
Chery oficjalnie wjeżdża do Polski z mocnym argumentem. Tiggo 7 HEV to kompaktowy SUV z pełnym napędem hybrydowym o mocy 224 KM, bogatym wyposażeniem i ceną, która może skłonić wielu kierowców do spojrzenia poza oferty uznanych marek. Podczas premierowych jazd testowych na Warmii miałem okazję sprawdzić, jak nowy model radzi sobie na drodze. Pierwsze wrażenia? Zaskakująco dobre.
Jeszcze kilka lat temu większość europejskich kierowców patrzyła na chińskie samochody z dużą ostrożnością. Powodów było kilka – niewielka rozpoznawalność marek, ograniczona obecność na rynku czy pytania dotyczące jakości wykonania. Dziś sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. Chińscy producenci inwestują miliardy euro w rozwój technologii, zatrudniają projektantów z Europy i korzystają z doświadczeń inżynierów pracujących wcześniej dla najbardziej znanych koncernów motoryzacyjnych.
fot. Maciej PartykaEfekty tych działań coraz wyraźniej widać również w Polsce. Chery jest jedną z marek, która ma bardzo ambitne plany związane z naszym rynkiem. Producent nie przywozi jednego modelu i nie sprawdza, czy „się uda”. Widać, iż strategia została przygotowana z myślą o dłuższej obecności, a Tiggo 7 HEV ma odegrać w niej jedną z kluczowych ról.
Podczas premierowych jazd testowych na Warmii mogłem przekonać się, czy za atrakcyjną specyfikacją i obiecującym cennikiem idzie również jakość. Po kilkudziesięciu kilometrach spędzonych za kierownicą można już wyciągnąć pierwsze wnioski.
Chery nie chce być najtańsze. Chce być rozsądnym wyborem
To chyba pierwsza rzecz, która przyszła mi do głowy po rozpoczęciu jazdy. Jeszcze kilka lat temu większość nowych producentów próbowała zdobywać klientów przede wszystkim bardzo niskimi cenami. Chery podchodzi do tego inaczej. Oczywiście cennik pozostaje atrakcyjny, ale producent wyraźnie chce przekonać klientów przede wszystkim wyposażeniem, technologią i jakością wykonania. To zresztą widać już podczas pierwszego kontaktu z samochodem.
fot. Maciej PartykaDrzwi zamykają się z przyjemnym, solidnym dźwiękiem. Nic nie trzeszczy, nic nie sprawia wrażenia przypadkowo spasowanego. To drobiazgi, ale właśnie one często budują pierwsze wrażenie jeszcze zanim uruchomimy silnik.
Stylistyka nie krzyczy. I chyba właśnie o to chodzi
Projektanci Tiggo 7 HEV nie postawili na futurystyczne rozwiązania. Nie znajdziemy tutaj kontrowersyjnych przetłoczeń, nietypowych świateł czy sylwetki, która za wszelką cenę próbuje wyróżnić się na parkingu. Zamiast tego otrzymujemy klasycznie narysowanego SUV-a segmentu C.
fot. Maciej PartykaPrzód wygląda nowocześnie dzięki dużemu grillowi i smukłym reflektorom LED. Z boku uwagę zwracają proporcjonalne linie nadwozia oraz delikatnie opadająca linia dachu, która nie ogranicza przestrzeni nad głowami pasażerów. Tył również zachowuje umiar. Lampy połączone listwą świetlną wpisują się w aktualne trendy, ale nie dominują całego projektu.
Patrząc na samochód z różnych perspektyw miałem wrażenie, iż projektanci świadomie postawili na ponadczasowość. To auto ma wyglądać dobrze również za pięć czy sześć lat.
Wnętrze robi lepsze wrażenie niż zdjęcia
To właśnie kabina okazała się jednym z największych zaskoczeń. Na zdjęciach wszystko wygląda poprawnie, ale dopiero po zajęciu miejsca za kierownicą można docenić jakość wykonania. Deska rozdzielcza została zaprojektowana bardzo nowocześnie, jednak nie sprawia wrażenia przesadnie skomplikowanej.
