Na polskich stacjach zapanowała drożyzna. Olej napędowy za 8 zł czy benzyna za 7,40 zł stały się faktem. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom rząd nie wyklucza kolejnej interwencji w tej sprawie, jednak ewentualne obniżki nie potrwają długo.
Program CPN (Ceny Paliwa Niżej) obowiązywał w Polsce w okresie od 31 marca do 30 czerwca 2026 roku. Zakładał czasowe obniżenie podatku VAT z 23 proc. na 8 proc., obniżenie akcyzy oraz funkcjonowanie mechanizmu cen maksymalnych dla wybranych paliw.
CPN był odpowiedzią na rynkowe zawirowania spowodowane konfliktem na Bliskim Wschodzie. Dzięki programowi Polacy płacili za paliwo mniej, niż wynikałoby to ze stawek rynkowych. Niestety nie ma nic za darmo – ze wstępnych szacunków wynika, iż budżet państwa dołożył do tego aż 4,7 mld zł.
To było do przewidzenia
Dopłaty się skończyły, a ceny na stacjach zaczęły rosnąć w zastraszającym tempie. Jeszcze 30 czerwca, w ostatnim dniu obowiązywania programu, maksymalna cena benzyny 95 wynosiła 6 zł za litr, a oleju napędowego 6,19 zł. Już po zakończeniu CPN średnie ceny na stacjach wzrosły odpowiednio do 6,79 i 6,98 zł za litr. Dziś na niektórych stacjach przy ON widać już 8 z przodu. Benzyna również podrożała – w tej chwili kosztuje około 7,3 zł za litr.
Mimo drastycznych podwyżek rząd nie był skłonny do przywrócenia programu CPN. Jeszcze w połowie lipca premier Donald Tusk był zdecydowanie przeciwny.
„Z budżetu państwa nie możemy bez końca łożyć na to pieniędzy. I tak długo wytrzymaliśmy, utrzymując najniższe ceny paliw w Europie, ale ta wytrzymałość budżetu też ma swoje granice" – mówił w sejmie. Teraz jednak dopuścił możliwość krótkiej interwencji.
Kiedy powrót CPN?
27 lipca, podczas konferencji prasowej w Głuchołazach premier ogłosił możliwość przywrócenia programu CPN, choć na krótki czas i w bardzo konkretnym okresie – „Jeśli ceny znów pójdą w górę, zaproponujemy takie rozwiązanie, żeby przynajmniej na dwa ostatnie tygodnie wakacji wprowadzić program CPN. Chodzi o to, żeby Polacy wracający z wakacji mogli skorzystać z niższych cen paliw” – powiedział.
Do zapowiedzi odniósł się również wiceminister energii, Konrad Wojnarowski – „Myślimy o przyszłości, żeby (...) wprowadzać kolejne mechanizmy w zależności od tego, jak sytuacja geopolityczna będzie wpływać na rynki (...), na marże i w efekcie na ceny paliw. Takim działaniem mogłaby być obniżka VAT na ostatni okres wakacji, co byłoby taką namiastką CPN i mogłoby obniżyć ceny paliw. Nad tym pracujemy wspólnie z ministrem finansów" – stwierdził cytowany przez PAP.
Skąd pieniądze na kolejną obniżkę?
Możliwość sfinansowania kolejnej interwencji komplikuje decyzja prezydenta Karola Nawrockiego, który skierował do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków ze sprzedaży paliw. Do czasu rozstrzygnięcia przez TK przepisy nie mogą wejść w życie. Rząd chciał sfinansować część programu pieniędzmi z dodatkowego podatku nakładanego na wyjątkowo wysokie zyski firm paliwowych. Stawka 60 proc. miała dotyczyć wyłącznie nadwyżki ponad ustalony poziom, a nie całych zarobków koncernów. Wpływy z tej daniny szacowano na około 4 mld zł.
Sama ustawa nie obniżała jednak VAT ani nie wprowadzała cen maksymalnych — miała zapewnić budżetowi dodatkowe źródło finansowania.
Czas pokaże, czy zapowiedzi faktycznie doczekają się realizacji. Biorąc pod uwagę, iż wzrosty na stacjach nie hamują, a prognozy nie są zbyt optymistyczne, decyzja mogłaby ucieszyć wielu kierowców. Z drugiej strony stanowiłaby kolejne obciążenie dla i tak nadwyrężonego już budżetu. Ostateczne rozstrzygnięcie nastąpi w najbliższych tygodniach.

1 godzina temu
















