Koniec mitu małych elektryków. Dwutonowy Mercedes deklasuje rywali w teście Green NCAP, a benzynowe MG na dnie

1 godzina temu

Przyjęło się uważać, iż prawdziwie ekologiczny i oszczędny samochód elektryczny musi być mały, ciasny i wyposażony w mikroskopijną baterię. Najnowsze testy niezależnej organizacji Green NCAP weryfikują ten pogląd.

W najnowszym zestawieniu ciężki, dwutonowy Mercedes-Benz CLA EQ 250+ (opisywany w iMagazine 12/2025) nie tylko zdobył maksymalną notę, ale też udowodnił, iż wybitna aerodynamika znaczy dziś więcej niż niska masa. W tym samym teście spalinowe MG HS zaliczyło spektakularną porażkę.

iMagazine 12/2025 – Zimowe uaktualnienie nastroju

Eksperci z Green NCAP wzięli pod lupę cztery zupełnie różne samochody: w pełni elektrycznego Mercedesa CLA EQ 250+, hybrydową Toyotę C-HR oraz czysto spalinowe MINI Cooper C i MG HS. Wyniki testów dobitnie pokazują, jak bardzo powiększa się przepaść technologiczna między nowoczesnymi napędami zelektryfikowanymi a klasyczną motoryzacją.

Luksus, dwie tony wagi i wybitna efektywność

Zwycięzcą zestawienia, z maksymalną oceną 5 gwiazdek i wynikiem ogólnym na poziomie 91%, został Mercedes-Benz CLA EQ 250+. To o tyle zaskakujące, iż mówimy o samochodzie ważącym blisko dwie tony, na którego pokładzie znalazła się potężna bateria o pojemności 90 kWh.

Jak to możliwe, iż tak wielkie auto zużywa tak mało prądu? Green NCAP wskazuje na fenomenalną aerodynamikę i bardzo wysoką sprawność samego układu napędowego. W testach laboratoryjnych przy włączonej klimatyzacji samochód zużył zaledwie 13,9 kWh/100 km (oficjalne dane WLTP to 12,2 kWh).

Raport obala również mit „range anxiety” (lęku przed zasięgiem). Z wyliczeń ekspertów wynika, iż w optymalnych warunkach w mieście CLA EQ potrafi przejechać 651 km na jednym ładowaniu. Co jednak kluczowe, choćby w temperaturze -7°C podczas jazdy autostradowej, zasięg wciąż wynosi bardzo solidne 456 km. Auto imponuje również architekturą ładowania – szczytowa moc prądu podczas ładowania wynosi aż 342 kW, co pozwala na uzupełnienie baterii od 10 do 80 proc. w niespełna 23 minuty.

Toyota C-HR: świetna hybryda, ale z zimowym problemem

Drugie miejsce (3,5 gwiazdki, wynik 66%) zajęła nowa Toyota C-HR. Japoński crossover udowodnił, iż klasyczna hybryda wciąż jest doskonałym kompromisem dla osób, które nie chcą uzależniać się od ładowarek. Samochód w cyklu miejskim spalał zaledwie 3,6 l/100 km, a w cyklu mieszanym 4,4 l/100 km.

Green NCAP punktuje jednak słabość japońskiego napędu, która pojawia się w temperaturach poniżej zera. W rygorystycznym zimowym teście zimnego startu (przy -7°C) 1,8-litrowy silnik benzynowy Toyoty miał problemy z odpowiednią filtracją węglowodorów i cząstek stałych. Eksperci zaznaczają, iż gdyby poprawiono układ oczyszczania spalin przy niskich temperaturach, C-HR mogłoby aspirować do najwyższych ocen środowiskowych.

Spalinowe dinozaury w odwrocie. MG na szarym końcu

Dwa ostatnie miejsca przypadły samochodom z tradycyjnymi silnikami benzynowymi, które w dzisiejszych realiach muszą uznać wyższość napędów zelektryfikowanych.

Trzy gwiazdki (52%) zdobyło MINI Cooper C z trzycylindrowym silnikiem 1.5 l. Auto broni się w miarę akceptowalnym spalaniem (6–7 l/100 km) i niskim zapotrzebowaniem na energię podczas samej produkcji, jednak ostatecznie traci punkty przez emisję gazów cieplarnianych w całym cyklu życia pojazdu.

Zdecydowanie najgorzej w zestawieniu wypadło MG HS 1.5T GDI. Duży, produkowany przez chiński koncern SAIC Motor SUV z klasycznym silnikiem benzynowym otrzymał ocenę zaledwie 1,5 gwiazdki (26%). Testy obnażyły jego ogromny apetyt na paliwo – na autostradzie zużycie sięgało 9,9 l/100 km, przez co samochód otrzymał zero punktów w kategoriach efektywności energetycznej oraz emisji gazów cieplarnianych.

Jeśli artykuł Koniec mitu małych elektryków. Dwutonowy Mercedes deklasuje rywali w teście Green NCAP, a benzynowe MG na dnie nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

Idź do oryginalnego materiału