Firmowe floty się powiększtają i szukają tańszej drogi do elektryfikacji

1 godzina temu

Mimo presji kosztowej, wyzwań regulacyjnych i wolniejszej elektryfikacji niż w części państw Europy polski rynek flot jest w fazie wzrostu. Aż 31 proc. polskich firm planuje zwiększenie liczby pojazdów w ciągu najbliższych trzech lat – wynika z „Barometru Flot i Mobilności 2026”, opracowanego przez Arval Mobility Observatory. W przypadku flot aut dostawczych taki plan ma 37 proc. przedsiębiorstw.


Badanie pokazuje, iż firmy nie tylko planują zakup lub finansowanie kolejnych pojazdów. Inwestują też w infrastrukturę ładowania, telematykę, wynajem długoterminowy i elastyczne rozwiązania mobilnościowe dla pracowników. Mimo to są duże bariery powstrzymujące przedsiębiorstwa przed transformacją flot.


Jednocześnie transformacja flot nie jest prosta. Przedsiębiorstwa wskazują na wysokie koszty, konieczność wdrażania napędów alternatywnych oraz potrzebę lepszego zarządzania bezpieczeństwem kierowców.

Floty rosną szybciej niż w Europie


Z badania wynika, iż polskie firmy rozwijają swoje floty szybciej niż średnio przedsiębiorstwa w Europie. 31 proc. firm w Polsce deklaruje, iż w ciągu trzech lat chce zwiększyć liczbę pojazdów.


Największy potencjał wzrostu widać w segmencie lekkich pojazdów użytkowych, czyli aut dostawczych wykorzystywanych m.in. w logistyce, handlu, usługach i obsłudze klientów. 37 proc. firm planuje powiększenie takich flot. Wśród średnich przedsiębiorstw taki zamiar deklaruje 46 proc.


– Polski rynek flot wszedł w fazę świadomego, jakościowego wzrostu. Firmy nie tylko powiększają swoje parki pojazdów, ale coraz częściej traktują je jako element przewagi konkurencyjnej i stabilności operacyjnej. W szczególności średnie przedsiębiorstwa pokazują dużą zdolność do szybkiego adaptowania inwestycji flotowych do realnych potrzeb biznesu. Wzrost znaczenia lekkich pojazdów użytkowych nie jest przypadkowy – odzwierciedla on ewolucję modelu działania firm, w którym mobilność staje się bezpośrednio powiązana z efektywnością dostaw i obsługi klienta. To trend, który będzie się pogłębiał wraz z dalszą profesjonalizacją zarządzania flotami w Polsce – mówi Emilie Wirth, General Manager w Arval Service Lease Polska.


Samochody firmowe już nie są tylko narzędziem administracyjnym, bo wpływają na szybkość dostaw, jakość obsługi i zdolność firmy do działania w zmiennych warunkach.

Firmy otwierają się na auta używane


Polska przez cały czas rzadziej niż Europa wykorzystuje samochody używane w firmowych flotach. w tej chwili korzysta z nich 24 proc. polskich przedsiębiorstw – w Europie robi to już 4 na 10 przedsiębiorców. Dane pokazują, iż rośnie otwartość na ten model, bo niemal połowa (49 proc.) firm rozważa włączenie samochodów z rynku wtórnego do firmowych zasobów w ciągu najbliższych trzech lat.


Samochody używane mogą być dla firm sposobem na ograniczenie kosztów, zwłaszcza gdy ceny nowych pojazdów rosną. Z drugiej strony jednak muszą uważnie śledzić ich eksploatację. Takie pojazdy wymagają kontroli stanu technicznego, kosztów serwisowania i odpowiedniego zarządzania ryzykiem.

Wynajem długoterminowy zyskuje znaczenie


Najpopularniejszym sposobem finansowania flot w Polsce przez cały czas jest zakup ze środków własnych. Wskazuje go 37 proc. firm. Niemal tyle samo (36 proc.) wybiera leasing.


Wynajem długoterminowy odpowiada w tej chwili za 23 proc. rynku. To model, w którym firma korzysta z pojazdu przez określony czas, zwykle w ramach miesięcznej opłaty, bez konieczności kupowania auta na własność. Jego znaczenie gwałtownie rośnie w segmencie samochodów dostawczych. w tej chwili udział samochodów wynajmowanych wynosi 26 proc., choć wcześniej było to 21 proc. Przy tym spadło znaczenie zakupu gotówką – z 42 do 36 proc.


