Chińskie samochody przejmują europejski rynek. Wyraźny wzrost zainteresowania widać nie tylko w Polsce

3 godzin temu

Według wielu osób chińskie samochody sprzedają się tak dobrze wyłącznie przez ich cenę. Mówią tak głównie ci, którzy nie mieli do tej pory styczności z tymi autami i którzy często się ich z jakiegoś powodu obawiają. Rzecz w tym, iż to nie do końca tak wygląda. Owszem, stosunek ceny do jakości jest tutaj bardzo korzystny. Natomiast wydaje się, iż nie jest kwestą decydującą, na co wskazują chociażby wyniki sprzedaży w bardziej rozwiniętych krajach.

Spis treści:

  • Ekspansja trwa
  • Nie kierują się tylko ceną
  • Udział w rynku
  • Tempo wzrostu imponuje

Chińskie samochody – liczy się tylko cena?

Od paru lat chińskie samochody zdobywają coraz większą część rynku motoryzacyjnego. Zaczęło się od kilku producentów, którzy spróbowali ekspansji. Dziś tych marek na rynku europejskim jest kilkadziesiąt i każda osoba interesująca się motoryzacją zna te najpopularniejsze – nie tylko nazwy samych producentów, ale i konkretnych modeli. Konstrukcje z Państwa Środka weszły na nasz rynek i pozostaną na nim na zawsze. Nie wiemy na ten moment kiedy ta ekspansja się zatrzyma i jaką część rynku przejmą ostatecznie Chińczycy. Natomiast już teraz wiele liczb robi duże wrażenie.

Leapmotor B05 Dynamic Combo, foto: materiały prasowe producenta

Według wielu osób najważniejsza jest tutaj cena, ale czy to aby na pewno jest prawda? Osobiście jestem zdania, iż to nie pokazuje pełni sytuacji. Zaglądamy do danych publikowanych przez „Reuters”. Dotyczą one sprzedaży nowych samochodów w Europie w 2025 roku oraz tego, jaki udział w tej sprzedaży mieli chińscy producenci. Dla przykładu w Norwegii było to aż 14%. Uważam, iż to automatycznie zamyka dyskusję na temat tego, iż jedyną zaletą chińskich aut jest cena. Gdyby tak było, w rankingu przodowałyby najbiedniejsze kraje, a nie Norwegia – jeden z najbogatszych. Umówmy się – przeciętny Norweg jest w stanie pozwolić sobie na więcej. Natomiast jakimś cudem aż w 14% decydował się na auto chińskie. Nie ze względu na cenę samą w sobie, a m.in. ze względu na stosunek ceny do jakości.

Gdzie jeszcze Chińczycy zdobywają rynki?

Chińskie samochody zdobyły 11% rynku w Wielkiej Brytanii, po 9% w Hiszpanii i Włoszech oraz 8% w Polsce. Umówmy się, przecież mowa tutaj o państwach, które gospodarczo są w europejskiej czołówce. Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów publikuje regularnie raporty, z których można wyciągnąć jeszcze więcej wniosków. Od stycznia do sierpnia 2026 roku na terenie Unii Europejskiej grupa Geely sprzedała ponad 205 tysięcy samochodów. Dla przykładu Hyundai sprzedał ich 247 tysięcy. Tak – Hyundai przez cały czas jest z przodu, ale przecież ta różnica nie jest już duża. 223 tysiące aut sprzedał Opel/Vauxhall a 233 tysiące Fiat. Geely naprawdę jest blisko tych wyników.

Exeed ES (Exlantix) 2026, foto: materiały prasowe producenta

BYD sprzedało według raportu ACEA więcej aut, niż Ford. SAIC Motor sprzedał więcej aut, niż Tesla, czy Nissan. Koncern Chery sprzedał więcej aut, niż Suzuki, czy Mazda, a Leapmotor sprzedał więcej aut, niż Honda. Chińskie nowości na rynku europejskim już teraz rywalizują z bardzo poważnymi i renomowanymi markami, które są u nas obecne od dziesiątek lat. Przy czym – ta ekspansja nie jest bynajmniej zakończona. BYD to wzrost o 163%, Chery o ponad 250%, a Leapmotor o przeszło 420%. Rzecz w tym, iż chińskie marki rosną, są dopiero w fazie rozwoju. Skoro już teraz osiągają takie wyniki, to aż strach pomyśleć, na jakim poziomie to może się zakończyć. I podkreślę raz jeszcze – nie mówimy tutaj o danych dla Polski, a dla Europy. Stosunek ceny do jakości jest tu niezwykle istotny, natomiast chińskie samochody wykraczają daleko poza to.

Zdjęcie główne: Denza / BYD Europe B.V.

Idź do oryginalnego materiału