Elektryczny Mercedes GLC w nowych wariantach. Pokaźny zasięg, duży frunk i niższa cena na start

1 godzina temu

Polska oferta całkowicie elektrycznego Mercedesa GLC właśnie uległa znacznemu rozszerzeniu.

Do tej pory klienci celujący w ten model musieli sięgać głęboko do portfela, wybierając topowe, niezwykle mocne specyfikacje. Producent ze Stuttgartu uzupełnia więc gamę o dwa nieco słabsze, ale z praktycznego punktu widzenia niezwykle sensowne warianty. Co ważne, choćby „podstawowa” wersja oferuje tu osiągi, których nie powstydziłyby się auta sportowe.

Dwie nowe wersje: 250 oraz 300 4MATIC

Do oferty dołączają dwa nowe modele napędzane silnikami synchronicznymi z magnesami trwałymi (PSM), które pod względem specyfikacji prezentują się następująco:

  • GLC 250 electric (od 280 700 zł): to wersja z napędem wyłącznie na tylną oś. Mimo bazowego charakteru generuje konkretne 354 KM i 800 Nm momentu obrotowego. Sprint do setki zajmuje 5,9 s. Wyposażono ją w akumulator o użytecznej pojemności 85 kWh, co przekłada się na deklarowany zasięg WLTP do 646 km.
  • GLC 300 4MATIC electric (od 299 900 zł): Model z napędem na cztery koła. Oferuje 421 KM, ten sam potężny moment obrotowy (800 Nm) i przyspieszenie 0-100 km/h na poziomie 4,7 s. Korzysta z tej samej baterii (85 kWh), a dodatkowy silnik z przodu nieznacznie zmniejsza zasięg – do 616 km (WLTP).

Obie wersje dołączają do flagowego modelu GLC 400 4MATIC (489 KM, bateria 94 kWh), wycenionego na minimum 319 900 zł.

Elektryczna ofensywa w Forcie Mokotów. Widzieliśmy nowe Mercedesy CLA Shooting Brake, GLC i GLB [galeria]

Imponujące ładowanie i ponadprzeciętna praktyczność

Tym, co najbardziej wyróżnia elektrycznego GLC na tle konkurencji w segmencie, są parametry techniczne związane z architekturą zasilania i użytecznością na co dzień.

Nowe warianty obsługują bardzo szybkie ładowanie prądem stałym (DC) z maksymalną mocą aż 320 kW. W praktyce oznacza to, iż na odpowiednio mocnej stacji uzupełnienie energii od 10% do 80% zajmuje zaledwie 22 minuty. Zaledwie 10-minutowy postój pozwala na zwiększenie zasięgu o około 250 kilometrów.

Producent bardzo dobrze zagospodarował też przestrzeń wewnątrz SUV-a. Oprócz standardowego bagażnika o pojemności od 570 do 1740 litrów, inżynierom udało się wygospodarować przedni bagażnik (tzw. frunk) o ponadprzeciętnej wielkości – liczy on aż 128 litrów, co z powodzeniem wystarczy na kable do ładowania i dodatkową torbę z zakupami. Auto poradzi sobie również z holowaniem przyczep o masie do 2,2 tony (dla wersji 250) lub 2,4 tony (w wersji 300).

Cyfrowe wnętrze i opcje podwoziowe

Na liście opcji – jak to w autach klasy premium bywa – znajdziemy technologie, które potrafią mocno wywindować ostateczną cenę pojazdu. Nowego GLC można doposażyć w pneumatyczne zawieszenie AIRMATIC oraz system skrętnej tylnej osi (kąt do 4,5 stopnia), który zmniejsza średnicę zawracania do 11,9 metra.

W kabinie opcjonalnie może znaleźć się potężny system MBUX Hyperscreen – tafla szkła łącząca ekrany o łącznej przekątnej niemal 100 cm, zarządzana przez nowy system operacyjny MB.OS, przystosowany do odbierania zdalnych aktualizacji OTA.

Jeśli artykuł Elektryczny Mercedes GLC w nowych wariantach. Pokaźny zasięg, duży frunk i niższa cena na start nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

Idź do oryginalnego materiału