Długoterminowy wynajem samochodów sprawia, iż przedsiębiorcy nie zamrażają kapitału w pojazdach. To ważne w tych obszarach gospodarki, gdzie liczy się dostępność samochodów i przewidywalność kosztów operacyjnych.


37 proc. przedsiębiorstw deklaruje, iż w ciągu najbliższych trzech lat planuje po raz pierwszy skorzystać z wynajmu długoterminowego albo zwiększyć jego udział w finansowaniu floty.

Własne auto już nie tak istotne


Zmienia się też podejście do dodatkowych usług flotowych. Aż 6 na 10 firm rozważa ich wdrożenie. Chodzi tu m.in. o zarządzanie paliwem, wskazane przez 20 proc. przedsiębiorstw, oraz re-leasing pojazdów używanych, który wskazało 19 proc. Re-leasing to ponowne wykorzystanie samochodu po zakończeniu wcześniejszej umowy leasingowej lub wynajmu. Dla firm może być sposobem na obniżenie kosztów, a dla rynku – elementem bardziej efektywnego wykorzystania pojazdów.


Zarządzanie flotą, oprócz samego wyboru auta i formy finansowania, obejmuje też cały pakiet usług. Ich celem jest obniżanie kosztów i ułatwienie kontroli nad mobilnością pracowników.

Elektryfikacja przyspiesza, ale Polska przez cały czas goni Europę


Obecnie 16 proc. firm korzysta z aut w pełni elektrycznych, czyli BEV. W ciągu trzech lat udział firm wykorzystujących takie pojazdy może wzrosnąć do 31 proc. To wyraźna zmiana, choć Polska przez cały czas znajduje się poniżej średniej europejskiej.


A dlaczego w ogóle firmy przechodzą na samochody elektryczne? Przede wszystkim jest to sposób na redukcję kosztów paliwa, które wzrosły po wybuchu konfliktu w Iranie. Część firm realizuje strategię ESG, więc przesiadka do elektryka to sposób na ograniczenie emisji biznesu. Oprócz tego niektórzy przedsiębiorcy już teraz przygotowują się do przyszłych, bardziej zaostrzonych regulacji.


Tylko iż kupno elektryka nie jest takie proste. Jedną z największych barier są wysokie ceny pojazdów z baterią i rozwijająca się, choć przez cały czas ograniczona infrastruktura ładowania. Firmy często chcą elektryfikować swoje floty, ale najpierw muszą rozwiązać problem dostępności ładowarek i kosztów inwestycji.

Własne ładowarki mają przyspieszyć zmianę


Z powodu cięcia kosztów duża część firm wykorzystujących samochody elektryczne inwestuje we własne ładowarki, by nie płacić wysokich cen na komercyjnych stacjach. Z badania wynika, iż dwie na trzy firmy już posiadają lub planują zainstalować własne punkty ładowania. To jeden z najmocniejszych sygnałów, iż przedsiębiorstwa próbują samodzielnie usuwać bariery hamujące elektryfikację.


Co więcej, 90 proc. firm wdraża strategie rozwoju infrastruktury ładowania. Takie działania są szczególnie ważne dla flot, które muszą działać przewidywalnie, np. w logistyce, serwisie, handlu lub usługach terenowych.


– Według „Barometru Flot i Mobilności” Polska pod względem wdrożenia napędów alternatywnych (BEV, HEV, PHEV) znajduje się w dolnej części europejskiego zestawienia – na 16. miejscu z wynikiem 42 proc., przy średniej UE wynoszącej 46 proc. i wyraźnie wyższych wynikach liderów rynku. Tempo elektryfikacji flot ogranicza wciąż m.in. niedostatecznie rozwinięta infrastruktura ładowania, ale polscy przedsiębiorcy próbują sobie radzić z tym problemem na własną rękę. Nasz kraj jest w badaniu europejskim liderem pod względem udziału firm, które posiadają własne punkty ładowania – mówi Radosław Kitala, Senior Consulting & Arval Mobility Observatory Manager w Arval Service Lease Polska.


Napędy alternatywne obejmują m.in. samochody elektryczne, hybrydowe oraz hybrydy plug-in. HEV to klasyczna hybryda, a PHEV to hybryda ładowana z gniazdka.

Elastyczna mobilność zamiast służbowego auta


Alternatywą dla samochodów służbowych zaczynają być wygodne, elastyczne rozwiązania mobilnościowe. Chodzi tu o carsharing, karty mobilnościowe, dopłaty do transportu publicznego, rowery, hulajnogi lub usługi przewozowe – tak, aby pracownik nie zawsze musiał korzystać z przypisanego samochodu służbowego.


