Mercedes EQS dostał kierownicę jak z wyścigówki. Nie jest już połączona z kołami

moto-przestrzen.pl 1 godzina temu

Mercedes wprowadza do EQS rozwiązanie, które jeszcze kilka lat temu kojarzyło się głównie z samochodami koncepcyjnymi. Steer-by-wire oznacza, iż kierownica nie ma już mechanicznego połączenia z przednimi kołami. Zamiast klasycznej kolumny kierowniczej mamy elektronikę, a przy okazji zupełnie nową, spłaszczoną kierownicę inspirowaną rozwiązaniami z motorsportu.

Mercedes-Benz jest pierwszym niemieckim producentem, który zastosował Steer-by-wire w seryjnym samochodzie osobowym. Technologia jest już dostępna do zamawiania w nowym EQS na wszystkich rynkach, na których oferowany jest model. W Niemczech kosztuje 2975 euro brutto, czyli około 12,7 tys. zł.

Kierownica jak z wyścigówki

Na pierwszy rzut oka najbardziej rzuca się w oczy sama kierownica. Jest bardziej płaska i kompaktowa, dzięki czemu przypomina rozwiązania stosowane w samochodach wyścigowych. Nie chodzi jednak wyłącznie o wygląd.

Mniejsza kierownica poprawia widoczność wyświetlacza przed kierowcą i ułatwia wsiadanie oraz wysiadanie. Mercedes twierdzi również, iż dzięki niej wnętrze sprawia wrażenie bardziej przestronnego. Nowa konstrukcja wymagała choćby opracowania specjalnej struktury poduszki powietrznej, ponieważ klasyczny, zamknięty wieniec kierownicy nie może już pełnić swojej dotychczasowej funkcji podczas jej rozwijania.

Najciekawsze dzieje się jednak podczas jazdy.

Pół obrotu kierownicą wystarczy

Dzięki Steer-by-wire od oporu do oporu wystarczy zaledwie 170 stopni obrotu kierownicy. To mniej więcej pół obrotu. Podczas parkowania i manewrowania nie trzeba więc przekładać rąk z jednej strony wieńca na drugą.

Mercedes połączył system z tylną osią skrętną, której koła mogą wychylać się choćby o 10 stopni. W efekcie duży i ciężki EQS ma być łatwiejszy do manewrowania przy niskich prędkościach, a przy wyższych ma zyskać na stabilności i zwinności.

To rozwiązanie pozwala również inaczej kształtować charakterystykę układu kierowniczego. Przełożenie może być dopasowywane do sytuacji, a nierówności nawierzchni nie muszą być już mechanicznie przenoszone na ręce kierowcy. Mercedes chce przy tym zachować precyzyjne i naturalne odczucie prowadzenia.

A co, jeżeli elektronika zawiedzie?

To prawdopodobnie pierwsze pytanie, jakie pojawi się przy Steer-by-wire. Skoro nie ma mechanicznego połączenia kierownicy z kołami, awaria elektroniki brzmi jak dość kiepski scenariusz.

Mercedes zastosował więc redundantną architekturę z niezależnymi torami sygnałowymi, precyzyjnymi czujnikami i osobnymi jednostkami sterującymi. Producent podaje, iż system przejechał już ponad milion kilometrów testowych. W skrajnie mało prawdopodobnym przypadku całkowitej awarii systemu możliwość kontroli kierunku ma być dodatkowo wspierana przez tylną oś skrętną oraz indywidualne przyhamowywanie kół przez ESP.

Co ważne, Steer-by-wire nie zastępuje w EQS klasycznego rozwiązania na wszystkich konfiguracjach. Elektromechaniczny układ kierowniczy przez cały czas jest dostępny jako alternatywa.

Idź do oryginalnego materiału