
Dwadzieścia lat po debiucie, który na zawsze zmienił bieg historii motoryzacji i zdefiniował pojęcie hipersamochodu, Bugatti otwiera nowy rozdział dla swojego najważniejszego modelu.
Dedykowany dział certyfikacji i renowacji La Maison Pur Sang zaprezentował unikatowy, jubileuszowy projekt na bazie Veyrona. Choć na pierwszy rzut oka wzrok przyciągają luksusowe lakiery z Chirona i Tourbillona oraz zegarmistrzowskie detale, pod spodem kryje się inżynieryjny przełom, na który kolekcjonerzy czekali od dwóch dekad.

Konieczność, która z czasem stała się gorsetem
Przez lata wokół eksploatacji Veyrona narosły legendy o astronomicznych kosztach wymiany kół, konieczności wysyłania całych obręczy do wyspecjalizowanego serwisu we Francji czy przymusowym złomowaniu nienaruszonych felg co trzy komplety ogumienia.
Jednak, żebyśmy się dobrze zrozumieli, zastosowanie opon Michelin Pilot Sport PAX, modelu zaprojektowanego specjalnie dla Bugatti Veyrona, nie było przekleństwem, czy wadą, choć prawdopodobnie właściciele Veyronów mogli patrzeć na to inaczej. To była konieczność. W 2005 roku była to jedyna znana ludzkości technologia, która pozwalała spełnić obłąkany warunek Ferdinanda Piëcha: dwutonowy luksusowy potwór z silnikiem W16, który bezpiecznie pojedzie 407 km/h i nie zabije kierowcy przy pierwszej próbie prędkości. Więcej o Veyronie pisałem już na łamach iMagazine 06/2025.
iMagazine 6/2025 – Vuelta San Sebastian
Przy takich przeciążeniach zwykła opona zsunęłaby się z rantu felgi pod wpływem monstrualnego momentu obrotowego i sił odśrodkowych. Wklejenie stopki w specjalną obręcz PAX było wówczas jedynym biletem wstępu do bezpiecznego przekroczenia bariery 400 km/h. Problem polegał na tym, iż gdy technologia poszła do przodu, unikalne koła zamieniły setki Veyronów w eksponaty uwięzione w garażach, których wielu właścicieli bało się ruszać z obawy przed starzeniem się niedostępnej już gumy. Wielu to jednak nie wszyscy. Nasz rodak nie bał się wypuścić swojego egzemplarza w Zielone Piekło Północnej Pętli, sami zobaczcie:
Rewolucja ukryta w jednym zdaniu
W oficjalnym komunikacie marki absolutny smaczek inżynieryjny kryje się w jednym, z pozoru niewinnym zdaniu:
„Most visibly, the mesmerizing creation introduces a new wheel concept that enables the Veyron to use tires in Chiron dimensions.”
Bugatti zaprojektowało na nowo kultowe obręcze Machiavelli, zwiększając ich średnicę do 20 cali na osi przedniej oraz 21 cali z tyłu. Ta modyfikacja to w rzeczywistości przejście na współczesną geometrię kół znaną z Chirona. Dzięki dwóm dekadom rozwoju chemii polimerów i kordów aramidowych, nowoczesne opony nie potrzebują już klejenia do obręczy, by wytrzymać potężne obciążenia. W ten sposób fabryka jednym ruchem uwolniła auto z logistycznej pułapki.

Fabryczny restomod zamiast muzealnego eksponatu
Wraz z prezentacją jubileuszowego egzemplarza Bugatti uruchomiło oficjalny konfigurator renowacji dla dwudziestoletniego modelu. Marka z Molsheim poszła śladem manufaktur pokroju Singera czy Pagani, proponując klientom fabryczny restomod na najwyższym poziomie rzemiosła.
Wnętrze zyskało manualne przeszycia Mocassin oraz konsolę środkową ozdobioną motywem Côte de Genève, przeniesionym wprost z mechanizmów szwajcarskich zegarków. Veyron przestał być nietykalnym zabytkiem, stając się pełnoprawnym, współczesnym klasykiem, którym wreszcie można bez stresu wyjechać na publiczne drogi. Poniżej galeria jedynego Veyrona w swoim rodzaju:
Jeśli artykuł Bugatti po 20 latach uwalnia Veyrona. Jak inżynieria materiałowa zdjęła gorset z legendy [galeria] nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

1 godzina temu












