Cyfryzacja samochodów ma swoją ciemną stronę. Wyniki badań są niepokojące

moto-przestrzen.pl 2 godzin temu

Jeszcze kilka lat temu zmiana temperatury w samochodzie oznaczała przekręcenie pokrętła, a wyłączenie nawiewu wymagało jednego ruchu ręką. W wielu nowych autach takie czynności przeniesiono na ekran dotykowy. Samochody stały się bardziej cyfrowe, mają coraz więcej funkcji i nowoczesne kokpity, ale pojawia się pytanie, czy podczas jazdy nie wymagają od nas zbyt wiele uwagi.

Nie chodzi wyłącznie o telefony, z których kierowcy korzystają za kierownicą. Źródłem rozproszenia może być również sam samochód: rozbudowane menu, kolejne ikony i funkcje, których obsługa wymaga oderwania wzroku od drogi. Nowe badanie Allianz pokazuje, iż problem jest poważniejszy, niż mogłoby się wydawać. Według wniosków badaczy rozproszenie uwagi wiąże się choćby z co trzecim wypadkiem drogowym.

Nowoczesne samochody coraz częściej odciągają wzrok od drogi

Duże wyświetlacze stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów współczesnych samochodów. Producenci umieszczają na nich nawigację, ustawienia pojazdu, multimedia, klimatyzację, a niekiedy również funkcje, które wcześniej obsługiwało się dzięki osobnych przycisków i pokręteł.

Z punktu widzenia projektowania wnętrza takie rozwiązanie pozwala uporządkować kokpit i nadać mu bardziej nowoczesny wygląd. Problem zaczyna się wtedy, gdy wykonanie prostej czynności wymaga przejścia przez kilka ekranów. Kierowca musi znaleźć adekwatną ikonę, sprawdzić, czy wybrał odpowiednią opcję, a następnie wrócić wzrokiem do sytuacji na drodze.

Na ten aspekt cyfryzacji samochodów zwrócił uwagę Allianz Center for Technology. W programie badawczym wykorzystano między innymi dane z ponad 34 tys. przypadków wypadków, obserwacje ruchu oczu kierowców w rzeczywistych samochodach, symulacje oraz badania ankietowe przeprowadzone w dziewięciu krajach.

Wyniki wskazują, iż znaczenie ma nie tylko sama obecność ekranu, ale przede wszystkim sposób zaprojektowania jego obsługi. W zależności od samochodu wykonanie tego samego zadania mogło wymagać choćby o 25 proc. więcej czasu patrzenia poza drogę. W analizowanych przypadkach różnica sięgała około trzech sekund.

Przy prędkości 50 km/h samochód pokonuje w trzy sekundy około 42 metrów. Przy 100 km/h jest to już ponad 83 metry. W tym czasie sytuacja przed pojazdem może się gwałtownie zmienić.

Wystarczy chwila nieuwagi. Symulacje pokazują skalę zagrożenia

Szczególnie wymowne są wyniki symulacji przygotowanych przez Allianz we współpracy z firmą CogniBIT. Badacze sprawdzali, jak kierowcy reagują w krytycznych sytuacjach, gdy ich uwaga jest rozproszona.

W scenariuszu awaryjnego hamowania na autostradzie odsetek symulacji kończących się zderzeniem wzrósł z 18,2 proc. u skupionych kierowców do 54,3 proc. u kierowców rozproszonych. W przypadku nagłego pojawienia się dziecka na jezdni wartości wyniosły odpowiednio 3,9 proc. i 11,2 proc. W 39 proc. symulacji z rozproszonym kierowcą nie nastąpiła żadna reakcja na wbiegające na drogę dziecko.

Allianz porównał te wyniki również z zachowaniem kierowców, którym w symulacji przypisano stężenie alkoholu we krwi na poziomie 0,8 promila. W czterech analizowanych scenariuszach osoby rozproszone wypadały gorzej.

Warto jednak zachować adekwatny kontekst. Nie oznacza to, iż każda obsługa ekranu jest bardziej niebezpieczna niż jazda po alkoholu. Porównanie dotyczyło konkretnych scenariuszy symulacyjnych, a nie statystyk rzeczywistych wypadków w obu grupach. Wyniki pokazują natomiast, jak duże znaczenie może mieć utrata koncentracji za kierownicą w momencie, w którym liczy się szybka reakcja.

Kierowcy wolą fizyczne przyciski

Wątpliwości dotyczące cyfrowych kokpitów zgłaszają również sami kierowcy. W badaniu Allianz przeprowadzonym w dziewięciu krajach 79 proc. respondentów uznało, iż technologie stosowane w samochodach zwiększyły problem rozproszenia uwagi w ostatnich latach.