Producent postawił na dwa duże wyświetlacze, ograniczając liczbę klasycznych przycisków. Takie rozwiązanie ma swoich zwolenników i przeciwników, ale trzeba przyznać, iż interfejs działa płynnie, a grafika prezentuje się nowocześnie. Materiały wykończeniowe również zasługują na pochwałę.
W górnych częściach kokpitu dominują miękkie tworzywa, boczki drzwi zostały starannie wykonane, a elementy dekoracyjne nie wyglądają tanio. Jeszcze kilka lat temu trudno byłoby uwierzyć, iż samochód chińskiej marki będzie oferował taki poziom wykonania.
Ergonomia? Kilka minut wystarczy
Podczas pierwszego kontaktu z multimediami można odnieść wrażenie, iż liczba dostępnych funkcji jest naprawdę spora. Po kilku minutach okazuje się jednak, iż menu zostało logicznie uporządkowane.
fot. Maciej PartykaNajczęściej używane funkcje znajdują się pod ręką, reakcja ekranu na dotyk jest szybka, a cały system pracuje sprawnie. To ważne, ponieważ coraz więcej producentów przenosi niemal wszystkie ustawienia samochodu właśnie do ekranu centralnego. Na szczęście tutaj nie miałem wrażenia, iż obsługa wymaga ciągłego odrywania wzroku od drogi.
Fotele i przestrzeń. Rodzinny charakter czuć od pierwszych kilometrów
Tiggo 7 HEV od początku został zaprojektowany jako samochód rodzinny. Przednie fotele zapewniają odpowiednie podparcie, a zakres regulacji bez problemu pozwala znaleźć wygodną pozycję za kierownicą.
Podczas kilkugodzinnych jazd nie odczuwałem zmęczenia pleców ani nóg, co jest dobrą wiadomością dla osób często podróżujących na dłuższych trasach. Drugi rząd siedzeń również pozostawia pozytywne wrażenie.
fot. Maciej PartykaMiejsca na nogi jest wystarczająco choćby dla wysokich pasażerów, a szeroko otwierające się drzwi ułatwiają zajmowanie miejsca i montaż fotelików dziecięcych.
Bagażnik ma regularne kształty i powinien bez problemu pomieścić wakacyjny bagaż czteroosobowej rodziny. Producent wyraźnie stawiał na praktyczność, a nie efektowne rozwiązania stylistyczne kosztem funkcjonalności.
Pierwsze kilometry pokazują charakter samochodu
Już po opuszczeniu parkingu można wyczuć, jaki był główny cel konstruktorów.Tiggo 7 HEV nie próbuje udowadniać, iż jest sportowym SUV-em. Od pierwszych metrów daje kierowcy poczucie spokoju i komfortu.
Pozycja za kierownicą jest wysoka, widoczność bardzo dobra, a wszystkie podstawowe elementy sterowania znajdują się dokładnie tam, gdzie intuicyjnie ich szukamy. To właśnie takie szczegóły sprawiają, iż do samochodu można przyzwyczaić się praktycznie od pierwszej jazdy.
fot. Maciej PartykaI chyba właśnie o to chodziło producentowi. Tiggo 7 HEV ma być autem, do którego wsiadasz i po kilku minutach czujesz się tak, jakbyś jeździł nim od dawna. Pierwsza część jazd pozostawiła po sobie bardzo dobre wrażenie. Oczywiście najważniejszy test miał dopiero nadejść – sprawdzenie układu hybrydowego o mocy 224 KM na drogach prowadzących przez Warmię. To właśnie tam można było przekonać się, czy za atrakcyjnymi danymi technicznymi kryje się równie udany charakter samochodu.
