Ponad 436 km na jednym ładowaniu i trasa prowadząca z francuskich Alp w stronę Morza Śródziemnego. Zero Motorcycles ustanowiło nowy rekord Guinnessa w kategorii najdłuższej podróży motocyklem elektrycznym na jednym ładowaniu. Co ciekawe, nie był to specjalnie przygotowany prototyp, ale seryjny Zero DS, wyposażony jedynie w dodatkowy akumulator Power Tank.
Próbę podjęło trzech motocyklistów, którzy wyruszyli w drogę na różnych modelach marki. Do pokonania mieli poprzedni rekord wynoszący 310,689 km. Ostatecznie każdy z nich przekroczył tę odległość, ale najdalej dotarł Jelle Verstaen z Belgii, który na Zero DS przejechał 436,5 km bez ładowania akumulatora.
Z Alp nad Morze Śródziemne
Wyprawa rozpoczęła się w okolicach Les Claux, niedaleko Vars we francuskich Alpach. Start zaplanowano na około godz. 19, by ograniczyć ruch na drogach i ułatwić utrzymanie równego tempa. Zamiast autostrad uczestnicy wybrali mniejsze drogi, prowadzące przez górskie przełęcze, niewielkie miejscowości i francuską prowincję.
Nie była to próba na zamkniętym torze ani w laboratoryjnych warunkach. Motocykliści poruszali się po publicznych drogach, musieli uwzględniać ruch uliczny i robili krótkie przerwy. Po drodze zatrzymali się choćby w Arles, by zobaczyć rzymski amfiteatr, zanim ruszyli dalej na południe.
Warunki nie przez cały czas sprzyjały jeździe. Pod koniec trasy pojawiły się intensywne opady deszczu i silny wiatr. Mimo tego Zero DS pokonał łącznie 436,5 km, poprawiając poprzedni rekord o blisko 126 km.
Trzy motocykle, trzy różne wyniki
W próbie uczestniczyły trzy seryjne motocykle Zero. Louis Renaud jechał modelem SR/S, Jenny Brookes wybrała DSR/X, a Jelle Verstaen dosiadł DS.
SR/S zakończył jazdę po pokonaniu 350 km, przy wskazaniu 4 proc. energii w akumulatorze. DSR/X przejechał 384 km, a jego kierująca kontynuowała jazdę jeszcze przez około 15 km po tym, jak wyświetlacz pokazał 0 proc. naładowania. Najlepszy wynik należał jednak do DS, który zatrzymał się dopiero po przejechaniu 436,5 km.
Tak duży dystans nie był wyłącznie zasługą pojemnego akumulatora. Znaczenie miały również sposób jazdy, wybrana trasa i ograniczanie zużycia energii na każdym kilometrze.

Akumulator 19,2 kWh i żadnych specjalnych przeróbek
Seryjny Zero DS ma akumulator o pojemności 15,6 kWh. Na potrzeby próby wykorzystano dodatkowy, dostępny w ofercie producenta Power Tank o pojemności 3,6 kWh. Łączna pojemność wzrosła w ten sposób do 19,2 kWh.
Poza tym dodatkiem motocykl pozostał w standardowej konfiguracji. Nie zastosowano specjalnych opon ani modyfikacji przygotowanych wyłącznie z myślą o biciu rekordu. To istotne, ponieważ celem było pokazanie, jaki dystans można pokonać seryjnym motocyklem elektrycznym na publicznych drogach.
Organizatorzy zadbali również o dokumentację. Trasę monitorowano dzięki dwóch zweryfikowanych urządzeń GPS, a port ładowania został zabezpieczony przed startem. Przebieg próby potwierdzały zapisy trasy, zdjęcia, dziennik przejazdu i zeznania świadków. Po zakończeniu jazdy dokumentację sprawdził przedstawiciel Guinness World Records.
Jak przejechać dalej na jednym ładowaniu?
Podczas próby liczył się każdy szczegół. Motocykliści wybierali drogi, na których mogli utrzymywać możliwie równe tempo, a tam, gdzie pozwalały na to warunki i ograniczenia prędkości, jechali z prędkością około 52 km/h. Unikali gwałtownego przyspieszania i niepotrzebnego hamowania.
Pomagała również jazda nocą, gdy ruch był mniejszy. Na górskich zjazdach wykorzystywano rekuperację, czyli odzyskiwanie części energii podczas zwalniania. Kierowcy korzystali też z trybów jazdy pozwalających dopasować reakcję silnika i poziom odzyskiwania energii do warunków na drodze.
Nie bez znaczenia była sama konstrukcja Zero DS. To motocykl o bardziej wyprostowanej pozycji za kierownicą, co miało znaczenie podczas wielogodzinnej jazdy. Producent zwraca też uwagę na rozwiązania układu napędowego, które pomagają ograniczać straty energii.
Co ten rekord oznacza dla motocykli elektrycznych?
Wynik 436,5 km robi wrażenie, ale warto pamiętać, iż był to specjalnie zaplanowany przejazd nastawiony na maksymalizację zasięgu. Spokojne tempo, odpowiednio dobrana trasa i wykorzystanie rekuperacji miały duże znaczenie. Nie należy więc traktować tego wyniku jako typowego dystansu, jaki każdy użytkownik pokona w codziennej jeździe.
Rekord pokazuje jednak, iż seryjny motocykl elektryczny może pokonać bardzo długą trasę bez postoju na ładowanie, jeżeli warunki i styl jazdy sprzyjają oszczędzaniu energii. Dla osób zainteresowanych elektrycznymi jednośladami to kolejny przykład tego, jak duże znaczenie mają nie tylko pojemność akumulatora, ale także efektywność napędu i sposób wykorzystania dostępnej energii.
Zero Motorcycles ustanowiło rekord w roku, w którym obchodzi 20-lecie działalności. Firma podkreśla, iż rozwój akumulatorów i układów napędowych ma stopniowo zwiększać możliwości motocykli elektrycznych. Przejazd na dystansie 436,5 km nie oznacza końca dyskusji o zasięgu, ale pokazuje, jak wiele można osiągnąć dzięki połączeniu seryjnej technologii i przemyślanej jazdy.











