„Made in Europe” w zawieszeniu. Czy kraje UE dogadają się w sprawie lokalnych komponentów?

2 godzin temu

Komisja Europejska po raz kolejny zdecydowała o przesunięciu prezentacji Aktu Akceleratora Przemysłowego (Industrial Accelerator Act), będącego filarem strategii „Made in Europe”. Decyzja o odroczeniu publikacji do 4 marca br. zapadła w atmosferze głębokich podziałów między państwami członkowskimi, które nie potrafią dojść do porozumienia w kwestii geograficznego zasięgu nowych regulacji oraz stopnia ochrony własnego rynku przed tanim importem.

Głównym punktem spornym w projekcie IAA jest propozycja wprowadzenia minimalnych progów dla komponentów produkowanych lokalnie w projektach finansowanych ze środków publicznych. Dotyczyć ma to sektorów o znaczeniu strategicznym, takich jak produkcja baterii, energetyka wiatrowa i słoneczna, technologie jądrowe oraz sektor motoryzacyjny. Francja, będąca głównym orędownikiem zmian, dąży do uszczelnienia unijnego rynku, aby chronić rodzime firmy przed konkurencją z Chin, która – zdaniem Paryża – korzysta z łagodniejszych przepisów środowiskowych i subsydiów państwowych.

Przeciwną stronę sporu zajmują m.in. Szwecja, Holandia oraz Czechy. Państwa te ostrzegają, iż sztywne wymogi typu „buy local” mogą doprowadzić do odwrotnego skutku niż zamierzony – zniechęcić inwestorów zagranicznych, drastycznie podnieść koszty zamówień publicznych i osłabić globalną konkurencyjność unijnej gospodarki. Co więcej, wewnątrz samej Komisji Europejskiej aż dziewięć dyrekcji generalnych zgłosiło zastrzeżenia do obecnego kształtu ustawy, co zmusiło gabinet Stéphane’a Séjourné do podjęcia dodatkowych negocjacji w celu wypracowania „niepodważalnego” kompromisu.

Istotnym wyzwaniem pozostaje również zdefiniowanie, kogo UE uzna za „zaufanego partnera”. Branża motoryzacyjna oraz kraje sąsiadujące wywierają presję, aby ochrona nie ograniczała się wyłącznie do państw UE i EFTA (Norwegia, Islandia, Szwajcaria, Liechtenstein). Turcja i Wielka Brytania, silnie zintegrowane z europejskimi łańcuchami dostaw, obawiają się, iż nowe przepisy wypchną ich producentów z rynku. W odpowiedzi na te niepokoje, ostatnie projekty zakładają możliwość uznania produkcji z wybranych państw trzecich za równoważną z unijną, co jednak spotyka się z oporem zwolenników bardziej restrykcyjnego podejścia.

Idź do oryginalnego materiału