Ewolucja zielonej bestii – Skoda Enyaq Coupé RS FL

2 godzin temu

Pamiętacie naszą „Zimową Przygodę” z Enyaqiem RS z rocznika 2024?

Jeśli chcesz więcej informacji o komforcie, praktyczności zajrzyj do tekstu poniżej:

Zimowa przygoda z RS – test Skody Enyaq iV RS

Testowaliśmy go w mroźnych Karkonoszach, sprawdzając, ile z obiecanych 340 koni mechanicznych zostaje na asfalcie, gdy temperatura spada poniżej zera. Wydawało się wtedy, iż to szczyt możliwości czeskiego elektryka. Ale świat EV pędzi szybciej niż myślicie. Do redakcji NaPrad.eu wjechała właśnie nowa odsłona – Skoda Enyaq RS po liftingu. Choć na papierze moc pozostała identyczna, to w rzeczywistości mamy do czynienia z zupełnie innym zwierzęciem.

Za użyczenie auta do testu dziękujemy Skoda Auto Polska

Modern Solid, czyli koniec ery „kurki”

Pierwsze spotkanie z modelem 2026 to lekkie zdziwienie. Z maski zniknęło charakterystyczne logo z „uskrzydloną strzałą”. Zamiast niego dumnie pręży się napis SKODA, co jest częścią nowej filozofii designu Modern Solid. Przedni pas, nazwany przez Czechów Tech-Deck Face, jest teraz bardziej wygładzony i aerodynamiczny.

W wersji Coupe, którą ujeżdżaliśmy, współczynnik oporu powietrza Cx spadł do poziomu 0,225. Dlaczego to ważne? Bo w elektryku walka o każdy ułamek aerodynamiki to walka o darmowe kilometry zasięgu, zwłaszcza gdy na autostradzie wieje nam prosto w twarz.

Pojedynek na trasie: Siechnice – Jelenia Góra – Siechnice

Przejdźmy do mięsa, czyli Waszych ulubionych pomiarów. Nasza flagowa pętla testowa (Siechnice-Jelenia-Siechnice) stała się areną starcia dwóch generacji napędu 340 KM. Zestawiliśmy dane z testu modelu 2024 z najnowszymi pomiarami wersji po lifcie.

| Odcinek trasy | Enyaq RS (2024) | Nowy Enyaq Coupé RS |

|Siechnice→ Jelenia Góra (pod górę) | 20,0 kWh / 100 km | 19,4 kWh / 100 km |

| Jelenia Góra → Siechnice (z górki) | 16,6 kWh / 100 km | 19,8 kWh / 100 km* |

*Uwaga: Model 2025 na powrocie walczył z mrozem -10°C i bardzo silnym czołowym wiatrem.

Na pierwszy rzut oka wynik powrotny modelu 2026 może wydawać się wyższy, ale spójrzcie na kontekst. Model 2024 testowaliśmy w „normalnej” zimie (-5°C). Nowy RS musiał zmierzyć się z ekstremum: mrozem -10°C i wichurą, która dla wysokiego SUV-a jest gorsza niż stromy podjazd. Fakt, iż mimo takich warunków, średnie zużycie z trasy wyniosło 19,6 kWh/100 km, to fenomenalny dowód na postęp.

Co się zmieniło „pod spodem”?

Skoda nie tylko „przypudrowała” nos Enyaqowi. Zmiany techniczne są głębokie:

* Bateria i Ładowanie: Pojemność netto wzrosła z 77 kWh do 79 kWh netto. Ale ważniejsza jest moc ładowania – teraz to 185 kW. W praktyce? Postój na stacji DC 10-80% skrócił się do 26 minut.

* Software 5.0: jeżeli irytowały Was lagi w systemie multimedialnym, mamy dobrą wiadomość. Nowy interfejs jest płynny, intuicyjny i wreszcie posiada funkcję wstępnego podgrzewania baterii uruchamianą jednym przyciskiem. Przydatne, jeżeli Twojej ulubionej ładowarki nie ma we wbudowanej nawigacji!

* Simply Clever w wersji 2.0: Porty USB-C o mocy 45 W to zbawienie. Teraz w trakcie ładowania auta podepniesz laptopa i będziesz mógł pracować bez martwienia się o baterię w komputerze.

Werdykt: Czy warto przesiadać się na nowszy model?

Zimowy test na trasie do Jeleniej Góry udowodnił jedno: nowa Skoda Enyaq Coupé RS to auto „zimoodporne”. Nawet przy -10°C i silnym wietrze, realny zasięg rzędu 400 km jest w zasięgu ręki każdego kierowcy, a nie tylko „mistrza ecodrivingu”.

Model 2024 był świetny, ale nowa wersja to produkt kompletny. Poprawiono dokładnie te elementy, na które narzekali użytkownicy. Jeśli szukacie elektryka, który nie boi się polskich mrozów i autostradowych prędkości, RS po liftingu to w tej chwili jeden z najmocniejszych graczy na rynku.

Tekst i foto: Bartek Teklak

Idź do oryginalnego materiału