Maluch po liftingu mógł tak wyglądać. W sieci aż zawrzało

3 dni temu

Nie ma drugiego samochodu, który tak skutecznie zmotoryzował Polaków. Fiat 126p ma dziś status samochodu kultowego i stopniowo nabiera na wartości. Gdyby przetrwał nieco dłużej, mógłby ewoluować w ciekawą stronę. Tak mógłby wyglądać Maluch po liftingu.

Maluch po liftingu – naprawdę dobry żart

Ta historia została tak ładne napisana, iż prawie w nią uwierzyliśmy. Niestety, udostępniono ją 1 kwietnia, co oznacza, iż trudno mówić o jej wiarygodności. Niemniej jednak porusza bardzo interesujący wątek, dlatego chętnie „pójdziemy w to” jeszcze głębiej. Maluch po liftingu mógłby okazać się ciekawym produktem.

Fiat 126p po liftingu – front, grafika: 126collection

Zacznijmy od tego, iż post został udostępniony i najpewniej napisany przez autorów fanpage’a 126collection. Przygotowano go bardzo rzetelnie i za to należą się niskie ukłony. Chętnie przytoczymy kilka fragmentów:

  • „Podczas innych prac związanych z likwidacją bielskiego zakładu natrafiono na dokumentację oznaczoną symbolem „126 GFL” – czyli Grand Face Lifting.”
  • „Celem było przeprowadzenie gruntownej modernizacji Fiata 126p, zgodnej z ustaleniami pomiędzy Fiatem a FSM”
  • „Ciekawostką była koncepcja otwieranej tylnej szyby, która miała umożliwiać dostęp do obniżonej podłogi bagażnika od zewnątrz.”
  • „Dwa egzemplarze – srebrny i czerwony, podobno do dziś stoją zakurzone w jednym z magazynów w Turynie.”

Jak sami widzicie, brzmi to bardzo dobrze. jeżeli dołączymy do tego polski sentyment, to gwałtownie dojdziemy do wniosku, iż część internautów dała się nabrać. Nie jest to jednak powód do wstydu przy tak ładnie przygotowanym opowiadaniu. I za to należą się niskie ukłony.

A gdyby jednak było inaczej?

Tę piękną, nostalgiczną podróż okraszono grafikami, które są bardzo fajnym zalążkiem tematu „co by było, gdyby…”. Maluch po liftingu, przynajmniej w teorii, mógłby zyskać popularność, ale trzeba uczciwie przyznać, iż na przełomie wieków był już leciwą konstrukcją.

Mimo tego, wciąż po naszych drogach jeżdżą zarówno te starsze, jak i nowsze egzemplarze. Gdyby model 126p został gruntownie zaktualizowany i zyskałby nieco bardziej zaawansowany układ napędowy, to miałby pewien potencjał.

Fiat 126p po liftingu – tył, grafika: 126collection

Wróćmy jednak do grafik 126collection, które mogły zostać wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Są naprawdę udane i oddają ówczesne możliwości FSM. Pas przedni został gruntownie zmieniony, co zaowocowało kafelkowymi reflektorami i litym plastikiem zamiast klasycznego grilla. Niżej wkomponowano czarny zderzak.

Tył został wzbogacony dodatkowymi lampami, które umiejscowiono na pokrywie silnika. Wyżej znalazł się szeroki wlot powietrza. Podejrzewamy, ze nie byłby wystarczający, gdyby miał realnie chłodzić małego benzyniaka.

Fiat 126p po liftingu – wnętrze, grafika: 126collection

Wnętrze wydaje się najbardziej widowiskowe. Nie ma tu gołego plastiku, który można spotkać we współczesnych autach – na przykład w Toyocie Aygo. Zamiast tego każdy panel pokryto plastikiem. I to całkiem estetycznym.

Projekt kokpitu jest bardzo prosty, ale ergonomiczny i czytelny. Aby zachować ducha tamtych czasów, panel nawiewu opiera się na suwakach. Radioodtwarzacz wygląda niczym luksusowy instrument, a fotele sprawiają wrażenie naprawdę dużych.

Maluch po liftingu – może większy silnik?

Bez względu na konfigurację i rocznik, sercem tego samochodu był zawsze dwucylindrowy silnik. Najczęściej montowano konstrukcję rzędową, choć w historii tego auta można znaleźć także wyjątek, którym był niewielki bokser Steyr-Puch.

Maluch po liftingu musiałby pojawić się po 2000 roku, co skutecznie eliminowałoby konkurencyjność tak małych, niekoniecznie kulturalnych jednostek. Aby nie przesadzać z gabarytami, rozsądnym pomysłem byłoby wykorzystanie czterocylindrowego silnika 1.1 Fire z modelu Uno.

Przypomnijmy, iż ta konstrukcja generowała 50 koni mechanicznych i 84 niutonometry. To wciąż mało, ale i tak dwa razy więcej, niż fabryczny motor. Różnica w osiągach byłaby wiec kolosalna. Jeszcze ważniejsza wydaje się kultura pracy. Cztery cylindry zrobiłyby robotę.

Fiat nie zamierzał jednak inwestować w 126p, co do dziś wydaje się rozsądnym posunięciem. Przypomnijmy, iż Seicento pojawiło się w 1997 roku i było znacznie nowocześniejszą i zwyczajnie lepszą propozycją.

Idź do oryginalnego materiału