Siedmiokrotny mistrz świata Formuły 1, Lewis Hamilton, po raz kolejny udowodnił, iż poza torem równie dobrze czuje się w roli showmana. Tym razem Brytyjczyk połączył swoją miłość do motoryzacji z życiem prywatnym, publikując efektowne nagranie z ulic Tokio, w którym główną rolę – obok niego samego – odgrywa legendarne Ferrari F40… oraz Kim Kardashian.

Nagranie gwałtownie obiegło media społecznościowe, a jego początek nie zwiastuje niczego niezwykłego – Hamilton pojawia się za kierownicą jednego z najbardziej kultowych samochodów w historii. Akcja rozgrywa się na terenie Daikoku Parking Area, znanym miejscu spotkań japońskich entuzjastów motoryzacji. To właśnie tam Brytyjczyk zaczyna widowiskowy pokaz swoich umiejętności.
Kłęby dymu, pisk opon i kontrolowane poślizgi – Hamilton bez skrępowania wykorzystuje potencjał F40, wykonując bączki i paląc gumę. To nie pierwszy raz, gdy kierowca Ferrari bawi się w ten sposób w Japonii. W przeszłości publikował już podobne materiały, m.in. z udziałem Nissana Skyline GT-R R34, które również zdobyły ogromną popularność.
Tym razem jednak najważniejszy moment następuje na samym końcu nagrania. Gdy dym opada, kamera powoli zbliża się do wnętrza samochodu, odsłaniając pasażerkę – Kim Kardashian. To pierwszy raz, gdy Hamilton oficjalnie pokazuje się z nią w swoich mediach społecznościowych, co wielu odebrało jako symboliczne „ogłoszenie” ich relacji.
Plotki o ich znajomości krążyły już od kilku miesięcy. Para była widywana razem m.in. podczas Super Bowl, jednak dopiero teraz zdecydowali się na bardziej bezpośredni przekaz. I trudno o bardziej spektakularną formę „debiutu” niż jazda bokiem legendarnym Ferrari po nocnym Tokio.
Cała sytuacja wpisuje się w charakterystyczny styl Hamiltona, który od lat buduje swój wizerunek nie tylko jako kierowca, ale też globalna ikona kultury i stylu życia. Łączenie świata motorsportu z popkulturą nie jest dla niego niczym nowym – jednak tym razem zrobił to w wyjątkowo efektowny sposób.
Na torze sezon nie układa się dla niego idealnie, choć wciąż pozostaje w czołówce klasyfikacji. Po kilku wyścigach zajmuje wysokie miejsce w mistrzostwach, a przerwa w kalendarzu daje mu czas nie tylko na regenerację, ale – jak widać – także na życie poza padokiem.
Jedno jest pewne: niezależnie od wyników sportowych, Hamilton doskonale wie, jak przyciągnąć uwagę. I tym razem zrobił to z piskiem opon.
Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata motorsportu, obserwuj serwis RALLY and RACE w Wiadomościach Google.
















