Czy elektryki płoną jak szalone? Ten mit włóżcie między bajki

2 godzin temu

Od lat w mediach elektryki mają opinię „samochodów, które się palą”. Każdy pojedynczy pożar natychmiast wywołuje falę komentarzy, a w sieci pojawiają się nagłówki podkręcające strach. Tymczasem najnowsze dane Państwowej Straży Pożarnej oraz raport „Bezpieczeństwa Pożarowego EV” za 2025 rok jasno pokazują, iż rzeczywistość jest zupełnie inna. Auta w pełni elektryczne przez cały czas odpowiadają za marginalną część wszystkich pożarów pojazdów w Polsce. W praktyce nie stwarzają większego zagrożenia niż samochody spalinowe.

44 pożary elektryków w całym kraju – dramat? Raczej nie

W 2025 roku w całej Polsce odnotowano zaledwie 44 pożary samochodów elektrycznych. Dla porównania strażacy interweniowali przy ponad 9,5 tysiącu pożarów aut spalinowych. Oznacza to, iż elektryki odpowiadały za niecały procent wszystkich zdarzeń.

Eksperci z F5A New Mobility Research & Consulting podkreślają, iż liczby te pokazują coś więcej. Bezpieczeństwo pojazdów nie zależy od rodzaju napędu, ale od jakości serwisu, doświadczenia służb, infrastruktury i sposobu użytkowania aut. Na dojrzałych rynkach elektromobilności np. w Norwegii podobny schemat jest widoczny od lat – im więcej elektryków na drogach, tym spokojniej w kwestii pożarów.

Źródło: F5A

Nieco inaczej wygląda sytuacja w przypadku hybryd, które uczestniczyły w ponad stu przypadkach pożarów oraz pojazdów wodorowych – w 2025 roku odnotowano pierwszy pożar autobusu tego typu. Chociaż auta wodorowe wciąż są rzadkością, sytuacja pokazała, iż służby ratownicze są dobrze przygotowane na takie incydenty. Szybkie podjęcie działań, sprawna instalacja wykrywająca i oddymiająca w budynkach oraz natychmiastowa reakcja strażaków pozwoliły zminimalizować skutki tych incydentów.

Bezpieczniej niż w autach spalinowych?

Analiza wskaźników pożarów na tysiąc pojazdów daje jeszcze bardziej klarowny obraz. Dla samochodów spalinowych wynosi on 0,415. Z kolei dla aut elektrycznych spadł do 0,362, a dla hybryd utrzymuje się na poziomie 0,082. Dane pokazują, iż elektryki nie tylko nie są bardziej ryzykowne, ale w rzeczywistości wypadają lepiej niż większość tradycyjnych samochodów. Rosnąca liczba pojazdów elektrycznych nie prowadzi więc do lawinowego wzrostu pożarów, a stereotyp „palącego się elektryka” pozostaje mocno przesadzony.

Źródło: F5A

Rok 2025 przyniósł również znaczące skrócenie czasu interwencji przy pożarach elektryków. Średnia akcja trwała zaledwie dwie godziny i pięćdziesiąt dwie minuty, czyli niemal połowę krócej niż w 2024 roku, kiedy wynosiła ponad cztery godziny. To efekt rosnącego doświadczenia strażaków, lepszego przygotowania operacyjnego i sprawniejszego korzystania z infrastruktury gaśniczej. choćby pierwsze pożary w garażach podziemnych zakończyły się sukcesem dzięki szybkiemu wykryciu zagrożenia i sprawnej wentylacji, co ograniczyło straty do minimum.

Źródło: F5A, Glob Energia

Elektryki mają znacząco podrożeć. To koniec kluczowego surowca
auta elektryczneelektrykipożarsamochody elektryczne
Idź do oryginalnego materiału