Duży crossover Toyoty doczekał się aktualizacji. Jest większy od RAV4 i oferuje 100 km/h w 5,1 sekundy

2 tygodni temu

Gama produktowa tego japońskiego producenta jest dynamicznie powiększana. Tym razem jednak chodzi o aktualizację konkretnego, znanego modelu. Duży crossover Toyoty został udoskonalony tam, gdzie było to potrzebne. Teraz ma być jeszcze bardziej komfortowy – zarówno w prowadzeniu, jak i użytkowaniu.

Spore auto

Niektórych mogą zaskoczyć jego gabaryty. Jest dłuższy choćby od RAV4. To oznacza przynależność do segmentu D. Niemniej jednak nie będzie dochodziło do podbierania klientów kultowemu SUV-owi. Skąd ten wniosek? Wystarczy spojrzeć na dane techniczne. Zastosowana technologia sugeruje zupełnie inny target.

Zacznijmy jednak od designu. Duży crossover Toyoty, przynajmniej z przodu, wygląda jak CH-R+, co nie jest przypadkiem. Oba samochody dysponują tymi samymi napędami. Ten drugi ma jednak skromniejsze rozmiary.

Nowa Toyota bZ4X – tył, fot. Wojciech Krzemiński

Widać to szczególnie po rozstawie osi. Tylne części karoserii też się różnią. W prezentowanej Toyocie bZ4X zastosowano inne elementy oświetlenia. To samo dotyczy zderzaka i klapy bagażnika. Który model jest ładniejszy? To już kwestia gustu.

Pomimo długości sięgającej 4690 milimetrów, opisywane auto wygląda naprawdę zgrabnie. Nie ma w sobie stylistycznej ociężałości. Duża w tym zasługa wyraźnie pochylonych szyb centralnych, które nadają sylwetce odrobinę dynamiki.

Duży crossover Toyoty od środka

Kokpit również ujawnia pokrewieństwo ze wspomnianą C-HR+. To oznacza azjatycki styl, ale w nowym wydaniu. Zegary wylądowały głęboko na podszybiu. Podobny motyw można znaleźć w Peugeocie 5008. Pod względem czytelności nie pozostawiają niczego do życzenia.

Przed nimi znalazła się kierownica z wieńcem o sporej średnicy. Przy jej ramionach umiejscowiono fizyczne przyciski, które są zdecydowanie przyjemniejsze w użytkowaniu, aniżeli ich dotykowe odpowiedniki.

Nowa Toyota bZ4X – kokpit, fot. Wojciech Krzemiński

Na konsoli centralnej prym wiedzie ekran multimedialny, który został „przeszczepiony” z Lexusa. To dobrze działający instrument z ładnymi grafikami. W jego dolnej strefie znalazł się panel klimatyzacji uzupełniony fizycznymi pokrętłami.

Nieco niżej wkomponowano wiszący tunel środkowy z dwiema indukcyjnymi ładowarkami, selektorem kierunku jazdy, uchwytami na butelki i podłokietnikiem. Pod spodem zagościła dodatkowa półka. Z kolei w panelach drzwi znalazły się pojemne kieszenie. Poziom praktyczności nie rozczarowuje.

Nowa Toyota bZ4X – kabina, fot. Wojciech Krzemiński

Fotele są wygodne i całkiem nieźle podpierają. Ich elektryczna regulacja pozwala na dobranie optymalnej pozycji. Osoby średniego wzrostu nie powinny narzekać. Niestety, duży crossover Toyoty nie zapewnia regulowanej końcówki siedziska, która zapewniłaby większy komfort długonogim.

W drugim rzędzie jest bardzo dużo miejsca – w każdą ze stron. choćby siatkarze mogą tu wygodnie podróżować na dłuższych dystansach. Środkowe siedzisko jest węższe, ale i tak całkiem niezłej wielkości. Dla pasażerów zastosowano dodatkowe dysze nawiewu.

Nowa Toyota bZ4X – bagażnik, fot. Wojciech Krzemiński

Bagażnik ma pojemność 452 litrów. To podobny rezultat do tego uzyskanego w Corolli Cross. Dostęp do niego ułatwia szeroki otwór załadunkowy. Projektanci zastosowali dodatkowe haczyki i matę zabezpieczającą podłogę.

Szkoda, iż burty nie zostały obite tapicerką. Trzeba uważać, by ich nie porysować. Próg osadzono na akceptowalnej wysokości, dlatego wkładanie ciężkich przedmiotów nie wymaga ich przesadnego podnoszenia.

