Od strony techniki elektryczny GLC to bez wątpienia samochód jutra, ale ma też coś z dawnych Mercedesów. Nie tylko grill.
W Mercedesie realizowane są gruntowne porządki. Po fiasku osobnej linii modeli EQ (to nie były złe auta!) czas na drugie podejście do elektromobilności, z wykorzystaniem znanych i lubianych formatów. Do CLA na prąd dołącza SUV GLC, który w spalinowym (i hybrydowym) wydaniu od lat pozostaje najchętniej wybieranym modelem marki na świecie.
https://magazynauto.pl/wiadomosci/nowy-mercedes-amg-cla-45-4matic-680-elektrycznych-koni-i-3-0-s-od-0-do-100-km-h,aid,6432Między segmentami
GLC electric (typoszereg X540) powstał na nowej architekturze MB.EA 800 V, z której korzysta też elektryczna klasa C. Designersko to świeży projekt – z grillem nawiązującym do najlepszych tradycji Mercedesa (jego animowane podświetlenie stanowi opcję wliczoną w nietani pakiet) oraz wszędobylskim motywem gwiazdy, trochę na wzór ubrań haute couture. Gabarytowo model kilka różni się jednak od EQE SUV-a: mierzy 485 cm długości, 191 cm szerokości, 164 cm wysokości i ma pokaźny rozstaw osi – 297 cm. Ten ostatni plasuje go bliżej GLE (299 cm) niż spalinowego GLC (287 cm).
Tył: dużo ozdobników, w tym lampy z motywem gwiazdy, oraz dość wysoki próg załadunku (76 cm).
fot. Kacper Szczepański/Motor
I tak też wypada przestronność. Oba rzędy zapewniają ilość miejsca wykraczającą ponad normy SUV-ów klasy średniej, a rozległe panoramiczne okno dachowe, sięgające krańców dachu, dodatkowo zwiększa ilość miejsca nad głową. Swoją drogą wersja z regulacją przezroczystości i podświetlanymi gwiazdkami też wymaga dopłaty (5489 zł); plus za skuteczną ochronę przed nagrzewaniem się wnętrza po całkowitym zmatowieniu powierzchni.
Pozycjonowanie GLC electric uświadamia także wygoda siedzenia. Fotele są bardzo obszerne i oferują ponadprzeciętny zakres regulacji, a kanapa „nie cierpi” na zbyt niskie umocowanie, jak w wielu autach elektrycznych. Podparcie ud nie jest idealne, ale okazuje się wystarczające, zwłaszcza w połączeniu z ilością miejsca na kolana.
Kufer z dużym schowkiem pod podłogą ma wystarczającą dla takiego SUV-a pojemność 570 l – a do tego mamy jeszcze 128-litrowy frunk. Co nie mniej ważne, przestrzeń transportowa GLC nie rozczarowuje praktycznością: bagażnik ma porządne oświetlenie (w tym w pokrywie), haki na torby i zdalne składanie oparć (przyciskami) oraz hak do podwieszenia podłogi. Przydałaby się natomiast automatyczna roleta.
| 2 x elektryczny |
| 489 KM |
| 800 Nm |
| 4x4; aut./2-biegowa |
| 485/191/164/297 cm |
| 12,1 m (opc. 11,2 m)1 |
| 2460/580/2400 kg |
| 18 cm (opc. 16-22 cm)2 |
| 570/1740 l |
| 94 kWh |
| 22/350 kW |
| 235/50 R20 |
| 210 km/h |
| 4,3 s |
| 16,6 kWh/100 km |
| 646 km |
| 319 900 zł |
| 319 900 zł |
1 ze skrętną tylną osią (4,5°), 2 z zawieszeniem pneumatycznym
Na poziomie
Mercedes mocno podkreśla jakość wykończenia swoich ostatnich nowości. I faktycznie, z ulgą można orzec, iż GLC electric należy do tych lepiej wykończonych modeli z gwiazdą. Rozległe metalizowane powierzchnie, kilka błyszczącej czerni, solidnie „klikające” elementy nawiewów, efektowne przeszycia i dużo miękkich okładzin – jak na dzisiejsze normy (i ten segment) jest premium. Jest też praktycznie: mamy tu pojemne kieszenie w drzwiach, półkę pod konsolą środkową oraz dwie tacki na telefon.
Połączony ekran to opcja (6534 zł), seryjne są osobne wyświetlacze. Estetyczne materiały, solidny montaż, przejrzyste menu. Minusy: czarne błyszczące tworzywo i brak przycisku zmiany utworu na kierownicy, skromna konfiguracja zegarów.
fot. Kacper Szczepański/Motor
Kierowca cieszy się dobrymi „warunkami pracy” – nie tylko z uwagi na dopracowane fotele, ale też wysokie podłokietniki oraz akceptowalną widoczność w przód. Kierownica nie jest przeładowana (lecz niestety pozbawiona instrumentów do przełączania utworu lub stacji radiowej), a dla kilku bazowych funkcji zarezerwowano tradycyjne przyciski. Nowy system multimedialny znamy już z CLA i ma głównie zalety. Zegary są przejrzyste i przy integracji telefona wyświetlają mapę z urządzenia, mamy łatwo dostępny panel skrótów i wyraźnie różniące się ikony, a menu ustawień nie jest nadto rozbudowane. Dziwią jednak ograniczone możliwości konfiguracji wskaźników, zwłaszcza na tle kilkuletnich Mercedesów.
https://magazynauto.pl/testy/mercedes-280-te-e-450-kombi-porownanie,aid,6329Z nadmiarem mocy
Testowany, topowy w tej chwili wariant 400 ma napęd 4x4 i prawie pół tysiąca koni (489 KM). Osiągi są imponujące (4,1 s do „setki”, o 0,2 s lepiej niż deklaracja fabryczna), choć GLC nie spieszy się z ich demonstrowaniem. Podczas codziennej jazdy reaguje bez wysiłku, ale i bez wyrywności, a uwolnienie pełnego potencjału napędu wymaga głębokiego wciśnięcia pedału gazu.
