Jeszcze niedawno było prosto: kupujesz samochód dostawczy i dostajesz absolutne minimum. Reszta – za dopłatą. Ford postanowił to zmienić i dziś w jego ofercie choćby bazowe wersje wyglądają… zaskakująco bogato.
Mówimy o takich elementach jak adaptacyjny tempomat, kamera cofania czy automatyczna klimatyzacja – czyli rzeczach, które jeszcze chwilę temu były zarezerwowane dla droższych wersji albo aut osobowych.
Multimedia już nie są luksusem
Najbardziej widać to po systemach pokładowych. SYNC 4 z dużym ekranem dotykowym i bezprzewodowym Apple CarPlay oraz Android Auto trafia do standardu w praktycznie całej gamie.
W zależności od modelu ekran ma od 8 do choćby 13 cali, a obsługa telefona odbywa się bez kabli. Do tego dochodzi modem FordPass Connect, który pozwala zdalnie sprawdzić status auta czy jego lokalizację.
W świecie flot to realna zmiana – mniej kombinowania, więcej gotowych rozwiązań od ręki.
Systemy bezpieczeństwa? Też w standardzie
To kolejna rzecz, która jeszcze niedawno była „opcją premium”. Dziś w bazowych dostawczakach Forda znajdziemy m.in. system zapobiegania kolizjom, asystenta pasa ruchu, rozpoznawanie znaków czy monitorowanie zmęczenia kierowcy.
Do tego dochodzą kamera cofania i czujniki parkowania. W praktyce kierowca od początku ma zestaw wsparcia, który realnie ułatwia codzienną pracę – szczególnie w mieście.
Komfort pracy w końcu ma znaczenie
Segment użytkowy długo ignorował temat wygody, ale czasy się zmieniły. Automatyczna klimatyzacja czy podgrzewana przednia szyba nie są już dodatkiem „dla chętnych”.
W modelach takich jak Transit czy Ranger to po prostu standard. Dla kogoś, kto spędza w aucie kilka godzin dziennie, różnica jest ogromna – szczególnie zimą albo w trasie.
Ranger pokazuje, jak bardzo zmienił się segment
Dobrym przykładem jest Ranger w wersji XLT. To już nie tylko pick-up do pracy, ale pełnoprawne auto do codziennego użytkowania.
Duży ekran, rozbudowane systemy wspomagające jazdę, komfortowe wnętrze – wszystko dostępne bez dopłaty. Granica między autem użytkowym a osobowym zaczyna się tu mocno zacierać.
Elektryki też bez kompromisów
Wersje elektryczne, jak E-Transit czy E-Transit Custom, nie odstają pod względem wyposażenia. przez cały czas mamy pełną integrację ze telefonem, duże ekrany i systemy wsparcia kierowcy.
Różnica polega na napędzie – zasięg do około 400 km sprawia, iż takie auta zaczynają mieć sens także poza miastem.
Koniec „gołych” dostawczaków?
Ford wyraźnie pokazuje, iż segment użytkowy dojrzewa. Klienci nie chcą już wybierać między funkcjonalnością a komfortem – oczekują jednego i drugiego.












