Mimo iż uwielbiam mniejsze i niższe auta, Volvo EC40 zrobiło coś, czego się po sobie nie spodziewałam – przekonało mnie do crossovera. I to w dodatku elektrycznego.
Co więcej, było pierwszym autem na prąd, które dało mi to charakterystyczne, „teslowe” poczucie dynamiki, ale bez chaosu, nerwowości i ciągłej prowokacji do szybkiej jazdy. Tutaj wszystko jest pod kontrolą. Spokojne. Poukładane. Bardzo po szwedzku.
Za użyczenie auta do testu dziękujemy Volvo Car Poland!
Testowany egzemplarz to Volvo EC40 Twin Motor Performance w wersji Ultra – 442 KM, napęd na cztery koła i deklarowana moc, która na papierze brzmi niemal sportowo. W praktyce jednak EC40 nie próbuje być elektrycznym hot hatchem. To raczej szybki, bardzo komfortowy crossover, który pozwala korzystać z mocy wtedy, kiedy naprawdę jej potrzebujesz.

Cisza i komfort przy wysokich prędkościach
Jednym z największych zaskoczeń był dla mnie komfort akustyczny. Przy prędkościach 130-140 km/h w kabinie przez cały czas panuje spokój. Nie ma uczucia zmęczenia hałasem, nie ma nerwowości. To samochód, w którym choćby szybka jazda po autostradzie nie podnosi ciśnienia. Wręcz przeciwnie – sprzyja koncentracji i płynnej jeździe.

I to właśnie tutaj Volvo pokazuje swoją przewagę: możesz jechać szybko, ale nie masz wrażenia, iż musisz. Inteligentne wspomaganie prędkości delikatnie temperuje zapędy kierowcy. Dla jednych będzie to wada, dla innych – ogromna zaleta. Dla mnie to rozwiązanie idealne dla osób, które chcą sprawnie wyprzedzać, mieć zapas mocy pod prawą nogą, ale nie czują potrzeby ciągłej jazdy „na limicie”

Nietypowy crossover, który ma sens
Forma EC40 jest… nietypowa. To crossover, ale bez typowej SUV-owej toporności. Sylwetka jest dynamiczna, lekko sportowa, a jednocześnie daje wyższą pozycję za kierownicą. I choć na co dzień bliżej mi do mniejszych, niższych aut, tutaj ta wysokość zaczęła mieć sens – zwłaszcza w trasie.

Wnętrze jest jasne, minimalistyczne i bardzo estetyczne. I właśnie tu pojawia się pierwszy wyraźny minus. Jasna tapicerka wygląda pięknie, ale jest mało praktyczna. Trzeba liczyć się z tym, iż utrzymanie jej w idealnym stanie wymaga regularnej pielęgnacji i uwagi. To wnętrze dla osób, które dbają o samochód i są tego świadome.
Dynamika i „teslowy” feeling
EC40 to pierwszy elektryk, w którym – pod względem przyspieszenia – poczułam coś bardzo zbliżonego do Tesli. Reakcja na gaz jest natychmiastowa, wyprzedzanie odbywa się bez stresu, a zapas mocy daje ogromne poczucie bezpieczeństwa. Jednocześnie Volvo nie prowokuje do agresywnej jazdy. Ta dynamika jest obecna, ale schowana pod warstwą kontroli i komfortu.

Aktywny asystent pasa ruchu bywa jednak zbyt intensywny, szczególnie w mieście. Momentami miałam wrażenie, iż samochód za bardzo ingeruje w tor jazdy, zwłaszcza gdy chciałam ustawić się bliżej jednej ze stron pasa. To system, do którego trzeba się przyzwyczaić – albo po prostu go wyłączyć.

Zużycie energii – realne, nie katalogowe
Zużycie energii w EC40 wyraźnie zależy od stylu jazdy. Przy prędkościach 140-145 km/h potrafi sięgnąć choćby 28 kWh/100 km, co jest wartością wysoką, ale w pełni zrozumiałą przy mocy 442 KM i napędzie AWD. Przy spokojniejszej jeździe, około 120 km/h, wyniki spadały do 23–24 kWh/100 km.
Moje trasy wyglądały następująco:
- Warszawa – Łódź: start 92%, meta 44%, jazda 130-140 km/h
- Łódź – Wieruszów: 187 km jednego dnia, zużycie 28,1 kWh/100 km
- Oleśnica – Łódź: start 78%, meta ok. 18-20%, jazda 120 km/h
- Łódź – Warszawa: zużycie 23,4 kWh/100 km, prędkości głównie 120 km/h
Warto zaznaczyć, iż testowy egzemplarz był mocno „styrany” przez wcześniejsze jazdy, co również miało wpływ na statystyki.

Multimedia i detale
System multimedialny Volvo bazuje na Android Automotive, czyli natywnym systemie Google wbudowanym w samochód. Google Maps jest jedną z aplikacji działających bezpośrednio w systemie i w trasie sprawdza się świetnie – jest czytelna, szybka i intuicyjna. Bluetooth, muzyka i Siri funkcjonują bez zarzutu, ale pełne Apple CarPlay dostępne jest tylko po kablu, co w tej klasie auta może rozczarować. Zmiana kolorów ambientowego oświetlenia nie była intuicyjna i nie do końca jasne było, czy to kwestia konfiguracji, czy ograniczenia wersji.

Podsumowanie
Volvo EC40 to elektryk dla osób, które cenią komfort, ciszę i poczucie kontroli. Daje „teslowy” feeling dynamiki, ale w znacznie bardziej uporządkowanym, bezpiecznym wydaniu. Nie jest to auto dla tych, którzy chcą szaleć za kierownicą. To samochód dla kierowców, którzy chcą jechać szybko, kiedy trzeba i spokojnie wtedy, kiedy mogą.
I właśnie dlatego, mimo mojej sympatii do mniejszych aut, Volvo EC40 naprawdę mnie przekonało.
Tekst: Karolina Krajewska
Foto: Kuba Stankiewicz

2 godzin temu













