Chińskie samochody. Czym się różnią od pozostałych marek?

1 godzina temu

Chińskie auta potrafią kusić ceną i wyposażeniem, ale przez cały czas mają swoje słabsze strony i różnego typu „cechy szczególne”. Sprawdzamy, gdzie najbardziej widać różnice w porównaniu ze znanymi markami i które z nich naprawdę mają znaczenie w codziennym użytkowaniu.

Auta z Chin są zdecydowanie tańsze niż ich europejskie, koreańskie czy japońskie odpowiedniki. Różnice potrafią być naprawdę spore. Za dobrze wyposażonego SUV-a z mocnym silnikiem zapłacimy mniej więcej tyle samo lub nieco mniej niż za przeciętnie wyposażoną Dacię z dość słabą jednostką. Im drożej, tym różnice stają się większe. Świetnie „chińczyki” wypadają w klasie aut hybrydowych plug-in oraz w przedziale cenowym od 150 do 200 tys. zł. Za podobne auta innych marek trzeba zapłacić nierzadko choćby kilkadziesiąt tysięcy złotych więcej.

Auta chińskie postrzegane są jako bogato wyposażone, choć w praktyce bywa z tym różnie. zwykle oferują pełen pakiet systemów bezpieczeństwa, jednak w mocniejszych wersjach często brakuje np. napędu 4x4, co sprawia, iż zdają się być niekompletne, zwłaszcza kiedy mowa o mocnych SUV-ach.

Samochody z Chin są wyraźnie tańsze, a do tego robią lepsze wrażenie niż rywale ze znanych już na rynku marek. fot. Motor

W tańszych autach zdarzają się braki istotne w codziennej eksploatacji, jak podgrzewana kierownica czy przednia szyba. Z drugiej strony niektóre modele oferują ponadprzeciętne, często zbędne udogodnienia – rozkładane fotele z wysuwanymi podnóżkami czy elektrycznie sterowane kanapy. W innych przypadkach fotele, pomimo podgrzewania i wentylacji, mają niewielki zakres regulacji. Zdarzają się także niekonsekwencje w specyfikacji wyposażenia. Przykładem może być klimatyzacja, która wygląda jak dwustrefowa, a jest jednostrefowa. Niektóre funkcje z przodu ma tylko kierowca albo tylko pasażer (np. masaż).

https://magazynauto.pl/testy/mazda-cx-60-omoda-9-renault-rafale-test-porownanie-dane-techniczne-wymiary-silniki-osiagi-spalanie-zasieg-bagazniki-prowadzenie-opinia-cena,aid,5661

Homologacja

Niektóre samochody chińskich marek nie mają homologacji europejskiej, więc nie są w pełni zgodne z przepisami. Są dopuszczane jednostkowo, więc nie ma obaw o legalne ich używanie. Dzieje się tak, kiedy marka debiutuje na polskim rynku i niejako „bada teren”. jeżeli się przyjmie lub importer zdecyduje się na wprowadzenie, to zwykle samochody w kolejnych partiach mają już homologację. Nie oznacza to jednak, iż auto będzie miało np. polskie menu. Niektóre marki nie mają go od początku do dziś.

Brak homologacji niekoniecznie przeszkadza, ale brak polskiego języka w menu już może. fot. Motor

Brak homologacji zwykle oznacza również brak obowiązkowego wyposażenia z zakresu bezpieczeństwa (np. system ISA i ostrzegający o rozproszeniu uwagi kierowcy) oraz niezgodność niektórych systemów ze standardami europejskimi (np. możliwość oglądania filmów w czasie jazdy). Co koniec końców dla klientów jest zaletą, bo mniej tu denerwującego „pikania” w czasie jazdy i brak konieczności wyłączania przeszkadzających funkcji.

Z powodu obecności „poza systemem” niektóre samochody dużo palą (np. brak start&stop, brak kar za emisję CO2). Często, jak wspomnieliśmy już wyżej, w takich samochodach brakuje również polskiego języka w menu multimediów.

Problemem bywa też brak homologacji na hak holowniczy, choćby w modelach stylizowanych na terenowe, czego doskonałym przykładem jest Jetour T2.

https://magazynauto.pl/testy/ford-kuga-mg-hs-porownanie-hybrydowych-suv-ow,aid,6187

Właściwości jezdne

Chińskie SUV-y zwykle wykazują się kiepskim czuciem drogi i gumowatością układu kierowniczego. Są zestrojone dość miękko, sprężyście, ale czasami brakuje ostatniego szlifu, jak w autach np. z Niemiec czy Francji. Niemniej w parametrach mierzalnych zwykle nie odstają od wyników europejskich samochodów.

