Foliarze mieli rację. ONI będą sterować pogodą, kosmicznymi lustrami

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

FCC daje zielone światło kosmicznym zwierciadłom, które mają znaleźć się na orbicie okołiziemskiej. Astronomowie łapią się za głowę.

Federalna Komisja Łączności w Stanach Zjdednoczonych zatwierdziła projekt, który brzmi jak pomysł z komiksów o Iron Manie, ale jest jak najbardziej realny: start demonstracyjnego satelity Earendil‑1 firmy Reflect Orbital. To urządzenie ma odbijać światło słoneczne… w nocy. Tak, dobrze czytasz – w nocy. Startup chce stworzyć sieć satelitów, które będą działały jak kosmiczne lustra, kierując promienie Słońca na wybrane obszary Ziemi.

Astronomowie nie są zachwyceni. adekwatnie to są wściekli.

Kosmiczne lustro: jak to ma działać?

Earendila‑1 wyposażono w cienką, wysoce refleksyjną membranę, którą można precyzyjnie ustawiać, aby odbijała światło słoneczne. Satelita ma też własny system napędowy, pozwalający na manewrowanie i unikanie kolizji na niskiej orbicie.

Reflect Orbital wyobraża sobie przyszłość, w której dziesiątki takich satelitów tworzą coś w rodzaju „Starlinka od światła”. W teorii mogłyby one doświetlać panele słoneczne po zmroku, zwiększać widoczność podczas akcji ratunkowych albo rozjaśniać obszary dotknięte katastrofami naturalnymi.

Na razie jednak firma zaczyna od jednego satelity – testowego Earendil‑1.

Astronomowie: „To nie jest zwykły satelita. To latająca latarnia.”

Amerykańskie Towarzystwo Astronomiczne (AAS) spotkało się z FCC, aby wyrazić sprzeciw wobec projektu. Ich argument jest prosty: Earendil‑1 ma być jak najjaśniejszy, bo taki jest jego cel. A to oznacza poważne problemy dla obserwacji nieba.

Według AAS odbicia światła mogą utrudniać badania astronomiczne w sposób, którego nie da się łatwo zniwelować. Pojawiły się obawy dotyczące bezpieczeństwa: błysk odbitego światła może chwilowo oślepić pilotów lub kierowców, a patrzenie na satelitę przez teleskop o średnicy powyżej 12 cali może – jak przyznaje sama firma – grozić uszkodzeniem wzroku.

Earendil‑1

FCC przyznała, iż obawy dotyczące zdrowia, środowiska i wpływu na astronomię są… realne. Ale jednocześnie stwierdziła, iż nie leżą w jej kompetencjach. FCC zajmuje się przydzielaniem częstotliwości radiowych, a nie oceną wpływu satelitów na niebo czy ludzkie oczy. A ponieważ amerykańskie prawo nakazuje wspierać rozwój nowych technologii to komisja uznała, iż projekt leży w interesie publicznym.

Startup: „Ryzyko jest minimalne. Naprawdę minimalne.”

Reflect Orbital broni się wskazując na fragment opinii FCC, w którym regulator opisuje hipotetyczny scenariusz prowadzący do uszkodzenia wzroku. Jest on tak skrajnie mało prawdopodobny, iż komisja uznała go za akceptowalne ryzyko.

Firma deklaruje też, iż będzie stosować środki ostrożności: odbijanie światła tylko w określonych godzinach, informowanie astronomów o planowanych „rozbłyskach”, unikanie odbić w pobliżu obserwatoriów czy obszarów chronionych.

Tyle iż to wszystko dotyczy jednego satelity. A co, jeżeli powstanie ich cała konstelacja?

Kto adekwatnie pilnuje nieba?

W ostatnich latach astronomowie już zmagają się z rosnącą liczbą jasnych satelitów telekomunikacyjnych, które zostawiają ślady na zdjęciach nieba. Dodanie do tego sieci kosmicznych luster może być ciosem dla obserwacji astronomicznych – zarówno profesjonalnych, jak i amatorskich.

Z jednej strony pomysł jest fascynujący. Możliwość „przedłużenia dnia” w wybranych miejscach brzmi jak technologia z przyszłości. Z drugiej – to kolejny przykład jak gwałtownie komercyjny sektor kosmiczny zaczyna wpływać na środowisko, które dotąd było domeną nauki.

Czy dodatkowe światło w nocy jest nam naprawdę potrzebne? Czy korzyści przewyższają ryzyko? I czy chcemy, aby prywatne firmy decydowały o tym, jak wygląda nasze niebo? Na te pytania nie ma jeszcze odpowiedzi. A to oznacza, iż Earendil‑1 będzie jednym z najbardziej kontrowersyjnych obiektów, jakie kiedykolwiek trafiły na orbitę.

Idź do oryginalnego materiału