Chery Tiggo 4 Hybrid Prestige| TEST

moto-przestrzen.pl 2 godzin temu

Oto Chery Tiggo 4, czyli najmniejszy SUV w gamie chińskiego producenta dostępny na polskim rynku. Mieliśmy już okazję jeździć większymi modelami — Tiggo 7 i Tiggo 8 — a teraz przyszedł czas na propozycję z segmentu miejskich crossoverów.

Chery Tiggo 4 mierzy 4,32 m długości, co oznacza, iż rywalizuje z takimi modelami jak Dacia Duster czy Skoda Kamiq. Ceny startują od 95 900 zł, natomiast egzemplarz widoczny na zdjęciach wyceniono na 105 900 zł. W tej wersji dostajemy już bardzo bogate wyposażenie, a dodatkowo pod maską pracuje napęd hybrydowy, co ma być jednym z argumentów przemawiających za tym modelem.

I właśnie tutaj zaczyna robić się naprawdę ciekawie. Chery Tiggo 4 pokazuje, jak mocno chińskie marki zaczynają naciskać europejską konkurencję — szczególnie stosunkiem ceny do wyposażenia. Z drugiej strony nie oznacza to, iż obyło się bez kompromisów, bo podczas testu znaleźliśmy też kilka elementów, które wymagają poprawy.

Chery Tiggo 4 HEV
Chery Tiggo 4 HEV
Chery Tiggo 4 HEV
Chery Tiggo 4 HEV
Chery Tiggo 4 HEV
Poprzedni 1z5 Następny

Jak wygląda Chery Tiggo 4?

Z jednej strony Chery Tiggo 4 to nowoczesny SUV, a z drugiej — samochód, który niespecjalnie próbuje się wyróżniać. I w pewnym sensie jest to bardzo typowe dla wielu nowych chińskich modeli. Został skrojony tak, aby trafiać w możliwie szerokie gusta: ma wyglądać nowocześnie, poprawnie i „bezpiecznie” stylistycznie, ale bez kontrowersji czy odważnych rozwiązań.

Są jednak elementy, które potrafią przyciągnąć uwagę. Przede wszystkim soczyście czerwony lakier, który naprawdę robi bardzo dobre wrażenie, a także duży grill z chromowanym wykończeniem, mocno dominujący przednią część nadwozia. Poza tym wszystko pozostaje dość zachowawcze — mamy pionowe światła do jazdy dziennej, smukłe reflektory i wyraźnie poprowadzone przetłoczenia, ale trudno wskazać detal, na którym można byłoby zawiesić oko na dłużej.

Na plus trzeba zaliczyć fakt, iż producent pozostał przy klasycznych klamkach. To rozwiązanie może mniej efektowne, ale na co dzień często okazuje się wygodniejsze niż modne dziś chowane klamki. Są też 17-calowe obręcze kół, które wyglądają estetycznie, ale przede wszystkim wydają się rozsądnym wyborem — profil opony pozostaje odpowiednio wysoki, co powinno pozytywnie wpływać na komfort jazdy.

Z profilu Tiggo 4 sprawia wrażenie dość wysokiego samochodu, co wizualnie podkreśla jego crossoverowy charakter. Tył natomiast budzi już nieco mieszane odczucia. Listwa świetlna i sam projekt lamp mogą kojarzyć się z Omodą 5, ale całość sprawia wrażenie, jakby czegoś zabrakło. Nie chodzi o to, iż auto wygląda źle — po prostu proporcje nie wydają się aż tak spójne jak w niektórych konkurencyjnych modelach. To jednak nie zmienia tego, iż to naprawdę ładnie wyglądający SUV, który spokojnie może się podobać — szczególnie osobom szukającym nowoczesnego, ale nienachalnego designu.

Pod względem wymiarów Chery Tiggo 4 mierzy 4320 mm długości, 1831 mm szerokości i 1653 mm wysokości, a rozstaw osi wynosi 2610 mm. Dla porównania Dacia Duster ma 4343 mm długości, Honda HR-V 4355 mm, a Skoda Kamiq 4249 mm. W praktyce oznacza to, iż Chery Tiggo 4 bardzo dobrze wpisuje się w segment miejskich SUV-ów i gabarytowo plasuje się dokładnie tam, gdzie jego najwięksi rywale.

