Liczba wypadków z udziałem hulajnóg elektrycznych w Polsce gwałtownie rośnie. W ciągu dwóch lat zwiększyła się ponad 2,5-krotnie, podobnie jak liczba ofiar. Najczęstszą przyczyną zdarzeń jest nadmierna prędkość i wymuszanie pierwszeństwa. W ramach kampanii „Mistrzu, pomyśl” PZU i Policja apelują o rozwagę w korzystaniu z jednośladów, przede wszystkim o jazdę w kasku. Lekarze podkreślają, iż mogą one ochronić przed najcięższymi urazami głowy.
– W przypadku hulajnóg elektrycznych główną przyczyną wypadków jest niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze – to prawie 50 proc. zdarzeń. Drugi grzech główny użytkowników hulajnóg to nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu. Kiedy mówimy o rowerzystach, to tu również przyczyną jest niedostosowanie prędkości, ale częściej dochodzi do nieustąpienia pierwszeństwa. Przy motocyklistach to prędkość, prędkość i jeszcze raz prędkość – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria nadinsp. Roman Kuster, pierwszy zastępca komendanta głównego Policji.
Jak wynika z danych Policji, na przestrzeni ostatniej dekady łączna liczba wypadków na polskich drogach znacznie zmalała, a co za tym idzie, spadła także liczba ofiar śmiertelnych. Również w przypadku rowerzystów i motocyklistów dostrzegalna jest tendencja spadkowa. Ostatnie trzy lata to jednak znaczący wzrost liczby wypadków spowodowanych przez osoby poruszające się na hulajnogach elektrycznych. Z danych Systemu Ewidencji Wypadków i Kolizji Komendy Głównej Policji wynika, iż pomiędzy 2023 a 2025 rokiem ich liczba wzrosła o 163 proc. – z 264 w 2023 roku do 696 w 2025 roku. Liczba ofiar śmiertelnych w takich zdarzeniach zwiększyła się z trzech w 2023 roku do ośmiu w 2025 roku, a liczba rannych – z 269 w 2023 roku do 757 w 2025 roku.
– Wraz z rosnącą popularnością jednośladów zwiększa się też liczba wypadków. Na szczęście w przypadku rowerów nie jest to tak dostrzegalne, natomiast hulajnogi stały się w pewnym sensie plagą polskich miast i przyczyną wielu wypadków, szczególnie wśród bardzo młodych ludzi – mówi Agnieszka Żebrowska, dyrektorka Biura Sponsoringu i Prewencji w PZU, inicjatora kampanii „Mistrzu, pomyśl”.
– Te urazy są bardzo groźne, bo i na hulajnogach elektrycznych, i na rowerach rozwijamy bardzo duże prędkości. W tej chwili praktycznie każdy rower można upgrade’ować do tego, żeby był elektryczny. Powszechne jest to, iż ludzie zdejmują blokady i praktycznie nie ma ograniczeń w prędkości, a te urządzenia nie są przystosowane do tak szybkiej jazdy. Co może ulec urazom? Tak naprawdę wszystko, bo mamy eksponowaną klatkę piersiową, kończyny, brzuch, miednicę i głowę – ostrzega dr n. med. Łukasz Rakasz, ordynator Oddziału Neurochirurgii w Szpitalu Dziecięcym przy ul. Niekłańskiej w Warszawie.
W ubiegłym roku w Polsce rozgorzała dyskusja o tym, by wprowadzić obowiązek stosowania kasków ochronnych przez użytkowników hulajnóg. To pokłosie serii wypadków z udziałem często osób małoletnich. W połowie lipca Ministerstwo Infrastruktury zapowiedziało zmiany w przepisach ruchu drogowego, których skutkiem będzie wprowadzenie od 3 czerwca 2026 roku obowiązku stosowania kasków przez dzieci (do 16. roku życia) jeżdżące na rowerach czy hulajnogach.
