Bestune T90 to największy SUV w ofercie marki i model, który celuje w segment popularnych, rodzinnych aut pokroju Skoda Kodiaq, Nissan X-Trail czy Chery Tiggo 8. Ma ponad 4,7 metra długości, oferuje przestronne wnętrze i przyciąga atrakcyjną ceną. Do tego dochodzi instalacja LPG, która dla wielu klientów może okazać się jednym z kluczowych argumentów przy zakupie. To wszystko brzmi bardzo dobrze, ale jak zwykle w takich przypadkach pojawia się pytanie o kompromisy. T90 potrafi pozytywnie zaskoczyć, jednak nie brakuje tu też rozwiązań, które budzą pewne wątpliwości.
Jaki więc naprawdę jest Bestune T90? Sprawdźmy.





Design – trudno o emocje
Jeśli chodzi o stylistykę, trudno tu o jakiekolwiek większe emocje. Bestune T90 to po prostu kolejny chiński SUV – poprawny, ale raczej bez wyraźnego charakteru. Do tego przyzwyczaili nas już chińscy producenci.
Przód przypomina to, co widzieliśmy już w Bestune B70. Mamy smukłe reflektory LED, listwę świetlną i podświetlany znaczek. Do tego dochodzi duża atrapa chłodnicy wykończona poziomymi chromowanymi listwami, a światła mijania i drogowe osadzono niżej w zderzaku.
Linia boczna jest typowa dla nowoczesnych SUV-ów – delikatnie opadający dach, chromowane dodatki i niezbyt duże koła, które naszym zdaniem lepiej wyglądałyby w większym rozmiarze. Jedyną bardziej wyróżniającą się cechą jest wyraźne przetłoczenie biegnące przez całą długość nadwozia, które przełamuje dość spokojną, standardową bryłę. Całość nie przyciąga szczególnej uwagi, a dodatkowo mamy tu sporo elementów wykończonych w piano black.
Z tyłu znajdziemy dwie atrapy końcówek układu wydechowego, modne połączone światła LED oraz delikatny spojler. Całość jest jednak dość nijaka – brakuje mocniejszych przetłoczeń czy wyraźniejszych załamań na klapie bagażnika.
Trzeba jednak jasno powiedzieć: to nie jest tak, iż Bestune T90 jest brzydki. Po prostu brakuje mu charakteru i elementu, który wyróżniałby go na tle konkurencji. Choć dla wielu osób taki zachowawczy design może być wręcz zaletą.
Kabina – pierwsze wrażenia
Wnętrze robi bardzo dobre pierwsze wrażenie i już po chwili widać, iż to zupełnie inna liga niż Bestune B70. Tam można było odnieść wrażenie auta sprzed kilku lat, tutaj natomiast od razu czuć nowoczesność.
Na pokładzie znajdziemy dwa cyfrowe ekrany, które wyglądają świeżo i dobrze wpisują się w aktualne trendy. Do tego dochodzi ciekawie poprowadzona linia deski rozdzielczej, która nadaje wnętrzu własny klimat i sprawia, iż nie wygląda ono jak kopia rozwiązań z innych modeli. Jednocześnie czuć, iż auto nie aspiruje do klasy premium, ale wyraźnie próbuje pozycjonować się nieco wyżej niż typowy segment budżetowy.
Pod względem ceny najbliżej mu do takich modeli jak Dacia Duster czy Dacia Bigster, ale pod względem wykończenia wypada wyraźnie lepiej — nie ma tu takiego wrażenia „taniości” i wszechobecnych twardych plastików.
Wnętrze wykończono tapicerką skórzaną w odcieniu wiśniowo-kremowym — materiał ten znajdziemy nie tylko na fotelach, ale również na boczkach drzwi. W górnych partiach dominują miękkie tworzywa i elementy pokryte skórą ekologiczną, uzupełnione o oświetlenie ambientowe. Niżej pojawiają się twardsze plastiki oraz wstawki piano black, ale ogólne wrażenie jakości pozostaje bardzo dobre, a spasowanie elementów nie budzi zastrzeżeń.
Całość uzupełniają detale — podświetlany dekor przed pasażerem oraz nietypowe zestawienie kolorystyczne. Jasna tapicerka połączona z bordowymi i wpadającymi w fiolet akcentami wygląda świeżo i skutecznie ożywia wnętrze.