Chery Tiggo 4 HEV
Chery Tiggo 4 HEV
Chery Tiggo 4 HEV
Chery Tiggo 4 HEV
Chery Tiggo 4 HEV
Chery Tiggo 4 HEV
Poprzedni 1z6 Następny

Wnętrze – znajomo, ale to akurat dobra wiadomość

We wnętrzu widać sporo podobieństw do pozostałych modeli grupy, czyli Chery Tiggo 7, Tiggo 8, a także Omoda 5 czy Jaecoo 7. I akurat trudno uznać to za wadę. Widać, iż producent konsekwentnie trzyma się jednego kierunku projektowania, który dobrze się sprawdza.

Oczywiście mamy tutaj dwa cyfrowe wyświetlacze, ale na szczęście nie są przesadnie dominujące i całkiem dobrze komponują się z projektem deski rozdzielczej. Wyróżnikiem pozostaje dotykowy panel klimatyzacji. Niestety błyszczące wykończenie gwałtownie łapie odciski palców i zbiera kurz, a brak fizycznych przycisków może nie wszystkim przypaść do gustu. Z drugiej strony i tak jest to rozwiązanie zdecydowanie wygodniejsze niż sterowanie klimatyzacją wyłącznie z poziomu systemu multimedialnego. Tylko klimatyzacja działa dość dziwnie, raz potrafi mrozić, podniesiemy temperaturę o 0,5°C i nagle we wnętrzu robi się gorąco.

Poza tym naprawdę trudno mieć większe zastrzeżenia. Deska rozdzielcza została zaprojektowana estetycznie i sprawia bardzo dobre wrażenie wizualne. Mamy dodatkowe fizyczne przyciski do najważniejszych funkcji, wielofunkcyjną kierownicę oraz naprawdę dobrze wyglądający wybierak skrzyni biegów. Na plus zasługuje też samo wykończenie — szczególnie dekor na tunelu środkowym oraz podobne wstawki na boczkach drzwi, które dodają wnętrzu nieco charakteru.

Dobre wrażenie robi również ilość miękkich materiałów i sztucznej skóry, która — co ważne — sprawia wrażenie naprawdę dobrej jakości. Nie wygląda tandetnie i pozytywnie wpływa na odbiór całego wnętrza. Na pochwałę zasługuje też spasowanie elementów — podczas jazdy nic nie trzeszczy, nic nie skrzypi i całość sprawia wrażenie solidnie złożonego samochodu.

Ergonomia również stoi na bardzo dobrym poziomie. Wszystko znajduje się tam, gdzie intuicyjnie się tego spodziewamy. Do dyspozycji mamy zamykany schowek na tunelu środkowym, praktyczne miejsce na telefon wyłożone gumą — dzięki czemu telefon nie przesuwa się podczas jazdy — choć szkoda, iż zabrakło bezprzewodowej ładowarki. Jest też pojemny schowek pod podłokietnikiem, klasyczny schowek przed pasażerem oraz praktyczna półka pod tunelem środkowym. Pod względem praktyczności naprawdę trudno się tutaj do czegokolwiek przyczepić.

Można poczuć się komfortowo

Przednie fotele są wygodne, a duży zakres regulacji kolumny kierownicy sprawia, iż znalezienie odpowiedniej pozycji za kierownicą nie stanowi większego problemu. I to naprawdę czuć podczas codziennej jazdy. Na plus trzeba zaliczyć również podgrzewaną kierownicę oraz podgrzewane przednie fotele, które w tej klasie i przy tej cenie zdecydowanie zasługują na pochwałę. I w tej wersji, którą testowaliśmy dostajemy w pełni elektryczną regulację, więc to też jest zdecydowanie na plus.

Brakuje jednak jednej rzeczy — regulacji podparcia odcinka lędźwiowego. W typowo miejskim SUV-ie nie jest to może ogromny problem, ale przy tak bogatym wyposażeniu standardowym byłby to po prostu bardzo mile widziany dodatek, szczególnie podczas dłuższych tras.