Trzy warianty elektrycznego napędu

Duży crossover Toyoty występuje wyłącznie z elektrycznymi układami napędowymi. Ten podstawowy oferuje 167 koni mechanicznych. Zintegrowano z nim akumulator trakcyjny o pojemności 54 kWh netto.

Taki zestaw pozwala rozpędzać się do 100 km/h w 8,6 sekundy i rozwijać maksymalnie 140 km/h. Zasięg w cyklu mieszanym WLTP wynosi 444 kilometry. Z kolei czas ładowania w zakresie 10-80 procent przy użyciu energii DC 150 kW wynosi 28 minut.

Nowa Toyota bZ4X – przód, fot. Wojciech Krzemiński

Wariant kompromisowy oddaje do dyspozycji 224 konie mechaniczne. Zintegrowano z nim większą baterię (69 kWh netto), która pozwala pokonać do 569 kilometrów w tych samych warunkach. Nowa Toyota bZ4X w takim wydaniu osiąga 100 km/h w 7,4 sekundy i rozpędza się do 160 km/h.

Na szczycie znajduje się wariant dwusilnikowy, który oznacza napęd AWD. Wytwarza 343 konie mechaniczne. Jego akumulator też ma pojemność 69 kWh netto, co przekłada się na 516 kilometrów zasięgu w cyklu mieszanym WLTP. Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje 5,1 sekundy, a prędkość maksymalna też jest elektrycznie ograniczona do 160 km/h.

Duży crossover Toyoty podczas jazdy

Nie wszyscy zdają sobie sprawę, iż ten model jest na światowych rynkach od 2022 roku. Jego stylistyka nie uległa większym modyfikacjom, ale inżynierowie poprawili pewne niedoskonałości, które dotyczyły dotychczasowego wydania. Tym najważniejszym jest ładowanie przy niskich temperaturach. Teraz nie ma najmniejszych problemów, by akumulator „wchłaniał” 150 kW w zimowych warunkach.

Pierwsze kilometry odbyłem za kierownicą topowej wersji, która zapewnia znakomitą dynamikę. Tak naprawdę mocy jest znacznie więcej, niż potrzeba podczas codziennej eksploatacji w polskich warunkach. Lepiej jednak mieć zapas w zanadrzu, gdy pojawi się konieczność szybkiego wyprzedzenia.

Nowa Toyota bZ4X – tył, fot. Wojciech Krzemiński

Komfort jazdy stoi na adekwatnym poziomie. W aucie jest naprawdę cicho – choćby przy prędkościach trzycyfrowych. Warunki akustyczne są lepsze, niż w aktualnie oferowanej Camry, co jest bardzo dobrą wiadomością.

Jakość prowadzenia nie budzi zastrzeżeń. Czuć masę pojazdu, szczególnie podczas gwałtownej zmiany toru jazdy, ale nie odbiega to od warunków, którymi dysponuje konkurencyjna Skoda Elroq. Japończycy po prostu nie wymyślili niczego nowego.

Praca asystentów jazdy nie jest przesadnie inwazyjna, dlatego ich całkowite wyłączanie nie jest koniecznością. Niestety, u rywali nie jest to takie oczywiste. To paradoks, do którego doprowadzili urzędnicy w Brukseli.

Ile kosztuje duży crossover Toyoty?

Aktualną ofertę otwiera kwota 165 900 zł. Nie jest to tak dużo, jak można było podejrzewać. Wspomniana cena obejmuje 167-konną wersję z przednim napędem i akumulatorem trakcyjnym o pojemności 54 kWh netto.

Nowa Toyota bZ4X – przód, fot. Wojciech Krzemiński

Warto wspomnieć także o wyposażeniu, które można uznać za bogate. Duży crossover Toyoty w bazowej wersji, czyli Style, oddaje do dyspozycji m.in.:

  • 18-calowe felgi aluminiowe
  • podgrzewane fotele
  • tapicerkę ze wstawkami ze skóry ekologicznej
  • dwustrefową klimatyzację automatyczną
  • reflektory Matrix LED
  • przyciemniane szyby
  • dotykowy ekran multimedialny (14 cali)
  • nawigację
  • pompę ciepła
  • ładowarkę pokładową 11 kW

Kogo zainteresuje nowa bZ4X? Można podejrzewać, iż tych, którzy brali pod uwagę elektryczną Toyotę C-HR, ale uznali, iż jest po prostu za mała. To udane auto, ale dla konkretnej grupy odbiorców posiadających dostęp do tanich ładowarek.

Idź do oryginalnego materiału