Chińskie samochody przeszły w ostatnich latach naprawdę długą drogę. Jeszcze niedawno ich największym argumentem była cena. Dzisiaj producenci z Państwa Środka doskonale wiedzą już, iż europejski klient oczekuje czegoś więcej – dobrej jakości, nowoczesnych technologii, komfortu i przede wszystkim przyjemności z jazdy. Oczywiście cena przez cały czas ma znaczenie, ale nie jest już jedynym argumentem.
MGS9 PHEV jest dobrym przykładem takiej zmiany. To duży, rodzinny SUV, który nie próbuje być najtańszym wyborem w swoim segmencie. Ma być wygodny, dobrze wykonany i na tyle dopracowany, żeby rywalizować ze znacznie droższymi samochodami.
Nie oznacza to wcale wysokiej ceny. MGS9 PHEV kosztuje od 172 900 zł, a testowana przez nas wersja to wydatek 181 900 zł. Przy samochodzie tych rozmiarów i z takim napędem brzmi to naprawdę interesująco.
Po kilku dniach z MGS9 PHEV mamy jednak wrażenie, iż największą zaletą tego samochodu wcale nie jest cena. To po prostu bardzo sensownie pomyślany rodzinny SUV dla kogoś, kto potrzebuje dużo miejsca, chce podróżować wygodnie i nie chce rezygnować z wyposażenia tylko po to, żeby obniżyć cenę.
Jest oczywiście jeden haczyk. MGS9 PHEV nie ma napędu na wszystkie koła. I właśnie ten brak może być dla części osób największym problemem.





Duży? To mało powiedziane
MGS9 PHEV to naprawdę ogromny SUV. Wystarczy spojrzeć na jego wymiary, żeby zrozumieć, z jak dużym samochodem mamy tutaj do czynienia. Ma 4983 mm długości, 1967 mm szerokości, 1778 mm wysokości, a jego rozstaw osi wynosi 2915 mm. Co ciekawe, jest choćby nieznacznie większy od Volvo XC90. Do tego MGS9 PHEV jest o około 20 cm dłuższy od Skody Kodiaq czy Renault Espace, a od Chery Tiggo 9 dzieli go aż 17 cm.
To naprawdę kawał samochodu. I wcale nie próbuje tego ukrywać.
W czasach, gdy wielu producentów stawia na opływowe nadwozia, mocno zaokrąglone linie i jak najlepszą aerodynamikę, MG poszło trochę pod prąd. MGS9 PHEV jest bardziej kanciasty i masywny. Nie każdemu taki styl przypadnie do gustu, ale ma on też bardzo praktyczną stronę – takie nadwozie pozwala wygospodarować więcej miejsca we wnętrzu.
Już z przodu widać, iż nie mamy do czynienia z małym SUV-em. Przód jest bardzo muskularny, a największą uwagę zwraca ogromna, szeroka atrapa chłodnicy. Nad nią znalazły się smukłe reflektory, a światła do jazdy dziennej mają charakterystyczny kształt przypominający kły. Ciekawym akcentem są światła do jazdy dziennej w formie kłów. W połączeniu z reflektorami tworzą one charakterystyczny motyw cyfry 7. Całość uzupełniają wloty powietrza w zderzaku oraz mocne przetłoczenia.
Z boku najlepiej widać, jak duże jest MGS9. 20-calowe koła wręcz giną w tym nadwoziu i spokojnie można byłoby tutaj zastosować większe obręcze. Mimo dużych gabarytów projektantom udało się zachować dobre proporcje nadwozia. Pomagają w tym wyraźne przetłoczenia, chowane klamki i ciekawie wykończony słupek D.
Z tyłu jest już mniej efektownie. To oczywiście kwestia gustu, ale nam ta część samochodu podoba się najmniej. Jest trochę dziwna i nie do końca spójna z masywnym przodem. Mamy światła rozciągające się na całą szerokość nadwozia, imitacje końcówek wydechu i dość prostą klapę bagażnika. Nie jest brzydko, ale zdecydowanie przód robi tutaj większe wrażenie.
W standardzie MGS9 PHEV otrzymuje reflektory LED. Do wyboru jest również kilka kolorów nadwozia. Oxford White jest lakierem standardowym, natomiast metaliczne Pebble Black, Sterling Silver i Andes Grey oraz trójwarstwowy Gloucester Green kosztują dodatkowe 2250 zł.