Z tyłu miejsca jest zaskakująco dużo — i to akurat charakterystyczne dla samochodów chińskich producentów. Siedząc za kierowcą o wzroście około 180 cm, przez cały czas mamy wystarczająco dużo przestrzeni zarówno na nogi, jak i nad głową. Na wyposażeniu tylnego rzędu znajdziemy też oddzielne nawiewy klimatyzacji, szeroki podłokietnik oraz port USB typu A, więc pod względem codziennej wygody trudno mieć większe zastrzeżenia.

Nieco większy niedosyt pozostawia natomiast bagażnik, który oferuje 430 litrów pojemności. Teoretycznie wynik wygląda dobrze, ale w praktyce trochę psuje go dość duży garb po prawej stronie, pod którym ukryto akumulator 12V. Można było to rozwiązać nieco lepiej, bo wpływa to na ustawność przestrzeni bagażowej. Szkoda też, iż zabrakło elektrycznie sterowanej klapy bagażnika — szczególnie iż pod względem wyposażenia Tiggo 4 naprawdę potrafi pozytywnie zaskoczyć.

Chery Tiggo 4 HEV
Chery Tiggo 4 HEV
Chery Tiggo 4 HEV
Chery Tiggo 4 HEV
Chery Tiggo 4 HEV
Chery Tiggo 4 HEV
Chery Tiggo 4 HEV
Chery Tiggo 4 HEV
Poprzedni 1z8 Następny

Multimedia – dobrze znane rozwiązania

Jak wspomnieliśmy wcześniej, we wnętrzu znajdziemy dwa ekrany o przekątnej 12,3 cala. Na szczęście producent nie przesadził tutaj z rozmiarem — całość wygląda nowocześnie, ale nie dominuje przesadnie wnętrza. Jest czytelnie, przejrzyście i intuicyjnie, a osoby, które miały już styczność z Chery Tiggo 7, Tiggo 8, Omodą 5 czy Jaecoo 7, poczują się tutaj od razu znajomo. To dokładnie te same rozwiązania, które znamy już z innych modeli grupy.

Z jednej strony to zaleta, bo system jest po prostu sprawdzony i wygodny w codziennym użytkowaniu. Z drugiej strony widać też jego ograniczenia. Cyfrowe zegary praktycznie nie oferują personalizacji — nie możemy chociażby wyświetlić klasycznego obrotomierza, a także samodzielnie zresetować wskazań zużycia paliwa, ponieważ komputer pokazuje dane wyłącznie z ostatnich 50 kilometrów. Niby drobiazgi, ale dla części kierowców mogą okazać się irytujące.

Sam system multimedialny nie jest przesadnie rozbudowany, ale trzeba oddać mu jedno — wszystko zostało tutaj logicznie pogrupowane i na co dzień korzysta się z niego po prostu wygodnie. Mamy też rozwijaną górną belkę, gdzie znajdziemy skróty do takich funkcji jak Autohold, ISA, utrzymanie w pasie ruchu czy monitorowanie uwagi. Najważniejsze jednak, iż na pokładzie znajdziemy bezprzewodowe Android Auto i Apple CarPlay, więc większość kierowców i tak gwałtownie przerzuci się na obsługę telefona.

Na duży plus zasługują również kamery 540°, które oferują naprawdę bardzo dobrą jakość obrazu. W miejskim SUV-ie okazują się wyjątkowo przydatne podczas parkowania i manewrowania w ciasnych miejscach. I to akurat element, którym Chery Tiggo 4 może zaskoczyć droższych konkurentów.

Jak jeździ Chery Tiggo 4 HEV?

Chery Tiggo 4 oferowane jest wyłącznie jako klasyczna hybryda i akurat to można uznać za bardzo dobrą wiadomość. Nie mamy tutaj miękkiej hybrydy ani skomplikowanego plug-ina — to po prostu pełny układ HEV, który ma przede wszystkim obniżać spalanie i poprawiać komfort codziennej jazdy w mieście.

Pod maską pracuje czterocylindrowy silnik benzynowy 1.5, generujący 95 KM i 125 Nm momentu obrotowego. Współpracuje z nim znacznie mocniejszy silnik elektryczny o mocy 204 KM i 310 Nm, czerpiący energię z baterii NMC o pojemności 1,83 kWh. Łącznie cały układ oferuje 163 KM mocy systemowej, co w samochodzie tej wielkości brzmi już całkiem obiecująco.

