
Na kanale „Konfitura” ukazał się nowy film, pokazujący zmagania autora ze źle parkującymi kierowcami. Nagranie jest przerażające i to nie dlatego, iż właściciele pojazdów mają przepisy głęboko w nosie.
Straszne jest to, iż naprawdę kilka trzeba, aby uruchomić agresję. Ona tylko czeka na sygnał, a pretekst może być naprawdę drobny.
„Drobny?!” – oburzą się niektórzy. Przecież prowadzący kanał nalepił nalepkę na szybie samochodu, a więc uszkodził pojazd! Naruszył własność prywatną!
To nic, iż wcześniej kierowca został powiadomiony o tym, iż w tym miejscu, na chodniku, parkować nie wolno. Nie zrobiło to na nim wrażenia. Chodnik dla pieszych, którzy chodzą? „No to fajnie” – odburknął. Niech idą inną drogą, bo on musi zaparkować, zrobić zakupy, jak każdy normalny. Normalność wedle tej definicji to dyktatura silniejszego – nielegalnie zajmę kawałkiem blachy wspólną przestrzeń i co mi zrobicie? Kto pierwszy, ten lepszy.
Podziwiam twórcę kanału „Konfitura”, bo trzeba mieć nie tylko odwagę, ale też siłę, aby walczyć z kierowcami, którzy nielegalnie parkują
To jak starcie z Hydrą, której zaraz wyrosną kolejne głowy. Kierujący pojazdami nie przejmują się choćby wizją przyjazdu straży miejskiej czy policji. I nic dziwnego, bo przecież wiadomo, iż takie mandaty to jednak rzadkość i trzeba mieć naprawdę pecha, aby wpaść. Przyjeżdżający na bazarek doskonale zdawali sobie sprawę, iż są miejsca omijane przez stróżów porządku. Gdy nie ma kota, myszy harcują.
Przerażająca jest oczywiście bezczelność kierowców, według których autor nagrania nie ma życia, powinien zająć się czymś poważnym, a nie utrudniać zakupy obywatelom. No tak – oni mają prawo blokować chodnik. Oni nie muszą przejmować się tym, iż sami utrudniają życie innym i przez to trzeba poruszać się drogą dla rowerów, jak w tym przypadku. Dziwią się, iż to nie wystarczy. Pieszy powinien być w zasadzie wdzięczny, iż jednak się podzielili i nie zaanektowali całości. Przecież dałoby się przejść po trawie, bez przesady.
Najnowsze nagranie pokazuje, czym kończy się taka nieustępliwość autora kanału „Konfitura”. Kierowca, który ukarany został nalepką, zachowywał się agresywnie. Na nagraniu wizerunki pozostałych osób są zamazane, ale w tym przypadku widzimy twarz tej osoby.
Przekroczenie pewnej granicy, naruszenie prywatności? Ta sama osoba zabrała wcześniej kamerę, obrażała, odpychała drugiego człowieka i groziła mu pobiciem („Zaraz zobaczysz, jak cię z… w pysk”) tylko dlatego, iż ten zwrócił uwagę na łamanie przepisów. Trudno mi sobie wyobrazić, co może wywołać taką reakcję, ale na pewno nie jest to naklejka, której zdrapanie, co widzimy na nagraniu, zajmuje raptem kilka chwil.
Kara w tym przypadku jest naprawdę symboliczna i można mieć wrażenie, iż wcale nie chodzi tu o jakieś uszkodzenia czy zabrudzenia, a sam oburzający fakt zwrócenia uwagi, próbę zburzenia naturalnego dla kierowców porządku. Ucierpiała nie szyba, a duma. Tylko czy to jest powodem do agresji? Patrząc na zachowanie kierowcy już wcale nie dziwię się, iż internet tak wygląda. Piekło rozciąga się też poza sieć.
Czy taki aktywizm ma sens? Moim zdaniem „Konfitura” pokazuje, iż ma. jeżeli ktoś nie chce zdrapywać naklejki to rozwiązanie jest proste – wystarczy nie parkować tam, gdzie nie wolno. Kierowcy zasłaniają się, iż wszyscy tak robią, jakby to było jakieś wytłumaczenie.
Przerażające jest to, iż służby nie reagują na zgłoszenia
Przerażające jest to, jak kilka trzeba, żeby odpowiedzieć agresją na zwykłe zwrócenie uwagi. Niektórzy kierowcy sądzą, iż wszystko im wolno, choćby wymierzać sprawiedliwość. Nic dziwnego – do tego zostali przyzwyczajeni. Ale chyba czas z tą bezkarnością i wolną amerykanką skończyć. Mam nadzieję, iż właśnie dzięki takim filmikom jesteśmy bliżej tego momentu.
Może taka walka też jest potrzebna – publikować wizerunek osób, które zachowują się źle, są agresywne, wręcz niebezpieczne. Wygląda na to, iż czasami to jedyna broń osób będących ofiarami takich wybryków.
Rodzi się jednak pytanie: jak może zachować się inny agresor, gdyby miał pewność, iż rzecz nie jest nagrywana? Czym może zakończyć się podobna wymiana zdań, gdyby nie chodziło o kogoś, kto jest doświadczony w zwracaniu uwagi kierowcom, wie, jak zachowywać się w takich sytuacjach, jest świadomy zagrożenia, a byłby to ktoś po prostu oburzony tym, iż można nie myśleć o innych? Gdyby nie było świadków? Są to pytania, na które chyba znam odpowiedź. I niestety się jej boję.