W Polsce korzysta z nich 64 proc. przedsiębiorstw. Kolejne 24 proc. planuje wdrożenie takich rozwiązań w najbliższych latach. W tym obszarze jednak dopiero nadganiamy dystans do Europy, bo średnia europejska wynosi 77 proc.


Rozwój takich rozwiązań hamuje m.in. mniejsza skala wdrożeń w dużych firmach, ograniczona elastyczność organizacyjna oraz wolniejsze upowszechnianie nowych modeli mobilności niż w krajach Europy Zachodniej.

Polska flota coraz bardziej cyfrowa


Polskie firmy korzystają z telematyki i technologii connected cars. Telematyka to rozwiązania, które pozwalają zbierać dane z pojazdów, np. o trasie, stylu jazdy, spalaniu, zużyciu energii, czasie pracy albo bezpieczeństwie. Connected cars to pojazdy połączone z siecią i systemami informatycznymi. Systemy monitorowania ma już 36 proc. przedsiębiorstw.


Tutaj wyprzedzamy Niemcy i Francję, znajdując się w europejskiej czołówce cyfryzacji flot. Tyle iż przez cały czas mamy nad sobą bardziej zaawansowane rynku: Wielką Brytanię i Norwegię.


Na razie 13 proc. firm aktywnie wykorzystuje dane telematyczne pozyskane z pojazdów. Rok wcześniej było to zaledwie 7 proc. W ciągu trzech lat ten odsetek może wzrosnąć do 57 proc., a w segmencie pojazdów dostawczych choćby do 66 proc.


A po co się wykorzystuje te dane? Monitorowanie pojazdów to niejedyne zastosowanie telematyki. Pomaga też w ograniczaniu kosztów, planowaniu tras i poprawie bezpieczeństwa.


To ważne, bo główne wyzwania wskazywane przez fleet managerów są bezpośrednio związane z efektywnością. 26 proc. badanych wskazuje na ograniczenie wzrostu całkowitego kosztu posiadania, (do którego, oprócz ceny zakupu lub finansowania, dolicza się także paliwo lub energię, serwis, ubezpieczenie, podatki i wszelkie inne obciążenia). Kolejne 26 proc. menedżerów floty wskazuje na wdrażanie napędów alternatywnych, a 25 proc. na promowanie odpowiedzialnej jazdy.

Dekarbonizacja dopiero się zaczyna


Barometr pokazuje, iż wiele firm jest dopiero na początku planowania dekarbonizacji. Jasno określone cele w tym obszarze ma 11 proc. polskich przedsiębiorstw, a 30 proc. jest w trakcie ich opracowywania. W przypadku flot dekarbonizacja może obejmować wymianę aut spalinowych na elektryczne lub hybrydowe, lepsze planowanie tras, ograniczanie pustych przejazdów albo szkolenia z odpowiedzialnej jazdy.


Z badania wynika też, iż menedżerowie flot potrzebują wsparcia przede wszystkim w zarządzaniu wydajnością floty. Taką potrzebę wskazało 38 proc. badanych. Kolejne obszary to logistyka i optymalizacja operacji – 25 proc. – oraz bezpieczeństwo i nadzór nad kierowcami – 18 proc.


To pokazuje, iż zarządzanie flotą już mniej przypomina prostą administrację pojazdami – teraz opiera się na danych, automatyzacji i decyzjach operacyjnych podejmowanych na podstawie rzeczywistych informacji z samochodów.


„Barometr Flot i Mobilności 2026” został opracowany przez Arval Mobility Observatory na podstawie badań przeprowadzonych w 33 krajach, w tym w Polsce. Badanie zrealizowała firma Ipsos metodą CATI. Dane zbierano od sierpnia do listopada 2025 roku. W badaniu uczestniczyli zarządzający flotami samochodowymi w firmach posiadających co najmniej jeden pojazd służbowy.


Łączna próba obejmowała 10 157 przedsiębiorstw, w tym 300 z Polski. Były to firmy z różnych sektorów, m.in. przemysłu, usług, handlu i budownictwa, oraz o różnej wielkości zatrudnienia.




Polecamy także:



  • Samochody elektryczne na celowniku hakerów. Jak chronić e-auta z dostępem do sieci?

  • Firmy mają kłopoty z płynnością. PARP daje pieniądze na doradztwo i szkolenia

Idź do oryginalnego materiału