Na papierze przekłada się to na przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 8,9 sekundy oraz prędkość maksymalną wynoszącą 150 km/h. I choć sam wynik sprintu wygląda naprawdę dobrze jak na miejski SUV z napędem hybrydowym, to w praktyce — jak zwykle — sporo zależy od tego, jak cały układ działa na co dzień.

A z tym bywa różnie. Hybryda Chery Tiggo 4 najlepiej odnajduje się w mieście, gdzie potrafi być naprawdę bardzo przyjemna. Można poruszać się w ciszy, komfort jazdy stoi na wysokim poziomie, a reakcje na gaz i sama dynamika robią bardzo dobre wrażenie. Do tego dochodzi naprawdę niskie spalanie — w naszym teście najczęściej było to około 4,5–5,0 l/100 km. Wszystko oczywiście zależy od stylu jazdy, ale choćby przy bardziej dynamicznym traktowaniu auta nie udało nam się przekroczyć 5 litrów.

Szkoda tylko, iż producent przewidział wyłącznie dwa tryby jazdy — Eco i Sport. W trybie Eco samochód jest bardzo oszczędny, ale momentami sprawia wrażenie wyraźnie ospałego. Sport działa natomiast w drugą stronę — auto staje się przesadnie narwiste, zbyt gwałtownie reaguje na gaz a we wnętrzu robi się dość głośno. Wyraźnie brakuje tutaj czegoś pośrodku, bardziej naturalnego trybu do codziennej jazdy.

Jak to często bywa w chińskich samochodach, również tutaj mamy mocno wspomagany układ kierowniczy, który nie daje szczególnie dobrego wyczucia, ale w mieście ma też swoje zalety — parkowanie czy manewrowanie są po prostu bardzo łatwe. Na plus zasługuje też zawieszenie, które zostało dobrze zestrojone. Bardzo skutecznie tłumi nierówności, pracuje cicho, a 17-calowe koła z wysokim profilem opony okazują się rozsądnym wyborem na miejskie dziury i krawężniki.

Chery Tiggo 4 HEV
Chery Tiggo 4 HEV
Chery Tiggo 4 HEV
Chery Tiggo 4 HEV
Chery Tiggo 4 HEV
Poprzedni 1z5 Następny

Miasto tak, trasa już niekoniecznie

Po wyjeździe w trasę Tiggo 4 pokazuje jednak zupełnie inne oblicze. Przy wyższych prędkościach wyraźnie zaczyna brakować mu wigoru — i trudno się temu dziwić, skoro prędkość maksymalna wynosi tylko 150 km/h. Na drogach szybkiego ruchu w kabinie robi się po prostu głośno. I nie chodzi wyłącznie o szumy powietrza, ale przede wszystkim o jednostkę napędową, która przy wyższych prędkościach zaczyna pracować wyraźnie bardziej męcząco.

Wtedy kończy się też oszczędność. Przy 120 km/h spalanie pozostaje rozsądne i wynosi około 6,2 l/100 km, ale już przy 140 km/h rośnie do około 8,5 l/100 km. I choć same liczby nie są jeszcze dramatyczne, to w połączeniu z hałasem i przeciętnym komfortem podróżowania trudno uznać Tiggo 4 za idealnego kompana do długich tras.

Warto jednak spojrzeć na te wyniki w szerszym kontekście. Honda HR-V e:HEV podczas jazdy autostradowej potrafi zużywać jeszcze więcej paliwa, a dodatkowo dysponuje niewielkim, 40-litrowym zbiornikiem paliwa. W przypadku Chery Tiggo 4 Hybrid do dyspozycji mamy już 51 litrów, co przekłada się na wyraźnie lepszy zasięg. Nieco oszczędniejszy podczas jazdy w trasie okazuje się Renault Captur E-Tech, choć różnice nie są na tyle duże, aby można było mówić o wyraźnej przewadze francuskiego modelu.