W środku pozostało ciekawiej
Dobra, pora wsiąść za kierownicę. I tutaj możemy poczuć się zaskakująco komfortowo. Dwa duże cyfrowe wyświetlacze? W chińskim samochodzie to już adekwatnie standard. Dlatego znacznie bardziej ucieszyło nas coś, czego w nowych samochodach zaczyna brakować – fizyczne przyciski pod ekranem. Można? Można.
Na tunelu środkowym znajdziemy również normalny wybierak kierunku jazdy oraz pokrętło do zmiany trybów jazdy. Do tego na kierownicy mamy dwa zestawy przycisków i dwa dość nietypowe elementy przypominające małe joysticki. Początkowo wyglądają trochę dziwnie, ale gwałtownie można się do nich przyzwyczaić.
Sam projekt deski rozdzielczej zdecydowanie do nas przemawia. Jest elegancko, uporządkowanie i bez zbędnych udziwnień. Wszystko zostało tutaj sensownie rozplanowane i nie mamy wrażenia, iż coś dodano tylko po to, żeby wyglądało efektownie.
Na plus wypada również jakość wykończenia. Deska rozdzielcza ma miękkie materiały, a w naszym egzemplarzu znalazł się srebrny dekor z ciekawym motywem. MG oferuje również wykończenie imitujące drewno i patrząc na zdjęcia, chyba właśnie ten wariant podoba nam się bardziej. Do tego dochodzą szczotkowane aluminium, dobrze wykończone przełączniki i skórzane elementy z ładnymi przeszyciami. Tunel środkowy również sprawia dobre wrażenie, choć znajdziemy tutaj sporo czerni fortepianowej, która jak zwykle gwałtownie zbiera kurz i odciski palców.
Do tego dochodzi skórzane wykończenie z ładnymi przeszyciami. W całym wnętrzu połączono więc całkiem sporo różnych materiałów i faktur. Naszym zdaniem zostało to zrobione ze smakiem i poszczególne elementy całkiem dobrze ze sobą współgrają, choć oczywiście kwestia stylistyki zawsze pozostaje trochę kwestią gustu.
Całość uzupełnia ogromny panoramiczny dach, który mocno rozjaśnia kabinę i sprawia, iż wnętrze wydaje się jeszcze większe.
Tutaj naprawdę jest dużo miejsca
To, co robi tutaj największe wrażenie, to ogrom przestrzeni. Z przodu oczywiście trudno mieć większe zastrzeżenia, ale podobnie jest przecież w większości dużych samochodów. Fotele są bardzo wygodne, mają elektryczną regulację, podgrzewanie, wentylację i kilka rodzajów masażu. No i trzeba przyznać – to naprawdę świetna sprawa.
Może są trochę zbyt szerokie i nie oferują najlepszego podparcia bocznego, ale pasuje to do charakteru całego samochodu. MGS9 PHEV nie jest sportowym SUV-em. Poza tym mamy bardzo dobrą ergonomię i świetną widoczność, więc za kierownicą naprawdę trudno narzekać.
Drugi rząd to już popis możliwości tego samochodu. Serio. Usiądźcie w Skodzie Superb czy Kodiaqu i przez cały czas będzie dużo miejsca, ale tutaj jest go jeszcze więcej. W konfiguracji pięcioosobowej można spokojnie założyć nogę na nogę i wygodnie się rozsiąść. Do dyspozycji mamy osobną strefę klimatyzacji, porty USB, a nawiewy znajdują się nie tylko na środkowym tunelu, ale również w podsufitce. Do tego dochodzi szeroki podłokietnik, przesuwana kanapa i regulowany kąt pochylenia oparcia.
Jedyne, czego nam tutaj zabrakło, to roletek w bocznych szybach. Przy tak dużej przestrzeni i rodzinnym charakterze samochodu byłby to całkiem przydatny dodatek.
Jeszcze większe wrażenie robi jednak trzeci rząd. Tutaj naprawdę ma on sens. Dostęp do niego jest bardzo dobry, a na miejscu znajdzie się choćby pasażer o wzroście około 180 cm. Nad głową zostaje jeszcze delikatny zapas. Problemem są natomiast nogi – siedzisko znajduje się dość nisko, przez co kolana wędrują wysoko i pozycja nie jest już tak naturalna jak w drugim rzędzie.
