Świat oszalał na punkcie cyfryzacji. Dzisiejsze samochody przypominają bardziej telefony z doczepionymi kołami niż maszyny, które mają dawać euforia z prowadzenia. Wsiadając do większości nowoczesnych SUV-ów, czuję się, jakbym logował się do serwerowni – ekrany biją po oczach, a oprogramowanie próbuje być mądrzejsze od kierowcy. I wtedy pojawia się Mazda.