Jest jeszcze jedna rzecz, która potrafi skutecznie popsuć odbiór samochodu podczas jazdy poza miastem — systemy wsparcia kierowcy. Aktywny tempomat działa dość przeciętnie i momentami sprawia wrażenie, jakby żył własnym życiem. Reakcje bywają opóźnione, utrzymanie pasa ruchu działa nerwowo, a systemy bezpieczeństwa potrafią niepotrzebnie ingerować, wykrywając auta jadące na sąsiednich pasach. I niestety — to przez cały czas problem, który regularnie spotykamy w wielu chińskich samochodach.

Na plus zasługuje również system ostrzegania o nadjeżdżających pojazdach podczas wysiadania. Co ważne, sygnalizacja widoczna jest nie tylko z przodu, ale także na tylnych boczkach drzwi, dzięki czemu ostrzeżenie otrzymują również pasażerowie siedzący z tyłu. To proste, ale bardzo praktyczne rozwiązanie, które powinno stać się standardem w każdym nowoczesnym samochodzie.

Cena i konkurencja – tutaj robi się naprawdę ciekawie

Chery Tiggo 4 Hybrid dostępne jest w dwóch wersjach wyposażenia. Bazowa odmiana Essential kosztuje 95 900 zł, natomiast testowana przez nas wersja Prestige została wyceniona na 105 900 zł. I co ważne — niezależnie od wariantu dostajemy tutaj ten sam napęd hybrydowy o mocy 163 KM współpracujący z automatyczną skrzynią DHT, więc dopłata dotyczy przede wszystkim wyposażenia i komfortu użytkowania.

Już podstawowa wersja wcale nie sprawia wrażenia „gołej”. Na pokładzie znajdziemy m.in. 12,3-calowy ekran multimediów, cyfrowe zegary 12,3”, bezprzewodowe Android Auto i Apple CarPlay, dwustrefową klimatyzację automatyczną, reflektory LED, kamerę cofania, bezkluczykowy dostęp czy komplet systemów wsparcia kierowcy. W praktyce to poziom wyposażenia, który u wielu europejskich producentów często wymaga dopłaty albo wyboru wyższej wersji.

Wariant Prestige, który widzicie na zdjęciach, dorzuca już rzeczy wyraźnie poprawiające codzienny komfort. Mamy tutaj m.in. kamery 360°, podgrzewane przednie fotele, elektrycznie regulowany fotel kierowcy, tapicerkę ze skóry ekologicznej, przednie czujniki parkowania, ambientowe podświetlenie wnętrza czy lepsze nagłośnienie. I szczerze mówiąc — przy dopłacie wynoszącej 10 tys. zł trudno uznać tę wersję za przesadnie drogą.

Na tle konkurencji robi się jeszcze ciekawiej. Dacia Duster Hybrid 155 startuje od około 112 tys. zł, więc już na wejściu jest wyraźnie droższa od Chery Tiggo 4 Hybrid, mimo iż wciąż pozostaje jednym z najpopularniejszych wyborów w segmencie. W praktyce oznacza to różnicę na poziomie ponad 16 tys. zł względem podstawowej wersji Tiggo i ponad 20 tys. zł względem wyższych odmian Dacii, przy czym warto pamiętać, iż wyposażenie standardowe w Chery jest już bardzo bogate.

Chery Tiggo 4 HEV
Chery Tiggo 4 HEV
Chery Tiggo 4 HEV
Chery Tiggo 4 HEV
Chery Tiggo 4 HEV
Chery Tiggo 4 HEV
Poprzedni 1z6 Następny

Jeszcze wyżej plasuje się Renault Captur E-Tech Full Hybrid 160, który jest jednym z najbardziej bezpośrednich rywali pod względem charakteru i miejskiego przeznaczenia. Ceny zaczynają się od około 127 tys. zł za wersję Techno, a kończą na około 135 tys. zł za odmianę Esprit Alpine. Oznacza to, iż Tiggo 4 Hybrid jest tańsze od Captura o około 31 tys. zł w wersji bazowej i choćby do 39 tys. zł w porównaniu z topową konfiguracją. To już różnica, która w praktyce może decydować o wyborze auta.