To sprawia, iż przy zakupie można z powodzeniem zaoszczędzić 20 tys. zł i kupić słabszego „czterołapa” GLC 300 (421 KM); pozostało o kolejne 20 tys. zł tańsza tylnonapędowa wersja 250 (354 KM). W obu przypadkach trzeba się jednak pogodzić z mniejszą baterią (85 zamiast 94 kWh w testowanej odmianie).
Podobnie jak w CLA imponują niezwykle małe opory ruchu – podczas „żeglowania” przy wyłączonym odzysku energii GLC jedzie i jedzie. Rekuperacja oferuje cztery tryby, w tym adaptacyjny, i jest sterowana w optymalny sposób – łopatkami przy kierownicy. I jedna z najważniejszych kwestii: to oszczędny elektryk. W mieście zużycie energii w upały wynosi raczej przeciętne 17-19 kWh/100 km (dane dla średniej prędkości 27-34 km/h), ale wyniki przy szybszej jeździe należą do wiodących: 14,5 kWh/100 km dla lokalnych dróg (średnia 60 km/h), 18,8 kWh przy 120 km/h i 24,5 kWh na autostradzie (wszystkie wyniki z przejazdów na dystansie blisko 100 km w obie strony). Skutkuje to zasięgiem 370-630 km.
Ładowanie DC osiąga aż 350 kW (średnia 10-80%: 185 kW), ale podczas testu dwukrotnie, z powodu ciepłej baterii (ok. 40°C), wydajność gwałtownie spadła poniżej 200 kW. Porsche i BMW radzą sobie z tym lepiej.
| 1,8 s |
| 4,1 s |
| 34,5 m |
| 35,3 m |
| 48,9 dB |
| 59,8 dB |
| 98 km/h |
| 2,4 |
| 18,0/14,5/16,3 kWh/100 km |
| 570 km |
Oaza spokoju
Doposażony w opcjonalne zawieszenie pneumatyczne połączone ze skrętną tylną osią (12 494 zł) GLC porusza się bardzo dostojnie i oczarowuje komfortowym charakterem – na miarę limuzyn z gwiazdą. Nierówności „rozpływają się” w podwoziu, choćby te trudne do zniwelowania w autach elektrycznych, a nadwozie skutecznie chroni się przed falowaniem. Układ kierowniczy jest dość bezpośredni i ma dobrą progresję, ale również stawia na zrelaksowaną charakterystykę. Plus za przyzwoite wyczucie pedału hamulca, co w zelektryfikowanych Mercedesach nie zawsze było oczywistością.
Ceną za ten niezwykły komfort są niespieszne reakcje na skręt i ociężałe prowadzenie. Ten samochód nie ma sportowych ambicji, co czuć już po zachowawczym rozdziale napędu. O ile stabilność podczas jazdy na wprost wypada nienagannie, o tyle na łukach GLC wykazuje się podsterownością i „płynie” – do czego przyczynia się relatywnie wysoka masa własna (2460 kg).
Mercedes GLC 400 4Matic electric – plusy i minusy
Nadwozie i wnętrze
- przestronna kabina
- wygodne siedzenia
- funkcjonalny kufer
- staranne wykończenie
- przejrzyste cyfrowe środowisko
- skromne zegary
- brak przycisku zmiany utworu
Układ napędowy
- doskonałe osiągi i trakcja
- wyważone reakcje
- wiodąca efektywność (jak na te gabaryty)
- akumulator mógłby być pojemniejszy,
- ograniczona moc ładowania w upale
Właściwości jezdne
- bardzo wysoki komfort tłumienia oraz regulacja prześwitu (zawieszenie pneumatyczne)
- dobra kontrola ruchów nadwozia
- mało zwarte prowadzenie
Wyposażenie i cena
- konkurencyjna cena przy tej mocy
- obszerna lista opcji
- dostępność ładowania AC 22 kW
- konieczność dopłaty za wiele istotnych elementów
- opcje powiązane w drogie pakiety
2444
Cena Mercedesa GLC 400 4Matic electric tronic na tle konkurentów
| 469 KM, 0-100: 4,9 s | 315 000 zł |
| 489 KM, 0-100: 4,3 s | 319 900 zł |
| 489 KM, 0-100: 4,3 s | 386 600 zł |
Audi nie jest tak oszczędne jak rywale. BMW to bardzo konkurencyjna alternatywa dla GLC – równie progresywne, mniej komfortowe, ale znacznie zwinniejsze w zachowaniu.
Mercedes GLC 400 4Matic electric tronic – test: podsumowanie
Bez rozczarowania – w całym swoim gadżeciarstwie GLC jest przede wszystkim porządnym SUV-em o relaksującym charakterze, który dobrze współgra z cichą, płynną pracą elektrycznego napędu. Może nieco za dużym, ale nie rzutuje to na (bardzo dobrą) efektywność. Żeby jednak w pełni cieszyć się jego atutami, trzeba dopłacić za liczne opcje.

6 godzin temu














