński

Tylna część karoserii najbardziej przypomina wspomniane Porsche. Wszystko za sprawą charakterystycznej blendy LED, która biegnie przez cała szerokość. Nie bez znaczenia są takie wyraziste obłości.

Do przestronności i jakości wykonania nie można mieć zastrzeżeń. Materiały są naprawdę dobre i starannie spasowane. Mnogość faktur tworzy odpowiedni klimat. Instrumenty pokładowe są jednak dobrze znane z innych modeli koncernu (np. Chery Tiggo 9).

Exlantix ET – przód, fot. Wojciech Krzemiński

Dla tych, którzy chcą podążać za modą powstał Exlantix ET. To duży SUV, który korzysta z tych samych rozwiązań technologicznych. Jego design lepiej wpisuje się w aktualnie panujące trendy, co potwierdza zainteresowanie klientów takimi nadwoziami.

Gabaryty prezentowanego modelu są naprawdę poważne. Ma 4980 milimetrów długości, 1975 milimetrów szerokości i 1698 milimetrów wysokości. To oznacza wartości zbliżone do tych, które oferuje Mercedes-Benz GLE.

Exlantix ET – tył, fot. Wojciech Krzemiński

Monumentalność projektu podkreśla wysoko poprowadzona linia maski. Sprawia wrażenie jeszcze większego, choć ma ten sam rozstaw osi, co ES. Warto podkreślić, iż oba auta powstały na tej samej platformie.

Choć wnętrze oferuje identyczne instrumenty pokładowe, okraszono je nieco innym projektem kokpitu. Jest nieco bardziej praktycznie. Łatwo dostrzec również więcej przestrzeni, szczególnie nad głowami.

Exlantix ET – kokpit, fot. Wojciech Krzemiński

Duże znaczenie ma bagażnik, a raczej bagażniki. Pod maską znajduje się wolna przestrzeń pozwalająca na zmieszczenie sporej torby. Tylny kufer oddaje do dyspozycji 546 litrów. Po złożeniu drugiego rzędu, możliwości transportowe rosną do 1835 litrów.

Nowa marka premium z jednym napędem – na tym etapie

Jak już wspomnieliśmy, dwa pierwsze modele oferują układ w pełni akumulatorowy. I jest on identyczny w obu, co oznacza zbliżoną wydajność. Różnice w osiągach są oczywiste. Wpływa na nie przede wszystkim masa własna. Nie bez znaczenia są także opory powietrza przy wyższych prędkościach.

Napęd na wszystkie koła opiera się na dwóch silnikach – po jednym na oś. Przedni oferuje 167 koni mechanicznych i 238 niutonometrów. Z kolei tylny generuje 313 koni mechanicznych i 425 niutonometrów.

Exlantix ES – profil, fot. Wojciech Krzemiński

Co ciekawe, wartości sumują się, co oznacza, iż kierowca ma do dyspozycji 480 koni mechanicznych i 663 niutonometry. Exlantix ES przyspiesza do 100 km/h w 4,2 sekundy. Jego prędkość maksymalna została elektronicznie ograniczona do 200 km/h.

Poza inteligentnym napędem, użytkownik może liczyć na adaptacyjne zawieszenie z tylnym systemem wielowahaczowym. W przypadku modelu ET pozwala zwiększyć prześwit do 180 milimetrów. Chiński SUV Premium potrafi brodzić do 70 centymetrów w wodzie.

Nowa marka premium zastosowała architekturę 800 V, która zapewnia szybkie ładowanie. Maksymalna moc sięga 290 kW. To oznacza uzupełnianie energii w zakresie 30-80 procent w ciągu 15 minut. Bateria NMC ma pojemność 100 kWh, a producent obiecuje 525 kilometrów zasięgu w cyklu mieszanym WLTP.

Modele Exlantix mają bogate wyposażenie

Nowa marka premium nie może mieć niskich cen, ale na tle konkurentów i tak wypada korzystnie. Jak sugeruje oficjalna strona producenta, Exlantix ES stanowi wydatek 329 900 zł. Natomiast za dużego SUV-a o nazwie ET trzeba zapłacić 349 900 zł.

Exlantix ET – profil, fot. Wojciech Krzemiński

Co ciekawe, oferta obejmuje tylko jedną, ale bardzo bogatą konfigurację – w obu modelach. Klient może dobierać jedynie lakier (każda barwa jest w cenie). Wyposażenie obejmuje m.in.:

  • 21-calowy wyświetlacz head-up
  • 21-calowe felgi aluminiowe
  • 20 systemów wspomagających jazdę
  • ekran multimedialny (15,6 cala)
  • podgrzewaną kierownicę
  • indukcyjną ładowarkę
  • system kamer 540 stopni
  • oświetlenie nastrojowe
  • elektrycznie sterowane fotele
  • zawieszenia adaptacyjne
  • skórzaną tapicerkę Nappa
  • trzystrefową klimatyzację automatyczną

W sedanie występuje także aktywny spojler, który można składać i wysuwać. Z kolei SUV posiada panoramiczny dach o powierzchni 2,4 metra kwadratowego. W obu samochodach jest wszystko, czego można oczekiwać.

Nowa marka premium z Chin ma spory potencjał, ale wiele zależy od dynamiki rozwoju gamy. niedługo do oferty dołączy hybryda plug-in, która może znacząco powiększyć zainteresowanie polskich klientów. Pozostaje więc uzbroić się w cierpliwość.

Idź do oryginalnego materiału