Skoda Kamiq z kolei gra trochę w innej kategorii, bo nie oferuje napędu hybrydowego i bazuje wyłącznie na jednostkach benzynowych. Cennik startuje od około 86 tys. zł, więc wejście w gamę jest niższe niż w przypadku Chery, ale w momencie porównania podobnie wyposażonych wersji różnice gwałtownie się zacierają, szczególnie iż Kamiq nie oferuje zelektryfikowanego napędu ani tak bogatego wyposażenia standardowego.

W efekcie Chery Tiggo 4 Hybrid bardzo mocno wybija się ceną na tle najbliższych konkurentów. Nie tylko dlatego, iż jest tańsze, ale też dlatego, iż w tej cenie oferuje pełnoprawny napęd hybrydowy i bardzo bogaty pakiet wyposażenia już w standardzie — co w segmencie europejskich SUV-ów przez cały czas nie jest oczywistością.

Chery Tiggo 4 – nasza opinia

Chery Tiggo 4 Hybrid to samochód, który pokazuje, jak mocno chińskie marki zaczynają naciskać europejską konkurencję — szczególnie tam, gdzie najważniejszy jest stosunek ceny do tego, co faktycznie dostajemy w standardzie. Bo właśnie tutaj Tiggo 4 ma swoje najmocniejsze argumenty.

Za 95 900 zł otrzymujemy pełnoprawną hybrydę o mocy 163 KM, bardzo bogate wyposażenie, przestronne wnętrze i samochód, który w codziennym użytkowaniu sprawia naprawdę dobre wrażenie. Testowana wersja Prestige za 105 900 zł pozostało lepiej wyposażona i patrząc na ceny konkurencji, trudno nie odnieść wrażenia, iż oferta Chery została bardzo agresywnie skalkulowana.

Nie oznacza to jednak, iż obyło się bez kompromisów. Tiggo 4 najlepiej odnajduje się w mieście — i właśnie tam pokazuje swoje największe zalety. Jest oszczędne, wygodne, bardzo dobrze tłumi nierówności, a układ hybrydowy sprawia, iż codzienna jazda potrafi być naprawdę przyjemna. Do tego dochodzi dobre wyciszenie przy niższych prędkościach i komfortowe zawieszenie, które dobrze radzi sobie z miejskimi nierównościami.

Po wyjechaniu w trasę nie jest już jednak tak idealnie. Przy wyższych prędkościach zaczyna robić się głośno, spalanie wyraźnie rośnie, a systemy wsparcia kierowcy momentami potrafią bardziej irytować niż pomagać. Do tego dochodzi napęd, który przy autostradowych prędkościach wyraźnie traci swój miejski charakter.

Naszym zdaniem Chery Tiggo 4 Hybrid to po prostu bardzo dobry miejski SUV, który szczególnie mocno broni się ceną i wyposażeniem. Nie jest to samochód idealny do regularnych, długich podróży autostradą, ale jeżeli większość czasu spędzacie w mieście i szukacie oszczędnego, komfortowego i dobrze wyposażonego crossovera za rozsądne pieniądze, to naprawdę trudno przejść obok tego modelu obojętnie.

Chery Tiggo 4 HEV – dane techniczne:
Silnik benzynowy
Silnik: benzynowy, turbodoładowany, pojemność 1498 ccm
Maksymalna moc: 95 KM
Maksymalny moment obrotowy: 125 Nm
Silnik elektryczny
Moc maksymalna silnika trakcyjnego: 204 KM
Maksymalny moment obrotowy silnika trakcyjnego: 310 Nm
Układ hybrydowy
Maksymalna moc: 163 KM
Maksymalny moment obrotowy: 260 Nm
Skrzynia biegów i napęd: automatyczna DHT, napęd na przednie koła
Przyspieszenie 0 – 100 km/h: 8,9 s
Prędkość maksymalna: 150 km/h
Średnie zużycie paliwa: 5,3 l/100 km
Pojemność zbiornika paliwa: 51 l
Wymiary (dł./wys./szer.): 4320/1653/1831
Pojemność bagażnika: 430 l
Chery Tiggo 4 – cennik
Wersja Essential Prestige
Tiggo 4 Hybrid 95 900 zł 105 900 zł
Idź do oryginalnego materiału