Wiele osób negatywnie ocenia adekwatności jezdne, ale obiektywne testy pokazują, iż chińskie auta radzą sobie równie dobrze, jak inne. fot. Motor

W próbach sprawnościowych przeprowadzanych przez serwis km77.com w slalomie na czas model Ebro s400, czyli nasz odpowiednik Chery Tiggo 4, miał wynik taki sam jak Mini Countryman, znane raczej ze znakomitych adekwatności jezdnych, a MG ZS Hybrid+ miało wynik Forda Focusa.

BYD Dolphin osiągnął wynik jak Audi Q5. Z kolei Ebro s700, czyli „nasze” Chery Tiggo 7, podobnie jak bliźniaczy Jaecoo 7, bezbłędnie pokonały test łosia z prędkością najazdu 79 km/h. Nie dokonano tego za kierownicą BMW X2, Dacii Bigster, Forda Mustanga czy Audi Q5, dla którego prędkością graniczną było 73 km/h. Ale tak dobrze nie wypadł już np. BYD Seal U DM-i.

https://magazynauto.pl/testy/byd-tang-kia-ev9-volvo-ex90-xpeng-g9-test-porownanie-dane-techniczne-silnik-moc-osiagi-prowadzenie-zasieg-ceny,aid,5309

Ogumienie

Tu bywa różnie. Jedne marki idą w stronę ogumienia dobrej klasy, inne oferują tanie opony. Nierzadko jest tak, iż w jednej marce tańsze modele są wyposażone w mniej znane ogumienie, a droższe w opony marek premium, jak Continental czy Michelin.

Układy napędowe

W spalinowych i hybrydowych modelach chińskich marek najczęściej spotyka się silniki benzynowe 1.5 lub 1.6, rzadziej 2.0. Brakuje typowego downsizingu, czyli trzycylindrowych 1.0-1.2 z turbodoładowaniem. W hybrydach silniki spalinowe bywają dość słabe, przez co napęd w dużym stopniu opiera się na energii elektrycznej. Przy wysokich prędkościach lub długiej jeździe autostradą energia z akumulatora potrafi się wyczerpać – pojawia się hałas, silnik pracuje na wysokich obrotach i brakuje mocy.

Chińskie samochody są tym lepsze, im bardziej zaawansowane mają napędy. w tej chwili świetnie radzą sobie w segmencie hybryd plug-in. fot. Motor

Czysto benzynowe auta spalają zauważalnie więcej niż znane modele europejskie – choćby o 2-3 l/100 km. Z testów wynika, iż zużycie paliwa podawane przez komputer pokładowy mocno zaniża realną wartość, a logika działania komputera jest przynajmniej dziwna. Im większe zelektryfikowanie, tym lepsze napędy.

Skrzynie to zwykle dwusprzęgłowe automaty, w hybrydach są interesujące rozwiązania dwubiegowe – przyjemniejsze niż w Toyocie, ale mniej wydajne. Hybrydy plug-in mają spore akumulatory, pozwalające pokonywać dzienne przebiegi na samym prądzie, co bardzo obniża koszty jazdy.

Napęd 4x4, zwłaszcza mechaniczny, to rzadkość. Z tego powodu w mocniejszych wersjach pojawiają się problemy z trakcją. Podawane moce maksymalne czasami są przeszacowane. Wyraźnie czuć, iż samochód przyspiesza jak o 20-40 KM słabszy europejski odpowiednik.

Nadwozie i wnętrze

Obracany ekran centralny i wiele mniej lub bardziej przydatnych funkcji znajdziemy w chińskich samochodach zwłaszcza z wyższej półki. fot. Motor

Ciekawy design to jedna z mocniejszych stron chińskich aut. Wnętrza na pierwszy rzut oka nie odstają od konkurencji, a w zestawieniu z modelami europejskimi czy japońskimi w podobnej cenie potrafią zrobić bardzo pozytywne wrażenie, zwłaszcza pierwsze, w salonie. Szczególnie w porównaniu z budżetowymi modelami Dacii lub koncernu Stellantisa czy kilkuletnim autem używanym.

To o tyle istotne, iż większość klientów chińskich marek to osoby, które dawno albo nigdy nie kupowały nowego samochodu. Wiele modeli powiela podobny schemat wnętrza: wysoka, dwupoziomowa konsola środkowa z półkami na telefon, duży centralny ekran, niewielki wyświetlacz przed kierownicą, rzadko czytelny.

Elektrycznie regulowane fotele w dość tanim chińskim aucie mogą robić wrażenie, ale na dłuższą metę okazuje się, iż zakres regulacji jest niewielki i w aucie nie siedzi się tak wygodnie, jak np. w niemieckim czy francuskim. fot. Motor

Przestrzeni w kabinie zwykle nie brakuje, ale pozycja za kierownicą często wymaga kompromisów – siedzi się wysoko, a zakres regulacji kierownicy i foteli jest ograniczony. Siedziska foteli są krótkie, a regulacja ich długości czy pochylenia względem podłogi to rzadkość.

