Jeździłem wieloma kamperami, ale Mercedes-Benz Marco Polo zawsze grał w innej lidze. Niby "śpiworowóz", ale jednak zawsze miał to coś więcej. To auto dla kogoś, kto kocha naturę, ale nienawidzi niewygody. Wersja na rok 2026, którą właśnie zaprezentowano, to jasny sygnał, iż glamping nie jest już tylko modnym hasłem, to filozofia, którą Niemcy opanowali do perfekcji.
Największa zmiana? Coś, co docenisz o 3:00 nad ranem, gdy będziesz chciał się wyprostować. Nowy dach podnoszony został wykonany z dwuwarstwowego aluminium. Jest lżejszy, stabilniejszy, ale co najważniejsze, po rozłożeniu tylnej części daje dodatkowe 10 cm przestrzeni nad głową. Może to niewiele, ale w świecie kamperów 10 centymetrów to różnica między "ciasno mi" a "mogę tu tańczyć".
Smart dom na kołach
To, co robi robotę, to nowa koncepcja oświetlenia. Oświetlenie ambientowe LED w dachu pozwala sterować nastrojem, od chłodnego światła, które stawia na nogi po porannym espresso, po ciepłe barwy idealne do wieczornego czytania książki. A jeżeli o czytaniu mowa to nowe okno dachowe (dostępne od połowy 2026 roku) pozwala gapić się w gwiazdy prosto z łóżka.
Mercedes nie byłby sobą, gdyby nie dołożył solidnej porcji technologii. System MBAC (Mercedes-Benz Advanced Control) został zaktualizowany. Teraz z poziomu ekranu w kokpicie lub aplikacji w telefonie sterujesz niemal wszystkim: dachem, lodówką, oświetleniem, a choćby nowym systemem nagłośnienia.
Ten ostatni ma osiem głośników i subwoofer, a dzięki Bluetooth gra choćby wtedy, gdy wyłączysz stacyjkę. To mały detal, ale pewnie będzie umilał pobyt w kamperze.
Detale, które ułatwiają życie
Inżynierowie najwyraźniej słuchali użytkowników, bo poprawili rzeczy, które w poprzednich latach bywały irytujące. Wprowadzono nową koncepcję markizy i można ją teraz łatwo zdemontować, co doceni każdy, kto próbował wjechać Marco Polo do automatycznej myjni. Korba do jej obsługi ma swoje stałe, sprytne miejsce, więc nie lata już po całym aucie.
Do tego dochodzi nowy system zaciemniania. Zapomnij o mocowaniu się z przyssawkami, które odpadają w najmniej odpowiednim momencie. Teraz osłony w kokpicie trzymają się na magnesy. Szybko, czysto i co najważniejsze skutecznie odcina cię od wścibskich spojrzeń na polu kempingowym.
Ciekawostką jest fakt, iż odświeżony Marco Polo zmienia miejsce urodzenia. O ile baza (Klasa V) wciąż wyjeżdża z hiszpańskiej Vitorii, o tyle cała "magia" kempingowa dzieje się teraz w niemieckim Ludwigsfelde.
Mercedes przejął pełną kontrolę nad produkcją zabudowy, co ma gwarantować jeszcze wyższą jakość i miejmy nadzieję krótszy czas oczekiwania na wymarzony egzemplarz.
Dla tych, którzy nie potrzebują pełnej kuchni i szafek, w ofercie pozostaje Marco Polo HORIZON. To idealna opcja na weekendowe wypady, która teraz w standardzie dostała dodatkowe poduszki powietrzne (od słupka A do D), dbając o bezpieczeństwo pasażerów w każdym rzędzie.
Co przyniesie przyszłość?
To wydanie Marco Polo to piękna ewolucja, ale prawdziwa rewolucja czai się za rogiem. Mercedes już zapowiada, iż pod koniec dekady zobaczymy vany oparte na zupełnie nowej architekturze: VAN.EA (elektryczne) oraz VAN.CA (spalinowe). Zanim jednak pożegnamy obecną generację, ten odświeżony model wydaje się być najlepszym sposobem na luksusową ucieczkę od cywilizacji.
Nowe modele zadebiutują na targach Caravan Salon w Düsseldorfie (28 sierpnia – 6 września), a zamówienia będzie można składać już wkrótce.

2 godzin temu