Mimo wszystko chapeau bas za to, co udało się tutaj zrobić. W wielu dużych SUV-ach trzeci rząd jest raczej awaryjnym miejscem dla dzieci. Tutaj można naprawdę zabrać tam dorosłych i spokojnie myśleć o dłuższej podróży. Są uchwyty na napoje, nawiewy i porty USB typu C, więc pasażerowie z tyłu nie zostali potraktowani po macoszemu.
A co z bagażnikiem? choćby przy komplecie siedmiu miejsc do dyspozycji mamy 332 litry do sufitu, więc kilka toreb spokojnie się zmieści. Po złożeniu trzeciego rzędu robi się już naprawdę konkretnie – 1026 litrów. Bagażnik jest przy tym długi, dlatego czasami warto rozłożyć dodatkowo część siedzeń, żeby zakupy czy mniejsze przedmioty nie jeździły po całej jego powierzchni.
Jeśli złożymy również drugi rząd, otrzymujemy aż 2093 litry przestrzeni do sufitu. I właśnie tutaj najlepiej widać, po co MG zrobiło S9 tak dużym samochodem. To nie są tylko centymetry na papierze. Ta przestrzeń naprawdę przydaje się na co dzień.




Multimedia i ergonomia
Tutaj mamy dobrze znany zestaw. Dwa duże wyświetlacze i dokładnie ten sam system, który znamy już z MG HS. Jest czytelnie, menu jest przejrzyste i do podstawowej obsługi można się gwałtownie przyzwyczaić.
Sam system multimedialny nie jest jednak szczególnie rozbudowany pod względem grafiki. Nie znajdziemy tutaj efektownych wizualizacji znanych choćby z Renault. Z drugiej strony podczas codziennego korzystania nie jest to szczególnie duży problem. Wszystko, czego potrzebujemy, jest na swoim miejscu.
Gorzej wygląda kwestia niektórych ustawień. W menu znajdziemy naprawdę sporo opcji, a jeżeli chcemy wyłączyć takie rzeczy jak ISA, monitorowanie zmęczenia czy system kontroli skupienia kierowcy, trzeba się trochę naklikać. Szczególnie iż część tych systemów potrafi być naprawdę irytująca.
Sama obsługa klimatyzacji i pozostałych funkcji nie jest trudna. Da się do niej przyzwyczaić, choć wolelibyśmy mieć tutaj więcej fizycznych przycisków. Tym bardziej iż choćby zmianę kierunku nawiewu ze środkowych kratek musimy wykonywać z poziomu ekranu. Nie jest to coś, co dyskwalifikuje samochód, ale fizyczne sterowanie byłoby po prostu wygodniejsze.
Na pochwałę zasługuje natomiast przestrzeń na drobiazgi. Szeroki tunel środkowy oferuje miejsce na telefony, a jedno z nich wyposażono w bezprzewodową ładowarkę. Są też klasyczne uchwyty na kubki i głęboki schowek w podłokietniku.
Pod tunelem znajdziemy dużą półkę z portami USB i gniazdem 12 V. Do tego dochodzi całkiem pojemny schowek przed pasażerem oraz obszerne kieszenie w drzwiach. Pod tym względem MGS9 PHEV zostało więc bardzo sensownie zaprojektowane – na pokładzie bez większego problemu znajdziemy miejsce na wszystkie drobiazgi, które zabieramy ze sobą w podróż.
299 KM i choćby 100 km na prądzie
MGS9 PHEV korzysta z układu hybrydowego typu plug-in. Pod maską pracuje turbodoładowany silnik benzynowy 1.5 o mocy 142 KM i momencie obrotowym 230 Nm, który współpracuje z silnikiem elektrycznym generującym 231 KM i 390 Nm. Łączna moc całego układu wynosi 299 KM, a moment obrotowy sięga 390 Nm.
Całość przekazywana jest na przednie koła za pośrednictwem jednobiegowej przekładni automatycznej. I właśnie tutaj MGS9 PHEV ma pewne ograniczenie względem części konkurentów. Przykładowo Chery Tiggo 9 PHEV oferuje napęd na cztery koła, podczas gdy w MG musimy zadowolić się tylko ośką. Dla niektórych klientów może mieć to znaczenie.