Logika obsługi kokpitu bywa zbliżona w różnych markach. Przeważnie jest dotykowa i zwykle działa płynnie. Tzw. tablety są duże, w miarę czytelne, choć menu nierzadko zawiłe.

W bagażnikach często brakuje praktycznych detali znanych z aut europejskich, jak haczyki, schowki czy podwójna podłoga. W części modeli nie ma klasycznego komputera pokładowego z pomiarem spalania od resetu.

https://magazynauto.pl/testy/byd-dolphin-surf-dacia-spring-porownanie,aid,6116

Multimedia/elektronika

Multimedia niektórych modeli mają zawiłe menu i wiele funkcji, których nie znajdziemy u innych producentów. Początkowo można się pogubić, ale z czasem docenia się mnogość ustawień. fot. Motor

Zazwyczaj multimedia są wysokiej jakości, choć i tu bywa bardzo różnie. Niektóre marki mają fatalne multimedia i brak Android Auto czy Apple CarPlay, ale dotyczy to głównie aut na dopuszczeniu jednostkowym.

Kamery są co do reguły najlepsze na rynku w relacji jakości obrazu i liczby widoków do ceny samochodu. Oczywiście nie brakuje wyjątków. Obsługa auta początkowo bywa trudna, ale po zapoznaniu się z możliwościami okazuje się, iż jest sporo pomysłowych ustawień niektórych funkcji (np. ściszanie kierunkowskazów, zarządzanie działaniem kamer, regulacja aktywności pedału hamulca, itp.).

Systemy audio zwykle są przeciętne i niezbyt głośne. choćby jeżeli nagłośnienie jest dobrej marki, to nie dochodzi do poziomu porządnego odpowiednika samochodu z Europy. Nierzadko jest sygnowane przez uznanych producentów, ma dużą liczbę głośników, ale gra w wielu przypadkach dość płasko (mało wyraziście) i cicho. Kto lubi słuchać muzyki bardzo głośno, raczej nie powinien kupować chińskiego auta.

Kamery w chińskich autach są z reguły świetnej jakości. fot. Motor

Światła

Choć w wielu aspektach chińskie samochody są technologicznie bliżej europejskich marek premium niż popularnych, to pod względem oświetlenia mocno odstają. Reflektory są co prawda diodowe, ale świecą przeciętnie i daleko im do bardziej zaawansowanych świateł marek europejskich, jak np. Volkswagen czy Opel. Brakuje reflektorów adaptacyjnych.

Instalacje autogazu

Niektóre chińskie samochody, szczególnie z grupy importerskiej AADC (Asian Automotive Distribution Center), mają montowane u dealerów instalacje LPG, i to często za symboliczną cenę. Wynika to z faktu, iż bez LPG trudno byłoby zaakceptować wysokie zużycie paliwa (często na poziomie powyżej 10 l/100 km), a co za tym idzie – wysokie koszty jazdy. To też samochody dla osób, które jednak liczą pieniądze.

Chińskie silniki są dość proste i niewymagające od producentów systemów autogazu dużego zaangażowania. Za jakiś czas sprzedaż nowych aut z instalacjami LPG zostanie zdominowana przez chińskich producentów, bo z pozostałych oferują je tylko KGM i Dacia.

Niektóre chińskie auta palą tak dużo, iż sprzedają się tylko dzięki montowanej przez dealerów instalacji autogazu. Nierzadko w cenie samochodu. fot. Motor

Chińscy producenci w ciągu kilkunastu lat wykonali ogromny skok technologiczny. Wczesne próby wejścia na rynki europejskie były nieudane, dziś jednak marki takie jak np. BYD oferują nowoczesne, dobrze wykonane auta w konkurencyjnych cenach. Ten rozwój był możliwy m.in. dzięki transferowi know-how przy budowie wspólnych fabryk z europejskimi koncernami oraz wsparciu kapitałowemu chińskiego rządu.

Współcześnie tempo nadrabiania dystansu dodatkowo przyspieszają zaawansowane narzędzia projektowe, globalny przepływ informacji i sztuczna inteligencja. Potwierdzeniem postępu są np. wysokie oceny w testach Euro NCAP chińskich samochodów. Producenci gwałtownie reagują też na uwagi klientów, które traktują bardzo poważnie, aktualizując wyposażenie modeli, np. w kolejnym roczniku produkcji. My wciąż nazywamy to liftingiem, oni tylko poprawką.

https://magazynauto.pl/porady/chinskie-auta-zalety-wady-ryzyka-zakupu,aid,6228
Idź do oryginalnego materiału