Komandosi dostaną mikrofalową tarczę. Ma jechać razem z nimi

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Marines zamówili system HAVOC za 11 mln dol. Broń mikrofalowa ma poruszać się razem z jednostkami i niszczyć całe grupy małych dronów.

Korpus Piechoty Morskiej USA przyznał firmie Epirus kontrakt o wartości 11 mln dol. Obejmuje on dostarczenie systemu HAVOC, przeprowadzenie testów, szkolenie żołnierzy oraz późniejsze wsparcie. Sama nazwa rozwija się jako High-power Microwave Autonomous Vehicle Operation Capability. Konstrukcja wywodzi się z rodziny Leonidas, czyli rozwijanej już od kilku lat amerykańskiej broni mikrofalowej przeznaczonej przede wszystkim do walki z dronami.

Najważniejsza różnica względem wcześniejszych konfiguracji ma dotyczyć przede wszystkim samej mobilności. HAVOC otrzymał uniwersalną podstawę montażową pozwalającą przenosić system pomiędzy różnymi pojazdami. Nie ma więc być kolejną ciężką instalacją ustawianą przy bazie i pozostającą w jednym miejscu. Ma jechać tam, gdzie jadą Marines. Producent przygotowuje się już do małoseryjnej produkcji i deklaruje możliwość budowania w tej chwili około jednego systemu tygodniowo.

Ma utworzyć ochronną bańkę wokół jednostki

HAVOC ma współpracować z Marine Air Defense Integrated System, czyli MADIS. Jest to mobilny system obrony przeciwlotniczej krótkiego zasięgu używany przez Marines do ochrony przemieszczających się wojsk przed nisko lecącymi zagrożeniami. Nowa broń ma dołożyć do niego zupełnie inny sposób niszczenia celu.

Zamiast wystrzeliwać pocisk albo serię z działka, system emituje skoncentrowaną energię elektromagnetyczną. Silny impuls oddziałuje na elektronikę znajdującą się wewnątrz drona i może doprowadzić do zakłócenia lub trwałego uszkodzenia jego podzespołów. Producent opisuje HAVOC jako rozwiązanie krótkiego zasięgu tworzące wokół chronionej grupy niewielką strefę obronną. Dokładnego promienia działania nie ujawniono.

Bronione mogą być nie tylko poruszające się oddziały, ale także radary, stanowiska dowodzenia, punkty tankowania, urządzenia energetyczne i inne elementy wysuniętej infrastruktury.

Jeden system zamiast 50 pocisków

Największą przewagą broni mikrofalowej jest możliwość oddziaływania na wiele celów jednocześnie. Klasyczna obrona przeciwlotnicza mierzy się z paskudnym rachunkiem. o ile w stronę pozycji leci rój 30 tanich dronów, każda rakieta przechwytująca zużyta na pojedynczy cel nie tylko kosztuje, ale również uszczupla ograniczony zapas amunicji. Mikrofale to zmieniają. Jeden impuls może objąć kilka albo kilkadziesiąt niewielkich maszyn.

Jak pisaliśmy w tekście: Broń mikrofalowa wchodzi na nowy poziom. Kolejka chętnych już się ustawia, systemy rodziny Leonidas są projektowane właśnie jako broń typu jeden przeciw wielu. We wcześniejszej demonstracji Leonidas obezwładnił wszystkie 61 użytych dronów, a finałem próby był rój złożony z 49 maszyn zaatakowanych jednym impulsem. To wynik testu innej konfiguracji rodziny Leonidas, a nie jeszcze próba samego HAVOC-a.

Broń mikrofalowa różni się również od klasycznych zagłuszarek. Te próbują przede wszystkim przerwać połączenie radiowe pomiędzy dronem i operatorem albo zakłócić nawigację satelitarną. Dlatego coraz większym problemem stały się FPV sterowane światłowodem. Za maszyną rozwija się cienki przewód, którym biegnie obraz i sterowanie, więc zagłuszanie fal radiowych kilka daje.

Rodzina Leonidas pokazała w testach, iż można nie atakować połączenia, ale bezpośrednio elektronikę znajdującą się na pokładzie maszyny. Jak pisaliśmy w tekście: Pokazali robota z bronią mikrofalową. Koszmar dronów, Epirus eksperymentuje już również z montowaniem tej technologii na autonomicznych pojazdach, które mogą samodzielnie przesuwać strefę obrony wzdłuż chronionego obszaru. HAVOC wpisuje się w ten sam kierunek, tyle iż został przygotowany konkretnie z myślą o wojskach pozostających w ruchu.

*Źródło grafiki wprowadzającej: Epirus / Canva Pro

Idź do oryginalnego materiału