MGS9 PHEV rozpędza się od 0 do 100 km/h w 9,6 sekundy, a jego prędkość maksymalna wynosi 200 km/h. Nie są to wartości, które mają robić wrażenie na papierze, ale w przypadku rodzinnego SUV-a zdecydowanie wystarczają do sprawnego poruszania się na co dzień.
Najciekawsza jest jednak bateria. Akumulator LFP ma 23,2 kWh pojemności netto, dzięki czemu MG deklaruje do 100 km zasięgu w cyklu mieszanym i choćby 135 km w mieście. To oznacza, iż przy regularnym ładowaniu sporą część codziennych przejazdów możemy pokonywać wyłącznie na prądzie.
Do tego dochodzi 65-litrowy zbiornik paliwa, więc po rozładowaniu baterii samochód przez cały czas pozostaje klasyczną hybrydą, a nie autem, które wymaga natychmiastowego szukania ładowarki. Producent podaje średnie zużycie paliwa na poziomie 6,8 l/100 km.





Najbardziej europejski z chińskich SUV-ów?
MG produkuje jedne z najlepiej prowadzących się chińskich samochodów dostępnych w Europie. Po kilku dniach spędzonych z MGS9 PHEV możemy powiedzieć, iż ten model wpasowuje się w to zdanie.
Od pierwszych kilometrów dobrze czuć, co dzieje się z samochodem. Układ kierowniczy nie jest przesadnie mocno wspomagany, reakcje na ruchy kierownicą są naturalne, a moc trafia na przednie koła płynnie i bez niepotrzebnych szarpnięć. MGS9 PHEV zachowuje się przy tym przewidywalnie i pewnie, niezależnie od tego, czy jedziemy po mieście, czy ruszamy w dłuższą trasę.
Jeżeli mielibyśmy się do czegoś przyczepić, to zawieszenie jest trochę zbyt miękkie. Momentami samochód potrafi się mocniej przechylić i trochę pobujać. Chcielibyśmy może odrobinę bardziej zwartej charakterystyki, ale z drugiej strony… dajcie spokój.
To rodzinny SUV. Ma być wygodnym samochodem do pokonywania dalekich tras, sprawdzać się podczas dojazdu na działkę i nie bać się wysokiego krawężnika, a nie brać udział w wyścigu Pikes Peak. Z tej perspektywy miękkie zawieszenie zaczyna mieć sporo sensu.
Tę charakterystykę świetnie uzupełnia układ napędowy, który stara się jak najczęściej wykorzystywać silnik elektryczny. I trzeba przyznać, iż wychodzi mu to bardzo dobrze. Dynamiki absolutnie tutaj nie brakuje, a reakcja na wciśnięcie pedału przyspieszenia jest szybka i płynna.
Do tego dochodzi bardzo dobre wyciszenie kabiny. choćby kiedy do pracy włącza się silnik spalinowy, praktycznie nie zwracamy na niego uwagi. Nie ma tutaj charakterystycznego warkotu ani wyraźnego wzrostu hałasu, który od razu przypomina nam, iż pod maską właśnie uruchomił się silnik benzynowy. To zupełne przeciwieństwo choćby Renault Espace, w którym pracę silnika spalinowego zdecydowanie łatwiej usłyszeć.
Trzeba jednak zaznaczyć, iż taka sytuacja dotyczy przede wszystkim jazdy do około 100 km/h. Powyżej tej prędkości zaczynamy już słyszeć silnik, a do tego dochodzą szumy opływającego powietrza, co przy tak masywnym nadwoziu nie jest szczególnie zaskakujące. przez cały czas nie ma mowy o przekrzykiwaniu się w kabinie, ale właśnie tutaj widzimy jeszcze miejsce na poprawę.
MGS9 PHEV może więc momentami trochę bardziej się bujać, niż byśmy chcieli. Szczerze? Zupełnie nam to nie przeszkadzało. W tym samochodzie właśnie tak powinno być.
Jest jednak jeden problem, który wychodzi na jaw szczególnie na mokrej nawierzchni. Wysoki moment obrotowy trafia tylko na przednie koła i przy mocniejszym dodaniu gazu nietrudno o uślizg. Tutaj zdecydowanie przydałby się napęd AWD albo po prostu lepiej działająca elektronika, która skuteczniej ograniczałaby uślizg przednich kół.