Jeszcze bardziej wymowna jest odpowiedź na pytanie o sposób obsługi najważniejszych funkcji. 65 proc. ankietowanych woli fizyczne przyciski i przełączniki od menu na ekranie dotykowym, gdy chodzi o elementy istotne dla bezpieczeństwa.

Nie musi to oznaczać, iż kierowcy chcą powrotu do wnętrz sprzed kilkunastu lat. Ekrany mają swoje zalety, a nawigacja, kamery czy dostęp do informacji o samochodzie mogą ułatwiać codzienną jazdę. Problem dotyczy raczej granicy, po której przekroczeniu cyfryzacja samochodów przestaje być wygodnym dodatkiem, a zaczyna wymagać od kierowcy zbyt dużego zaangażowania.

Właśnie dlatego coraz większe znaczenie ma sposób rozmieszczenia funkcji. Obsługa świateł awaryjnych, wycieraczek czy ogrzewania i odparowywania szyb powinna być możliwie szybka i intuicyjna. W takich sytuacjach fizyczny przycisk może okazać się wygodniejszy niż szukanie odpowiedniej opcji w cyfrowym menu.

Podczas testów nowych samochodów też to zauważamy

Podczas testowania nowych samochodów sami zwracamy uwagę na to, jak bardzo zmieniła się obsługa podstawowych funkcji. W niektórych modelach dotarcie do konkretnego ustawienia potrafi zająć zaskakująco dużo czasu. I nie chodzi wyłącznie o konieczność przyzwyczajenia się do nowego systemu. Zdarza się, iż choćby gdy wiemy już, gdzie szukać danej opcji, przez cały czas musimy przejść przez kilka ekranów i wykonać więcej czynności, niż wymagałoby to od nas fizyczne pokrętło lub przycisk.

Najbardziej odczuwalne jest to przy funkcjach, z których korzystamy regularnie, takich jak klimatyzacja, nawiew czy ogrzewanie szyb. Na postoju takie rozwiązanie może wydawać się jedynie mniej wygodne. Podczas jazdy dochodzi jednak kolejny problem: zamiast skupiać się na sytuacji na drodze, kierowca musi poświęcić uwagę obsłudze samochodu.

Nie oznacza to, iż każdy cyfrowy kokpit jest źle zaprojektowany. Są systemy, które działają intuicyjnie i pozwalają gwałtownie znaleźć potrzebne ustawienia. Różnice między poszczególnymi modelami bywają jednak duże. Dlatego podczas testów warto oceniać nie tylko wielkość ekranu, grafikę czy liczbę dostępnych funkcji, ale również to, czy z samochodu można wygodnie korzystać na co dzień.

Czy producenci samochodów poszli za daleko?

Minimalistyczne wnętrza dobrze wyglądają na zdjęciach i często sprawiają wrażenie bardziej nowoczesnych. Samochód nie jest jednak telefonem. Kierowca musi jednocześnie obserwować drogę, kontrolować prędkość i reagować na zachowanie innych uczestników ruchu. Każda dodatkowa czynność angażująca wzrok konkuruje więc z najważniejszym zadaniem.

Allianz apeluje do producentów, by przy projektowaniu kokpitów większy nacisk kładli na bezpieczeństwo i intuicyjną obsługę. Nie oznacza to konieczności rezygnacji z ekranów. Rozwiązaniem może być rozsądne połączenie cyfrowych funkcji z fizycznymi elementami sterującymi oraz pozostawienie najważniejszych opcji zawsze pod ręką.

Znaczenie ma również odpowiedzialność kierowcy. Warto przed rozpoczęciem jazdy ustawić nawigację i przygotować potrzebne funkcje, a w czasie podróży ograniczyć obsługę rozbudowanych menu. choćby dobrze zaprojektowany kokpit nie zastąpi obserwowania drogi.

Cyfryzacja samochodów sama w sobie nie jest problemem. Nowe technologie mogą zwiększać wygodę, poprawiać dostęp do informacji i wspierać bezpieczeństwo. Wyniki badania Allianz przypominają jednak, iż nowoczesne rozwiązanie nie zawsze oznacza lepsze rozwiązanie. W samochodzie liczy się nie tylko to, ile funkcji uda się zmieścić na ekranie, ale również to, czy kierowca może z nich korzystać, nie tracąc z oczu tego, co dzieje się na drodze.

Idź do oryginalnego materiału