
Wodór przez cały czas jest niszą, ale infrastruktura rośnie. Orlen otworzył stację w Gdyni i zapowiada kolejne punkty tankowania.
Wodór w polskim transporcie wciąż jest bardziej obietnicą niż codziennością, ale mapa tankowania powoli się zagęszcza. Orlen uruchomił w Gdyni swoją 7. ogólnodostępną stację wodorową w kraju i pierwszą taką lokalizację na północy Polski. To istotny punkt nie tylko dla osobówek na ogniwa paliwowe, ale przede wszystkim dla autobusów, ciężarówek i dla transportu publicznego.
Wodór dotarł do północnej Polski
Nowa stacja działa przy ul. Wielkopolskiej 239 w Gdyni. To lokalizacja nieprzypadkowa, bo znajduje się w pobliżu ważnego układu drogowego związanego z trasami S6 i S7. Dla infrastruktury wodorowej takie położenie ma olbrzymie znaczenie. Wodór w transporcie ma największy sens tam, gdzie można obsługiwać przewidywalne trasy, floty i większe pojazdy, a nie wyłącznie pojedynczych kierowców, którzy przypadkiem znajdą się w okolicy.
Obiekt jest ogólnodostępny i ma działać całodobowo. Został przeznaczony dla samochodów osobowych, autobusów oraz ciężarówek. Dobowa wydajność wynosi 630 kg wodoru, a sama stacja ma dwa punkty tankowania pracujące w standardach ciśnienia 350 i 700 bar. Dzięki temu może obsługiwać różne typy pojazdów wodorowych.
Według deklaracji Orlenu tankowanie auta osobowego ma zajmować około 5 minut, a autobusu około 15 minut. To jeden z głównych argumentów zwolenników wodoru: uzupełnianie paliwa jest szybkie i przypomina logikę klasycznej stacji paliw bardziej niż długie ładowanie dużej baterii.
Nie oznacza to jednak, iż wodór nagle wygrał z elektromobilnością bateryjną. To raczej inny element tej samej układanki. Dla samochodów osobowych rynek wodorowy jest w Polsce bardzo mały. Dla transportu publicznego, ciężkiego i flotowego sprawa wygląda ciekawiej, bo tam liczą się czas postoju, zasięg, regularność tras i możliwość tankowania w jednym stałym punkcie.
Gdynia dostaje paliwo dla autobusów i ciężarówek
Najważniejszy praktyczny test nowej stacji może przyjść nie ze strony kierowców indywidualnych, ale komunikacji miejskiej. Orlen zapowiedział, iż w okresie wakacyjnym pilotażowe kursy po Gdyni rozpocznie autobus wodorowy, który będzie tankowany na nowo otwartym obiekcie.
To właśnie autobusy miejskie są dziś najbardziej naturalnym zastosowaniem wodoru w polskich miastach. Mają znane trasy, wracają do bazy, można planować ich tankowanie, a zakup takich pojazdów najczęściej odbywa się w ramach większych decyzji samorządowych. Stacja wodorowa nie musi więc od razu obsługiwać tysięcy przypadkowych użytkowników. Wystarczy, iż zapewnia stabilne paliwo dla floty.
Podobnie jest zresztą z ciężarówkami. Wodór może być interesujący tam, gdzie duża bateria oznaczałaby masę, długi postój albo trudniejszą logistykę. W transporcie ciężkim przez cały czas nie ma jednego oczywistego zwycięzcy. Część tras może przejąć napęd bateryjny, część będzie długo wymagała innych rozwiązań, a wodór jest jednym z kandydatów do obsługi dłuższych, bardziej wymagających przejazdów.
Jak działa pojazd wodorowy?
Samochód, autobus albo ciężarówka wodorowa najczęściej nie spala wodoru tak, jak silnik spalinowy spala benzynę czy diesla. W typowych pojazdach z ogniwami paliwowymi wodór trafia do ogniwa, gdzie reaguje z tlenem z powietrza. W wyniku tej reakcji powstaje energia elektryczna, która zasila silnik elektryczny. Produktem ubocznym jest głównie para wodna.
To właśnie dlatego mówi się o lokalnej zeroemisyjności. Taki pojazd nie emituje spalin z rury wydechowej, nie wyrzuca tlenków azotu ani cząstek stałych w miejscu jazdy. Dla miasta, które walczy o czystsze powietrze przy ulicach, ma to niebagatelne znaczenie.
Pełny bilans klimatyczny zależy jednak od tego, skąd pochodzi sam wodór. jeżeli powstaje z paliw kopalnych, to efekt środowiskowy jest mocno ograniczony. jeżeli jest wytwarzany w elektrolizerach zasilanych energią odnawialną albo niskoemisyjną, staje się znacznie ciekawszym paliwem z punktu widzenia transformacji energetycznej. Dlatego sama stacja nie rozstrzyga jeszcze wszystkiego. Liczy się cały łańcuch: produkcja, oczyszczanie, transport, magazynowanie i tankowanie.
W przypadku Gdyni wodór ma być dostarczany z hubów Orlenu we Włocławku i Trzebini dzięki specjalnych naczep wodorowych. Ich pojemność wynosi od 500 do 900 kg paliwa. Polski rynek pozostało na etapie budowy podstawowej logistyki, a nie wielkiej sieci rurociągów i lokalnej produkcji przy każdej stacji, jednak jest światełko w tunelu.
*Źródło zdjęcia wprowadzającego: Orlen














