Niemcy ruszają do Polski. "Przejechałem 50 km po tańsze paliwo"

2 godzin temu

Polskie stacje paliw na zachodniej granicy są coraz częściej oblegane przez niemieckich kierowców. - Przejechałem 50 kilometrów po tańsze paliwo - mówił reporterowi Polsat News jeden z Niemców. Różnica w cenie paliw między Polską a Niemcami jeszcze bardziej się pogłębiła, a "turystyce paliwowej" przygląda się polski rząd.

PAP/Darek Delmanowicz
Niemcy tankują paliwo w Polsce, korzystając z niższych cen

Niemcy coraz chętniej tankują w Polsce swoje samochody. Dziennikarz Polsat News udał się na jedną ze stacji benzynowych w Lubieszynie, tuż przy granicy z Niemcami. Zastał tam sporo aut na niemieckich tablicach rejestracyjnych. Taki widok nie musi dziwić, gdyż zachodni sąsiedzi mają dużo droższe paliwo, szczególnie teraz po decyzji polskiego rządu.

Zgodnie z zapowiedzią władzy od 31 marca na stacjach obowiązują urzędowe stawki maksymalne za paliwo. Cena maksymalna ogłaszana przez ministra energii obowiązuje od dnia następującego po jej publikacji w Monitorze Polskim.

ZOBACZ: "Musimy przygotować się na najgorsze". Ekspert o kryzysie paliwowym

W przypadku ogłoszenia jej przed dniami wolnymi od pracy i świętami stawka będzie obowiązywać do najbliższego dnia roboczego. Sprzedaż powyżej ceny maksymalnej będzie zagrożona karą do 1 mln zł, a kontrole prowadzić będzie Krajowa Administracja Skarbowa.

Niemcy w kolejkach po polskie paliwo. "Przejechałem 50 kilometrów"

Obecnie w Polsce za litr benzyny "95" zapłacimy 6,16 złotych, podczas gdy Niemcy we własnym kraju muszą zapłacić po przeliczeniu na polską walutę 8,83 zł. Litr oleju napędowego w Polsce kosztuje 7,60, natomiast za zachodnią granicą - 9,73 zł.

- W porównaniu do Niemiec, benzyna jest tu tańsza o 40 eurocentów - mówi reporterowi Polsat News jeden z niemieckich kierowców, który wybrał się na polską stację benzynową. - W Niemczech trzeba zapłacić 2,20 euro. Przejechałem 50 kilometrów po tańsze paliwo - mówi drugi mężczyzna z Niemiec.

ZOBACZ: Maksymalne ceny paliw. Rząd nie wyklucza dalszych kroków

- Nie wykupili nas dzisiaj i nie wykupią nas teraz - stwierdził w rozmowie z Polsat News z kolei polski kierowca. Zapytany o decyzję rządu ws. obniżki cen paliw, odparł, iż jest z niej zadowolony. - Co będzie dalej, to zobaczymy - odparł mężczyzna.

Pytanie, kiedy taka "turystyka paliwowa" zacznie przysparzać problemów, jak ma to miejsce na Słowacji - stwierdził reporter Polsat News. Rząd w Bratysławie zdecydował o ograniczeniach. Jak zapewniał minister energii Miłosz Motyka, przygotowana na to jest także polska koalicja rządowa.

Rządowe obniżki paliw. Minister mówił o kolejnych krokach

- Będziemy rozmawiali o tej koordynacji, tak aby nie dochodziło tutaj w krótkim odstępie czasu do dużych wahań cen. Gdy będziemy widzieli, iż ta "turystyka paliwowa" zaburza podaż na naszych stacjach i takie informacje otrzymamy ze strony Orlenu, resortu aktywów państwowych czy ze strony innych podmiotów, nie wykluczamy podjęcia decyzji o ograniczeniu w zakresie sprzedaży paliw dla obcokrajowców - mówił na konferencji prasowej Motyka.

WIDEO: Niemcy ruszają do Polski. Kolejki na stacjach paliw

Minister doprecyzował: - Albo terytorialnego albo na terenie całego państwa, natomiast to są kolejne kroki. Na dzisiaj takiego ryzyka przerwania podaży nie widzimy.

ZOBACZ: Rządowe obniżki cen paliw. Kaczyński oskarża Orlen, dostał odpowiedź z rządu

Zgodnie z obowiązującym prawem kierowca samochodu osobowego wyjeżdżający z Polski do Niemiec może zabrać w kanistrze 20 litrów paliwa.

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: Domy, które nigdy nie powstały. Spięcie w programie na żywo
Idź do oryginalnego materiału