37 KM w motocyklu za 45 tys. euro może wyglądać jak żart. Tyle iż w przypadku BRABUS URBAN E FRAGMENT EDITION zupełnie nie chodzi o stosunek ceny do osiągów. To przede wszystkim limitowany przedmiot kolekcjonerski, który łączy świat motocykli, mody i designu.
BRABUS stworzył go wspólnie z Fragment Design, marką założoną przez japońskiego projektanta Hiroshiego Fujiwarę, oraz francuskim producentem elektrycznych motocykli DAB Motors. Efekt jest mocno nietypowy — i zdecydowanie nie wygląda jak zwykły miejski jednoślad.
Najważniejsza liczba? Powstanie tylko 10 egzemplarzy na cały świat. Cena każdego z nich wynosi 45 tys. euro netto.

Ma 37 KM, ale momentu mu nie brakuje
Za napęd odpowiada elektryczny silnik o mocy 27 kW, czyli 37 KM. Maksymalny moment obrotowy sięga aż 475 Nm, a motocykl może rozpędzić się do 120 km/h.
Energię dostarcza akumulator litowo-jonowy 72 V. Według producenta zasięg sięga 150 km, więc pod względem praktyczności URBAN E nie wygląda źle.
Do wyboru jest pięć trybów jazdy: Eco, Street, Sport, Nitrous i Reverse. Ten ostatni nie wymaga wyjaśnienia. Ciekawiej wygląda Nitrous — pozwala na wykorzystanie maksymalnego prądu fazowego przez maksymalnie 10 sekund.
W trybie Eco prędkość zostaje natomiast ograniczona do 60 km/h.

Tutaj liczy się przede wszystkim wygląd
To jednak design jest największym powodem, dla którego powstał ten motocykl.
BRABUS URBAN E FRAGMENT EDITION utrzymano w czarno-białej stylistyce, wykorzystując między innymi odsłonięte elementy z włókna węglowego, białe osłony kół i białe zaciski hamulcowe. Charakterystyczny jest również tylny reflektor z umieszczonym w środku logo Fragment.
Na tym nie koniec. Motocykl otrzymał również manualnie wykończone, białe siedzenie BRABUS Masterpiece z charakterystycznym pikowaniem Shell.
To właśnie takie detale pokazują, iż nie jest to próba stworzenia konkurenta dla szybkich motocykli elektrycznych. BRABUS sprzedaje tutaj przede wszystkim styl i wyjątkowość.

Nie oszczędzano też na podwoziu
Mimo kolekcjonerskiego charakteru nie oznacza to, iż producent potraktował mechanikę po macoszemu.
Z przodu zastosowano w pełni regulowany widelec upside-down o średnicy 46 mm, natomiast z tyłu pracuje regulowany amortyzator wykonany na zamówienie. Oba elementy mają 100 mm skoku.
Za hamowanie odpowiadają komponenty Brembo. Z przodu znalazł się radialny czterotłoczkowy zacisk współpracujący z pływającą tarczą o średnicy 320 mm. Z tyłu zastosowano jednotłoczkowy zacisk i tarczę 240 mm. Całość uzupełnia dwukanałowy ABS.
Ładowanie również nie wymaga specjalnej infrastruktury. Zwykłe gniazdko 220 V pozwala uzupełnić energię od 50 do 100 proc. w około 90 minut. Pełne ładowanie zajmuje około 3,5 godziny.

BRABUS, Fragment i tylko 10 motocykli
Za bazę projektu odpowiada DAB Motors, francuska firma specjalizująca się w niewielkoseryjnych elektrycznych motocyklach klasy premium. Marka należy do Peugeot Motocycles Group i swoje jednoślady składa we Francji.
Tym razem jednak technika zeszła na drugi plan. BRABUS połączył siły z Fragment Design, żeby stworzyć coś, co bardziej przypomina kolekcjonerski przedmiot niż klasyczny motocykl.
Nieprzypadkowo światowa premiera odbyła się podczas ComplexCon 2026 w Los Angeles, wydarzenia mocno związanego ze streetwearem, kulturą i designem.
Do motocykla przygotowano choćby specjalną kolekcję ubrań i akcesoriów — między innymi skórzane rękawice, kurtkę motocyklową i bluzę.

45 tys. euro za elektryczny motocykl
I dochodzimy do najważniejszego punktu.
BRABUS URBAN E FRAGMENT EDITION kosztuje 45 tys. euro netto, czyli około 200 tys. zł. W Ameryce Północnej cena wynosi 50 tys. dolarów netto.
Za tę kwotę nie dostajemy więc najmocniejszego ani najszybszego elektrycznego motocykla na rynku. Dostajemy coś zupełnie innego — jeden z zaledwie 10 egzemplarzy motocykla stworzonego wspólnie przez BRABUS i Fragment Design.