100 km na prądzie. Sprawdziliśmy, ile naprawdę przejedzie MGS9
MGS9 PHEV ma baterię LFP o pojemności 23,2 kWh netto. Samochód odebraliśmy z akumulatorem naładowanym do 90 procent i ruszyliśmy w trasę bez specjalnego oszczędzania energii. Silnik spalinowy włączył się dopiero na drugi dzień po przejechaniu 92 km.
Co ważne, nie była to jazda wyłącznie po mieście. Większość trasy rzeczywiście przebiegała po Warszawie, ale po drodze mieliśmy również drogi z podwyższonymi prędkościami oraz obwodnicę Warszawy. 92 km na jednym ładowaniu w takich warunkach to naprawdę bardzo dobry wynik.
MG deklaruje do 100 km zasięgu w cyklu mieszanym i 135 km w mieście, więc nasz rezultat okazał się całkiem bliski wartości podawanej przez producenta. Przy codziennych dojazdach, szczególnie jeżeli większość z nich odbywa się w mieście, można więc sporą część tras pokonywać bez uruchamiania silnika benzynowego.
Pod względem pojemności akumulatora MG nie próbuje jednak rywalizować z każdym konkurentem. Chery Tiggo 9 PHEV ma baterię o pojemności aż 35 kWh, czyli wyraźnie większą. Z drugiej strony Volvo XC90 PHEV korzysta z akumulatora o pojemności około 19 kWh. MG z 23,2 kWh plasuje się więc pomiędzy nimi, a rzeczywisty zasięg elektryczny pokazuje, iż sama pojemność baterii nie mówi wszystkiego.
Akumulator można ładować prądem zmiennym z mocą do 11 kW. Pełne ładowanie od 0 do 100 procent zajmuje około 3 godzin, natomiast korzystając ze zwykłego domowego gniazdka, trzeba liczyć około 11,5 godziny. jeżeli mamy możliwość podłączenia samochodu do wallboxa, MGS9 PHEV znacznie lepiej wpisuje się więc w codzienny rytm ładowania.
Jeśli jeździcie głównie po mieście, realne spalanie możemy utrzymać w okolicach 6–7 l/100 km. Przy wyższych prędkościach sytuacja wygląda już nieco gorzej. Przy 100 km/h MGS9 PHEV zużywa około 6,5 l/100 km, przy 120 km/h jest to około 7,5 l/100 km, a przy 140 km/h wynik rośnie do około 9,5 l/100 km.
Nie są to więc wartości, które szczególnie zachwycą podczas szybkiej jazdy autostradowej, ale przy spokojniejszej jeździe i regularnym ładowaniu duży SUV potrafi być całkiem oszczędny.
Excite czy Exclusive? Różnica to 9000 zł
MGS9 PHEV występuje w Polsce tylko w dwóch wersjach wyposażenia – Excite za 172 900 zł oraz Exclusive za 181 900 zł. Co ważne, żadna z nich nie jest wersją, przy której po konfiguracji zaczynamy się zastanawiać, czego adekwatnie zabrakło.
Już w podstawowym Excite dostajemy m.in. trzystrefową klimatyzację, panoramiczny i otwierany szklany dach z elektryczną roletą, elektrycznie otwieraną klapę bagażnika, 12,3-calowy ekran multimedialny i taki sam wyświetlacz przed kierowcą, kamerę 360 stopni HD, bezprzewodowe Apple CarPlay i Android Auto, 20-calowe felgi oraz fotele trzeciego rzędu.
Nie brakuje również elektrycznej regulacji przednich foteli, podgrzewania przednich siedzeń, adaptacyjnego tempomatu czy całkiem rozbudowanego pakietu systemów bezpieczeństwa.
Co więc dostajemy, dopłacając 9000 zł do Exclusive? Przede wszystkim skórzaną tapicerkę, system audio Bose z 12 głośnikami, bezprzewodową ładowarkę do telefona oraz wentylowane przednie fotele z funkcją masażu. Kierowca dostaje również dodatkową regulację podparcia lędźwiowego.





Jest też kilka drobniejszych zmian. Klapa bagażnika otrzymuje czujnik ruchu, a lusterka zewnętrzne mają funkcję pamięci położenia. Ciekawostką jest natomiast automatycznie przyciemniane lusterko wsteczne, które znajdziemy dopiero w droższej wersji. Przy samochodzie tej wielkości i w tej klasie trochę nas to zaskoczyło.
