Ponad 8 mln kobiet pracowało w Polsce w 2025 roku. Wiele z nich coraz liczniej zatrudnionych jest w sektorach i zawodach do tej pory uznawanych za domenę mężczyzn – wynika z analiz Grupy Progres przeprowadzonych na jej danych wewnętrznych oraz statystykach GUS.
Kobiety coraz śmielej biorą sprawy w swoje ręce. Bez kompleksów starają się o etaty w profesjach stereotypowo postrzeganych jako męskie i coraz częściej są w nich zatrudniane. Nie ograniczają się już do tradycyjnie sfeminizowanych branż, ale konsekwentnie budują swoją pozycję w przemyśle, TSL, technologiach, elektronice czy sektorze technicznym. Rynek pracy stopniowo odpowiada na tę zmianę, a pracodawcy otwierają się na różnorodność zespołów.
Jak wynika z danych Grupy Progres dotyczących rynku pracy tymczasowej w tej formie zatrudnienia, panie najczęściej pracowały m.in. jako magazynierki, monterki, operatorki produkcji i operatorki maszyn, inwentaryzatorki, brygadzistki czy osoby zajmujące etaty produkcyjne, w tym nadzorujące ten proces i jego jakość.
– Skala obecności kobiet w zawodach do tej pory postrzeganych jako męskie i tradycyjnie obsadzanych przez pracowników tej płci pokazuje, iż nie mamy do czynienia z chwilową reakcją rynku na niedobór kandydatów, ale z trwałą zmianą strukturalną. To efekt rosnących kompetencji i odwagi pań w podejmowaniu nowych wyzwań. Kobiety nie trafiają do tych branż przypadkowo ani tylko tymczasowo – budują w nich swoje kariery, zdobywają doświadczenie, awansują i wiążą z nimi długoterminowe plany zawodowe. Z perspektywy rynku pracy oznacza to wyraźne przesunięcie granic stereotypów oraz redefinicję tego, kto i w jakich sektorach może się realizować zawodowo. Ta zmiana powinna nastąpić już dawno – podkreśliła Joanna Dargiewicz, dyrektorka regionu w Grupie Progres.
W sektorze kolejowym 7,9 tys. kobiet obsługiwało ruch kolejowy, a 7,7 tys. pracowało przy produkcji wyrobów chemicznych i fotograficznych. W budownictwie ogólnym i wykończeniowym zatrudnionych było 7,3 tys., w przemyśle przetwórczym i dozorze w górnictwie – 7,2 tys. W elektryce i elektronice pracowało 6,9 tys. kobiet, w transporcie ciężarowym – 6,7 tys., w teleinformatyce – 5,6 tys., a jako kontrolerki procesów przemysłowych – 5,5 tys., 3,9 tys. kierowało technologiami informatycznymi i telekomunikacyjnymi, 3,7 tys. pracowało przy formowaniu, spawaniu i obróbce metali, a 3,6 tys. w elektryce i pracach elektromechanicznych. W najbardziej zmaskulinizowanych sektorach liczby są niższe, ale obecność kobiet widoczna: 0,7 tys. w transporcie morskim i lotnictwie, 0,6 tys. w produkcji rolniczej, 0,5 tys. jako techniczki telekomunikacji, a 0,2 tys. w leśnictwie i rybactwie.
– Nie tylko nasze dane, ale również przenalizowane przez nas statystyki GUS jasno pokazują, iż obecność kobiet w zawodach technicznych, przemysłowych i fizycznych przestaje być wyjątkiem, a staje się stałym elementem struktury rynku pracy. Mówimy o dziesiątkach tysięcy osób w każdej z tych grup, co oznacza realne przesunięcie proporcji w branżach dotąd silnie zmaskulinizowanych. To nie symboliczna reprezentacja, ale konkretna, mierzalna siła, która współtworzy dziś przemysł, transport, budownictwo czy nowe technologii. Co więcej, liczby mówią same za siebie – wbrew stereotypom, kobiety pracują niemal tyle samo godzin co mężczyźni – skomentowała Joanna Dargiewicz.

3 godzin temu