Napęd hybrydowy o mocy 224 KM. Na papierze wygląda dobrze, ale najważniejsze było to, jak sprawdzi się w praktyce
Dzisiejszy rynek motoryzacyjny pokazuje wyraźnie, iż sama wysoka moc przestała być wystarczającym argumentem. Klienci oczekują nie tylko dobrych osiągów, ale również niskiego zużycia paliwa, płynnej pracy układu napędowego i komfortu podczas codziennej jazdy. To właśnie dlatego producenci coraz chętniej stawiają na pełne hybrydy. Chery również zdecydowało się pójść tą drogą.
fot. Maciej PartykaSercem Tiggo 7 HEV jest układ hybrydowy, którego łączna moc wynosi 224 KM. Za napęd odpowiada turbodoładowany silnik benzynowy współpracujący z jednostką elektryczną oraz dedykowaną przekładnią DHT. W teorii wszystko wygląda bardzo obiecująco, ale dopiero pierwsze kilometry pozwalają przekonać się, czy liczby przekładają się na rzeczywiste wrażenia z jazdy.
Już podczas ruszania spod hotelu można było zauważyć, iż samochód bardzo chętnie korzysta z napędu elektrycznego. Auto porusza się płynnie, cicho i bez charakterystycznego dla wielu klasycznych automatów opóźnienia przy ruszaniu. To właśnie taki sposób działania sprawia, iż Tiggo 7 HEV od początku wydaje się samochodem dopracowanym.
Nie czuć walki pomiędzy silnikiem spalinowym i elektrycznym
To element, który często decyduje o odbiorze samochodu hybrydowego. W niektórych konstrukcjach kierowca wyraźnie odczuwa moment przełączania pomiędzy silnikiem elektrycznym i benzynowym. Czasami towarzyszy temu wzrost hałasu albo chwilowe zawahanie układu napędowego. Tutaj takich sytuacji praktycznie nie zauważyłem.
Praca całego układu jest bardzo płynna. Silnik spalinowy uruchamia się niemal niezauważalnie, a samochód konsekwentnie dobiera sposób napędu do aktualnych warunków.
fot. Maciej PartykaPodczas spokojnej jazdy przez miejscowości często można odnieść wrażenie, iż auto niemal bez przerwy korzysta z energii elektrycznej. Dopiero mocniejsze wciśnięcie pedału gazu powoduje wyraźniejsze zaangażowanie jednostki benzynowej. Dzięki temu Tiggo 7 HEV sprawia wrażenie samochodu dopracowanego pod względem kultury pracy.
224 KM czuć przede wszystkim podczas wyprzedzania
Producenci często eksponują przyspieszenie od 0 do 100 km/h, ale w codziennym użytkowaniu znacznie ważniejsza jest elastyczność. To właśnie podczas wyprzedzania albo włączania się do ruchu kierowca najbardziej docenia zapas mocy. Pod tym względem Tiggo 7 HEV pozostawił bardzo dobre wrażenie.
Reakcja na wciśnięcie pedału gazu jest szybka, a samochód bez większego wysiłku nabiera prędkości. Nie ma poczucia, iż trzeba długo czekać na odpowiedź układu napędowego.
fot. Maciej PartykaNa drogach prowadzących przez Warmię nie brakowało krótkich prostych pomiędzy zakrętami. To właśnie tam można było przekonać się, iż 224 KM nie jest wyłącznie wartością wpisaną do katalogu. Samochód przyspiesza zdecydowanie i robi to w sposób bardzo przewidywalny.
To nie jest sportowy SUV. I bardzo dobrze
Coraz więcej producentów próbuje przekonywać klientów, iż rodzinny SUV może dostarczać sportowych emocji. Moim zdaniem Tiggo 7 HEV nie idzie w tym kierunku i wychodzi mu to na dobre. Auto zostało stworzone przede wszystkim z myślą o codziennym użytkowaniu.
Podczas spokojnej jazdy zawieszenie skutecznie wybiera nierówności, a samochód zachowuje wysoki komfort podróżowania. choćby na drogach o gorszej nawierzchni do kabiny dociera kilka nieprzyjemnych drgań.