– Gram prewencji jest wart dużo więcej niż kilogram leczenia. jeżeli dziecko założy kask na głowę i energia uderzenia zostanie przez niego pochłonięta, to ten uraz statystycznie będzie mniejszy i wyniki leczenia będą dużo lepsze. Kaski nie zapobiegają wypadkom drogowym, natomiast zmieniają wyniki leczenia i skutki urazu. Mam nadzieję, iż będziemy w stanie zebrać takie dane i pokazać całemu światu, iż robiąc ten naturalny eksperyment, zmieniliśmy w Polsce efekty leczenia urazów głowy i zmniejszyliśmy liczbę dzieci, które są niepełnosprawne w konsekwencji takich urazów – mówi dr Łukasz Rakasz.
Jak dodaje lekarz, choć obowiązek stosowania ochrony głowy dotyczy wszystkich kierujących motocyklem, czterokołowcem lub motorowerem i ich pasażerów oraz użytkowników rowerów i hulajnóg poniżej 16. roku życia, kaski powinni zakładać wszyscy wsiadający na każdego typu jednoślad.
– Mam nadzieję, iż dojdzie do takiego efektu, kiedy to dzieci nauczą rodziców, iż jazda w kasku stanie się normą. Że dzieci będą się pytać taty, dlaczego on nie jeździ w kasku, skoro ono musi. I dojdzie do tego samego, do czego doszło w trakcie wprowadzania tej legislacji u dzieci, które mają jeździć na stokach narciarskich w kaskach. W tej chwili rzadko kogo możemy zobaczyć bez kasku – mówi ordynator Oddziału Neurochirurgii w Szpitalu Dziecięcym w Warszawie.
W badaniu przeprowadzonym na potrzeby raportu „Rowerowa Polska PZU” 41 proc. rowerzystów zadeklarowało, iż jeździ w kasku często lub zawsze. Trzy czwarte rowerzystów przyznało, iż zdarza im się jeździć bez kasku. Osoby z tej grupy najczęściej deklarują, iż nie zakładają kasku, gdy mają przejechać krótki dystans. Drugim najpopularniejszym usprawiedliwieniem jest ostrożna jazda. Szczególnie najmłodsi badani (w wieku 18–24 lat) są przekonani, iż jeżdżą ostrożnie (45 proc.) lub są przejęci swoim wyglądem w kasku (21 proc.).
– Drugim bardzo poważnym problemem jest niedostateczne oświetlenie pojazdów i ich użytkowników. Zjawisko to występuje szczególnie w mniejszych miejscowościach i na wsiach, gdzie ludzie jeżdżą czasami po zmroku w ciemnych ubraniach, bez żadnego oświetlenia. Niestety często się zdarza, iż to powoduje wypadki, również śmiertelne, szczególnie wśród osób po 60. roku życia. Zaleca się, żeby rower był oświetlony z przodu i z tyłu, choćby w ciągu dnia – podkreśla Agnieszka Żebrowska.
Na te podstawowe zasady bezpieczeństwa użytkowników jednośladów ma zwrócić uwagę kampania „Mistrzu, pomyśl”, zainaugurowana przez PZU. Osią działań są spoty wideo wyreżyserowane przez Jana Komasę, w których pokazane zostały niebezpieczne zachowania kierujących jednośladami i ich konsekwencje. Filmy są wyświetlane w ogólnopolskich stacjach telewizyjnych i w kinach w całej Polsce. Dodatkowo kampanijne kreacje będą prezentowane na 380 nośnikach na przystankach autobusowych przy ścieżkach rowerowych i skrzyżowaniach o wysokim natężeniu ruchu w całej Polsce, a także na nośnikach przy blisko tysiącu sklepów Żabka. Kampania jest kontynuacją ubiegłorocznej akcji „Mistrzu, zwolnij”, skierowanej do kierowców samochodów.
– To Policja sugeruje nam, jakie są najniebezpieczniejsze problemy na polskich drogach. Pierwsze wyzwanie, jakie zidentyfikowaliśmy, to nadmierna prędkość kierowców, stąd kampania „Mistrzu, zwolnij”. Kolejny element to jednoślady, które obok pieszych i kierowców samochodów stanowią istotną część ruchu drogowego – mówi dyrektorka Biura Sponsoringu i Prewencji w PZU.
– „Mistrzu, pomyśl” to znaczy jedź z rozwagą, ale też zwolnij, bo prędkość jednak zabija – mówi nadinsp. Roman Kuster.

2 godzin temu