Krótka historia o długim kombi. Recenzja K4 kombi

1 godzina temu

Tego auta wcale miało u nas nie być! Jeszcze niedawno zarówno Kia, jak i reszta firm sprzedających nowe samochody w Unii Europejskiej były przekonane, iż klamka zapadła i z powodu unijnych przepisów trzeba czym prędzej całą uwagę poświęcić elektrycznym odmianom. Koreańczycy postanowili sprawnie dostosować się do nowych regulacji, przekształcając za grube miliony euro fabrykę w słowackiej Żylinie. Wcześniej za naszą południową granicą produkowano bijącego rekordy sprzedaży kompaktowego Ceeda, a po skomplikowanej transformacji z taśm zaczęły zjeżdżać zasilane wyłącznie prądem EV4. Swoją drogą, całkiem udane pojazdy, niemniej w obecnych realiach, gdy trudno o powszechną przychylność dla elektryków, mogące jedynie pomarzyć o statusie bestsellera, jakim przez lata cieszył się Ceed. Widząc lecące na łeb wyniki sprzedaży, a także śledząc doniesienia z Brukseli, gdzie – ku zaskoczeniu! – stwierdzono, iż na razie trzeba zluzować z restrykcjami, Koreańczycy zainterweniowali w nieoczywisty sposób, który z pewnością ucieszył konserwatywnych kierowców. Zdecydowano o uzupełnieniu gamy produkowanym w Meksyku modelem K4. W wersji hatchback i kombi. Sedan, cieszący się największym wzięciem choćby w Stanach Zjednoczonych, nie trafi na Stary Kontynent. Szkoda, ale i tak mamy do czynienia z dobrą informacją, zwłaszcza iż K4 w wersji kombi to kawał fajnego auta.

Idź do oryginalnego materiału