
Włoska firma Automobili Estrema pochwaliła się elektrycznym hipersamochodem o absurdalnej wręcz mocy 1,5 megawata. Pokazowy egzemplarz zadebiutował hucznie w Muzeum Motoryzacyjnym w Turynie.
Estrema Fulminea moc czerpie z czterech silników elektrycznych
To co ma ją wyróżniać na tle innych superaut z napędem elektrycznym, to technologia akumulatorów. Na pokładzie pojazdu znajdzie się hybrydowy zestaw baterii, na który złożą się zarówno ultrakondensatory, jak i ogniwa półprzewodnikowe. W pojeździe z homologacją drogową takiego połączenia jeszcze nie było.
Dwa różne typy ogniw zostaną umieszczone w odrębnych obudowach z włókna węglowego. Ultrakondensatory – za przednią osią, a zestaw akumulatorów litowo-jonowych – w tylnej części kokpitu, dla optymalnego rozłożenia ciężaru.
Waga akumulatorów ma nie przekraczać 300 kg, przy masie całkowitej auta 1500 kg. Łączna pojemność baterii wyniesie 100 kWh, co z kolei przełoży się na zasięg 520 km w cyklu WLTP. Samo ładowanie ma nie trwać zbyt długo – dzięki szybkiej ładowarce DC będzie można napełnić baterie z 10 do 80% w niespełna 15 minut.
Estrema Fulminea z zewnątrz to miks kilku spalinowych superaut z Ferrari, Lamborghini i McLarenem na czele
Sam producent przyznaje się do inspiracji naturą – w tylnych światłach podobno można dostrzec kształt sokoła wędrownego w locie.
Zapomniałbym o osiągach
Te stanowią istotny argument w przypadku potencjalnych nabywców. Estrema Fulminea, jak na superauto elektryczne przystało, rozpędzi się do 320 km/h w mniej niż 10 s, a pierwszą setkę pokona w ok. 2 s.
W planach jest 61 egzemplarzy, każdy w cenie ok. 2 mln funtów
Pierwsze sztuki trafią na rynek dopiero w trzecim kwartale 2023 roku, o ile w ogóle trafią. Z superautami bywa tak, iż plany często kończą się na jednym pokazowym egzemplarzu. Później najczęściej pojawiają się przeróżnego rodzaju trudności, z finansowymi na pierwszym miejscu, i projekt upada. Ktoś jeszcze pamięta o włoskim Mazzanti Evantra Millecavalli albo o austriackim pojeździe Milan Red, który miał być konkurentem dla Bugatti? Być może jednak w tym przypadku będzie inaczej.
Zdjęcia: carscoops.com