
Producenci z Państwa Środka gwałtownie zdobywają udziały rynkowe w Europie. Choć często tworzą całkowicie nowe projekty, wciąż zdarza im się kopiować zachodnie marki. Chiński Garbus jest tego przykładem. Co ciekawe, nawiązuje do pierwszej generacji tego modelu, co jest ciekawym zabiegiem.
Nowe auto dla ludu
Wskrzeszenie tej koncepcji jest ciekawym pomysłem. Beetle ostatniej generacji był już bardzo nowoczesnym autem i odbiegał od pierwotnych założeń stylistycznych. Azjaci uznali, iż stworzą własne wydanie kultowego modelu. Jak im wyszło? Intrygująco.
Trzeba przyznać, iż styl retro został dobrze zaszczepiony w sylwetkę tego auta. Chiński Garbus ma zbliżone proporcje i przywodzi na myśl swojego protoplastę. Grafiki nie oddają jednak jego gabarytów. To zaskakująco duży pojazd.
GWM Ora Ballet Cat – profil, fot. GWMMa 4401 milimetrów długości, 1867 milimetrów szerokości i 1633 milimetrów wysokości – przy rozstawie osi wynoszącym 2750 milimetrów. To oznacza, iż jest większy, niż Volkswagen T-Roc. To oznacza przynależność do segmentu C.
Jak brzmi jego nowa nazwa? To Ora Ballet Cat, który ma za sobą drobną aktualizację. Teraz jest też dostępny jako Ora 6 (w zależności od rynku). Trzeba przyznać, iż bardzo skutecznie przyciąga uwagę.
Warto wspomnieć także o marce GWM, która zajmuje się wytwarzaniem tego modelu. Jest dobrze znana na Dalekim Wschodzie. Zajmuje się również produkcją motocykli. Niedawno stworzyła rywala dla Hondy Gold Wing.
Chiński Garbus w stylu retro
Już same błotniki wyglądają widowiskowo, bo czerpią garściami z niemieckiego modelu sprzed kilku dekad. Wrażenie robi także przedni zderzak, który nawiązuje do starszych konstrukcji. Podejrzewamy, iż w Europie nie miałby racji bytu ze względu na obowiązujące normy bezpieczeństwa.
Chiński Garbus ma oczywiście zaokrągloną, charakterystyczną maskę. Ze względu na rozmiary, jest ona oczywiście większa. Przednie reflektory zostały wkomponowane we wspomniane błotniki. Nie są jednak w pełni okrągłe.
GWM Ora Ballet Cat – przód, fot. GWMZ kolei profil uwydatnia charakterystyczną linię. Nie ma tu futurystycznych motywów, co z pewnością zostanie ciepło przyjęte przez konserwatywnych odbiorców. choćby klamki są normalne. Aby było nieco bardziej prestiżowo, przeszklenia GWM Ora Ballet Cat mają chromowane obwódki. Od razu widać, iż realizowano tu zupełnie inny pomysł, niż choćby w nowym Renault 5.
Tylna część karoserii jest spójna z frontem. Potwierdzają to lampy, których kształt przywodzi na myśl przednie reflektory oraz chromowany zderzak sąsiadujący z miejscem na tablice. Na klapie bagażnika znalazła się wyraźna lotka.
Ile mocy oferuje chiński Garbus?
Chiński producent nie jest aż tak konserwatywny, by całkowicie przenieść użytkowników w daleką przeszłość. Zastosowany układ napędowy ma więc znamiona współczesności, co w pewnym sensie określa target samochodu.
GWM Ora Ballet Cat – tył, fot. GWMNie wszystkim przypadnie do gustu fakt, iż chiński Garbus jest pojazdem w pełni elektrycznym. Z miejskiej perspektywy ma to jednak sporo sensu. Najnowsze wydanie oferuje:
- 201 koni mechanicznych
- tylny napęd
- 180 km/h prędkości maksymalnej
- akumulatory trakcyjne LFP (50 kWh lub 60 kWh)
- 1750 kilogramów masy własnej
- 401-510 kilometrów zasięgu (norma CLTC)
Aktualnie nie ma żadnych informacji, które potwierdziłyby europejski debiut tego modelu. jeżeli kiedyś doszłoby do takiej sytuacji, to trudno byłoby wskazać konkretną konkurencję. Teoretycznie, wśród niej mogłoby znaleźć się Renault 4, ale jest i tak wyraźnie mniejsze.

5 dni temu















