Cła na chińskie hybrydy plug-in. Czy to koniec tanich PHEV-ów z Chin?

moto-przestrzen.pl 2 godzin temu

Chińskie hybrydy plug-in mają coraz mocniejszą pozycję na europejskim rynku. I właśnie dlatego zaczynają być traktowane jako coraz większe zagrożenie przez europejskich producentów. Teraz do grona zwolenników zaostrzenia zasad dołączyła niemiecka SPD.

Partia chce, aby Unia Europejska objęła dodatkowymi cłami również hybrydy plug-in produkowane w Chinach. To kolejna odsłona sporu o chińskie samochody, który od kilku lat toczy się w Europie.

Chińskie PHEV-y mają w Europie coraz łatwiej

Obecnie dodatkowe unijne cła dotyczą przede wszystkim samochodów elektrycznych produkowanych w Chinach. W zależności od producenta ich wysokość sięga kilkudziesięciu procent.

Hybrydy plug-in znalazły się jednak poza tym systemem. I właśnie tę różnicę coraz częściej wskazują europejscy politycy.

Nie jest trudno zrozumieć dlaczego. Chińskie marki mocno postawiły na PHEV-y, a ich sprzedaż w Europie gwałtownie rośnie. W pierwszej połowie 2026 roku chińscy producenci mieli już 28,3 proc. europejskiego rynku hybryd plug-in.

Dla takich firm jak BYD to bardzo istotny segment. Producent może oferować samochód z dużą baterią i możliwością przejechania sporego dystansu na prądzie, ale jednocześnie kierowca przez cały czas ma pod maską silnik spalinowy.

I co najważniejsze – auto produkowane w Chinach nie jest w tej chwili obciążone tymi samymi dodatkowymi cłami co chiński elektryk.

Niemcy chcą zamknąć tę furtkę

Właśnie to chce zmienić niemiecka SPD.

W przygotowanym przez partię dokumencie gospodarczym pojawił się postulat, aby niemiecki rząd wykorzystał swoją pozycję w UE i doprowadził do objęcia chińskich hybryd plug-in dodatkowymi opłatami. Chodzi o wyrównanie warunków konkurencji z europejskimi producentami.

Lars Klingbeil, współprzewodniczący SPD i niemiecki minister finansów, już wcześniej zapowiadał twardsze podejście do Chin. Wśród możliwych działań wymieniał właśnie dodatkowe cła na samochody hybrydowe, a także inne rozwiązania mające ograniczyć przewagę chińskich firm.

To ważne, bo nie jest to już tylko pojedynczy głos niemieckiego polityka. Wcześniej podobnych działań domagał się również Sebastian Lechner z CDU w Dolnej Saksonii, a za szybkimi cłami na chińskie PHEV-y opowiadał się także szef Volkswagena Oliver Blume.

Czy chińskie hybrydy podrożeją?

Na razie nie. I to trzeba wyraźnie zaznaczyć.

Nie ma jeszcze nowych unijnych ceł na chińskie hybrydy plug-in. Mówimy o naciskach politycznych i trwających przygotowaniach do ewentualnych zmian.

Jeśli jednak dodatkowe opłaty zostaną wprowadzone, chińskie PHEV-y mogą stracić część swojej przewagi cenowej. Producent będzie miał kilka możliwości: podnieść ceny, zmniejszyć własną marżę albo spróbować przenieść część produkcji do Europy.

Nie jest więc powiedziane, iż cło w wysokości np. 20 proc. automatycznie oznacza wzrost ceny samochodu o 20 proc. Wszystko zależałoby od ostatecznych zasad i decyzji producentów.

To może być problem dla BYD i innych marek

Chińskie firmy zdążyły już jednak mocno wejść na europejski rynek PHEV-ów. Według danych przywoływanych przez europejskie media ich udział gwałtownie rośnie, a cła na elektryki nie zatrzymały chińskiej ekspansji. Co ciekawe, choćby po wprowadzeniu dodatkowych opłat chińskie samochody elektryczne pozostają tańsze od modeli europejskich.

Dlatego objęcie cłami również hybryd plug-in może być kolejnym krokiem w europejskiej strategii ograniczania przewagi chińskich producentów.

Dla kierowców nie musi to jednak oznaczać, iż chińskie PHEV-y nagle znikną z rynku. Mogą po prostu stać się droższe. A wtedy ich największy argument – bardzo dobre wyposażenie i duża bateria w atrakcyjnej cenie – może nie być już tak mocny.

Na razie więc nie ma jeszcze końca tanich chińskich hybryd plug-in. Ale wygląda na to, iż w Brukseli i Berlinie coraz więcej osób zastanawia się, jak sprawić, żeby nie były aż tak tanie.

Idź do oryginalnego materiału