Nie oznacza to oczywiście, iż Tiggo 7 HEV źle radzi sobie w zakrętach. Wręcz przeciwnie. Nadwozie zachowuje się stabilnie, a kierowca gwałtownie nabiera zaufania do samochodu. Po prostu producent wyraźnie postawił komfort ponad sportowe ambicje.
Właśnie takiego charakteru oczekuje większość kierowców
Podczas rozmów z przedstawicielami marki wielokrotnie przewijał się temat rodzinnego charakteru samochodu. Po zakończeniu jazd trudno się z tym nie zgodzić.
Większość właścicieli tego typu SUV-ów spędza zdecydowaną część czasu w mieście, na drogach krajowych lub autostradach. W takich warunkach liczy się przede wszystkim płynność jazdy, wygodne zawieszenie oraz odpowiednia dynamika podczas wyprzedzania. Dokładnie taki charakter ma Tiggo 7 HEV.
To samochód, który nie zachęca do agresywnego pokonywania zakrętów. Znacznie lepiej odnajduje się podczas spokojnego pokonywania kolejnych kilometrów.
Spalanie? Na ostateczne wnioski przyjdzie jeszcze czas
Podczas jazd testowych trudno mówić o rzetelnym pomiarze zużycia paliwa. Trasa została przygotowana przez organizatora, tempo jazdy zmieniało się w zależności od warunków drogowych, a samochody wielokrotnie zatrzymywały się na postoje i zmianę kierowców. Dlatego nie byłoby uczciwe podawanie własnych wyników spalania jako miarodajnych.
fot. Maciej PartykaProducent deklaruje średnie zużycie paliwa na poziomie około 5,7 l/100 km według obowiązującej procedury homologacyjnej. To wartość, którą dopiero zweryfikuje codzienna eksploatacja oraz niezależne testy długodystansowe.
Już podczas pierwszych jazd można jednak zauważyć, iż samochód bardzo często wykorzystuje napęd elektryczny przy spokojnym poruszaniu się, co daje podstawy sądzić, iż osiągnięcie rozsądnych wyników spalania będzie jak najbardziej możliwe.
Bogate wyposażenie to jeden z najmocniejszych argumentów
Drugim filarem strategii Chery jest wyposażenie. Producent nie ukrywa, iż chce oferować klientom możliwie kompletny samochód już w podstawowej wersji.
Na pokładzie znajdziemy rozbudowany zestaw systemów wspomagających kierowcę, nowoczesne multimedia, cyfrowe wskaźniki, automatyczną klimatyzację, liczne kamery ułatwiające parkowanie oraz szeroki pakiet systemów bezpieczeństwa.
Podczas jazd wszystkie te rozwiązania działały sprawnie i nie sprawiały wrażenia niedopracowanych. Szczególnie dobrze wypadł system kamer, który zapewnia bardzo dobrą jakość obrazu i znacząco ułatwia manewrowanie większym SUV-em w ciasnych przestrzeniach.
Pierwszy kontakt pozostawia bardzo dobre wrażenie
Po zakończeniu jazd miałem poczucie, iż Tiggo 7 HEV został zaprojektowany przede wszystkim z myślą o kierowcach, którzy oczekują komfortowego, dobrze wyposażonego i dynamicznego samochodu do codziennego użytkowania.
Nie próbuje być najbardziej sportowym SUV-em na rynku. Nie próbuje również udowadniać, iż jest samochodem klasy premium. Zamiast tego oferuje bardzo dobrze zbalansowany zestaw cech, który dla wielu klientów może okazać się znacznie bardziej wartościowy niż efektowne, ale mało praktyczne rozwiązania.
fot. Maciej PartykaPo tej części jazd pozostało już tylko jedno pytanie – czy atrakcyjny cennik oraz bogata specyfikacja wystarczą, aby przekonać polskich kierowców do nowej marki? O tym w ostatniej części materiału, gdzie przyjrzymy się cenom, konkurencji i spróbujemy odpowiedzieć, czy Tiggo 7 HEV rzeczywiście ma szansę stać się jednym z najciekawszych nowych SUV-ów na naszym rynku.

1 godzina temu














