Nowy chiński elektryk – sportowy model Z7 – to wspólne dzieło koncernu SAIC i Huawei. Wyróżnia się technologicznym zaawansowaniem i bardzo atrakcyjną stylistyką. Szkoda tylko, iż trochę brakuje jej indywidualizmu.
Jeśli śledzicie motoryzację odpowiednio długo, prawdopodobnie pamiętacie pokraczne wytwory chińskiej myśli technicznej z pierwszych dwóch dekad XXI wieku. Chińczycy wówczas masowo kopiowali europejskie konstrukcje. Kreatywne i elastyczne podejście do własności intelektualnej, praw autorskich i biznesowej przyzwoitości okazały się jednymi z filarów chińskiej potęgi, która dziś pozwala tamtejszym markom iść własną ścieżką.
https://magazynauto.pl/porady/chinski-samochod-jaecoo-7-ocena-mechanika-i-detailera,aid,5620Liczne modele – przynajmniej te dostępne w Europie – udowadniają, iż Chińczycy wypracowali własny styl. Może nie jest on zbyt wyrafinowany czy unikatowy, ale w przypadku MG, Omody czy Jaecoo trudno mówić o kalkach z zachodnich marek. Wystarczy jednak wyjrzeć poza Stary Kontynent, by zauważyć, iż niektórzy producenci wciąż trzymają się dawnych przyzwyczajeń. Przykład? Nowy Saic Z7.
To nowa, elektryczna propozycja marki Saic utworzonej przez koncern SAIC i Huawei. Ma być dostępna z dwoma rodzajami baterii: 80 kWh i 100 kWh oraz w konfiguracjach z napędem na tył lub AWD. Dokładnych danych dotyczących mocy i osiągów jeszcze nie znamy, za to producent chwali się bogatym wyposażeniem.
Za taki lakier w palecie Porsche trzeba by pewnie słono dopłacić. choćby felgi mocno przypominają te z niemieckiego oryginału.
fot. SAIC
Na pokładzie znajdziemy m.in. laserowe reflektory, zaawansowany lidar dachowy i sprzężony z nim system wspomagania jazdy dostarczony przez Huawei. Wrażenie mają też robić multimedia i dodatki z zakresu komfortu. A wszystko to w zapowiadanej cenie 250-350 tys. juanów, co w przeliczeniu daje jakieś 135-190 tys. zł. Brzmi jak niezła okazja, tym bardziej, iż auto wygląda, jakby kosztowało około pół miliona złotych – właśnie tyle trzeba zapłacić za bazowe Porsche Taycan.
https://magazynauto.pl/testy/porsche-taycan-turbo-gt-test-dane-techniczne-silnik-moc-osiagi-prowadzenie-zasieg-opinie,aid,4892Patrząc na linie Z7 można dojść do wniosku, iż Chińczycy nie tyle inspirowali się niemiecką konstrukcją, co po prostu skopiowali ją 1:1, po czym dla niepoznaki zmienili nieco reflektory. choćby detale takie jak klamki, felgi czy lusterka wyglądają jak wyjęte z Taycana. Co więcej, Saic „podrobił” nie tylko standardowe nadwozie, ale i wersję Sport Turismo, której odpowiednik trafi na rynek jako Saic Z7T.
Jest też wersja Sport Turismo – to znaczy Z7T.
fot. SAIC
W Europie tych aut raczej nie uświadczymy. Zresztą wątpliwe, by Porsche się na to zgodziło. Za to w Chinach Z7 może odnieść sukces. W końcu wygląda jak Taycan, ale kosztuje 4 razy mniej. Dla wielu będzie to wystarczający argument za zakupem.

2 godzin temu