Naszym zdaniem warto jednak dopłacić do wersji Exclusive. Różnica wynosi 9000 zł, a w zamian dostajemy kilka elementów, które realnie poprawiają komfort codziennego korzystania z samochodu. Przy cenie całego samochodu ta dopłata nie wydaje nam się więc szczególnie dużym wydatkiem.
Warto też spojrzeć na MGS9 PHEV przez pryzmat konkurencji. Skoda Kodiaq kosztuje katalogowo od 182 750 do 237 500 zł, a wersje PHEV to wydatek od 209 800 do 219 500 zł. Omoda 9 Super Hybrid startuje od 214 900 zł, podobnie wycenione jest Jaecoo 8 Super Hybrid, natomiast Hyundai Santa Fe PHEV kosztuje od 205 900 zł.
Na tym tle MGS9 PHEV z ceną od 172 900 zł jest bardzo dobrze pozycjonowane. Co ważne, nie mówimy tutaj o małym SUV-ie z podstawowym wyposażeniem, ale o ogromnym, siedmioosobowym samochodzie z napędem PHEV. To właśnie cena sprawia, iż MGS9 może być naprawdę ciekawą alternatywą dla bardziej znanych modeli.
MGS9 PHEV Exclusive – naszym zdaniem
Po kilku dniach z MGS9 PHEV mamy wrażenie, iż to po prostu bardzo udany samochód. Jest ogromny, wygodny, dobrze się prowadzi, ma mnóstwo miejsca w środku i naprawdę bogate wyposażenie. Do tego hybryda plug-in pozwala na codzienną jazdę głównie na prądzie.
Trudno znaleźć tutaj jakieś poważne wady. Oczywiście brak napędu na cztery koła może być dla części osób problemem, zawieszenie momentami bywa choćby zbyt komfortowe, a przy wyższych prędkościach przydałoby się też lepsze wyciszenie. To jednak rzeczy, z którymi spokojnie można żyć.
Patrząc na ten samochód z perspektywy rodziny, naprawdę łatwo wyobrazić sobie MGS9 PHEV podczas wakacyjnego wyjazdu, codziennych zakupów czy weekendowego wypadu za miasto. Mamy tutaj ogromną ilość miejsca, wygodne fotele, siedem miejsc i bagażnik, który nie kończy się po wrzuceniu kilku walizek.
I co najważniejsze – sami bez większego problemu moglibyśmy takim samochodem jeździć na co dzień. Szczególnie jeżeli potrzebowalibyśmy dużego auta dla rodziny, którym można wygodnie pojechać na wakacje, zabrać komplet pasażerów i nie zastanawiać się, gdzie zmieścić bagaże.
MGS9 PHEV jest więc bardzo rozsądnie pozycjonowany cenowo. I właśnie dlatego Skoda Kodiaq ma się czego obawiać.
| MGS9 PHEV Exclusive – dane techniczne: | |
| Silnik benzynowy | |
| Silnik: | benzynowy, turbodoładowany, pojemność 1496 ccm |
| Maksymalna moc: | 142 KM |
| Maksymalny moment obrotowy: | 230 Nm |
| Silnik elektryczny | |
| Maksymalna moc: | 231 KM |
| Maksymalny moment obrotowy: | 390 Nm |
| Układ hybrydowy | |
| Maksymalna moc: | 299 KM |
| Maksymalny moment obrotowy: | 390 Nm |
| Skrzynia biegów i napęd: | automatyczna, 1-biegowa, napęd na przednie koła |
| Przyspieszenie 0 – 100 km/h: | 9,6 s |
| Prędkość maksymalna: | 200 km/h |
| Średnie spalanie (po rozładowaniu): | 6,8 l/100 km |
| Pojemność zbiornika paliwa: | 65 l |
| Wymiary (dł./wys./szer.): | 4983/1778/1967 |
| Pojemność bagażnika: | 332/1026 l |
Cennik
| MGS9 PHEV – cena katalogowa | ||
| Silnik | Excite | Exclusive |
| 1.5 Plug-in Hybrid | 172 900 zł | 181 900 zł |