Ergonomia i praktyczność
Z lewej strony kierownicy znajdziemy zamykany schowek, nad którym umieszczono przycisk hamulca postojowego oraz przełącznik instalacji LPG.
Sama kierownica dobrze leży w dłoniach i została wyposażona w zestaw przycisków oraz rolek odpowiadających za obsługę najważniejszych funkcji. Układ przypomina rozwiązania znane z modeli grupy Volkswagena i w praktyce sprawdza się bardzo dobrze. Z jej poziomu obsłużymy m.in. adaptacyjny tempomat, multimedia, zestaw głośnomówiący oraz komputer pokładowy — choć w tym ostatnim przypadku działanie bywa momentami nieintuicyjne.
Tunel środkowy wpisuje się w stylistykę znaną z wielu chińskich modeli. Jest szeroki i rozbudowany, a na jego powierzchni znajdziemy półkę na telefon, wnękę na kluczyk oraz dwa uchwyty na napoje. Do dyspozycji jest również pojemny schowek z dwoma portami USB, a pod tunelem dodatkowa przestrzeń na drobiazgi. Co ciekawe, w tej dolnej części nie znajdziemy żadnego portu do ładowania.
Na tunelu umieszczono klasyczny selektor kierunku jazdy, który jest wygodny w obsłudze. Szkoda jedynie, iż producent nie przewidział możliwości manualnej zmiany biegów — ani dzięki lewarka, ani łopatek przy kierownicy.
Minusem pozostaje także brak gniazda 12 V w kabinie — jedyne znajdziemy dopiero w bagażniku.
Multimedia
Pod względem technologii jest tu zdecydowanie nowocześniej. Może nie jest to jeszcze poziom „europejskiej” konkurencji, ale całość prezentuje się naprawdę dobrze.
Przed kierowcą znajduje się czytelny cyfrowy zestaw wskaźników. Co prawda nie oferuje on szerokich możliwości personalizacji, ale jest prosty w obsłudze i dobrze spełnia swoją funkcję.
Do tego dochodzi wertykalny, 12,6-calowy ekran systemu multimedialnego, który wyróżnia się nowoczesną grafiką, szybkim działaniem i dobrą responsywnością. Całość została estetycznie wkomponowana w deskę rozdzielczą. Na plus wypada również jakość obrazu z kamer, która jest wyraźnie lepsza niż w Bestune B70.
Nie obyło się jednak bez wad. Do obsługi Android Auto i Apple CarPlay potrzebny jest zewnętrzny dongiel, a system opiera się na chińskiej aplikacji CarbitLink. Sam system potrafi się też momentami przyciąć — szczególnie widoczne jest to przy podglądzie danych o zużyciu energii, gdzie zdarzają się chwilowe zawieszenia i konieczność ponownego wejścia w menu.
Na plus w Bestune T90 należy zaliczyć możliwość zmiany motywu obu ekranów (jasny/ciemny), co poprawia komfort użytkowania w różnych warunkach. Do tego dochodzi ciekawie poprowadzona linia deski rozdzielczej, która nadaje wnętrzu własny charakter i sprawia, iż nie wygląda jak kopia rozwiązań z innych modeli.
Warto też pamiętać, iż część ustawień ukryta jest w dodatkowym menu systemowym, które rozwija się po przeciągnięciu ekranu od góry — podobnie jak w telefonach. Znajdziemy tam m.in. tryby jazdy czy możliwość dezaktywacji systemu Start&Stop, których nie ma w standardowych zakładkach menu.




Miejsca nie brakuje
Przednie fotele są bardzo wygodne i dobrze sprawdzają się zarówno w mieście, jak i w trasie. Do dyspozycji mamy elektryczną regulację, a kierownica oferuje regulację w dwóch płaszczyznach, co pozwala łatwo dobrać odpowiednią pozycję za kierownicą. Na plus należy zaliczyć także podgrzewanie — zarówno foteli (trzystopniowe), jak i kierownicy. Jedynym realnym minusem jest brak regulacji podparcia odcinka lędźwiowego. Warto też dodać, iż siedzi się tu stosunkowo wysoko, co wielu kierowcom przypadnie do gustu.
Z tyłu przestrzeni jest naprawdę dużo. Wrażenie przestronności dodatkowo potęguje panoramiczny dach, który skutecznie doświetla wnętrze. Do dyspozycji pasażerów jest podłokietnik z uchwytami na napoje, kieszenie w oparciach foteli oraz pojedynczy port USB. Tylna kanapa to jeden z najmocniejszych punktów Bestune T90, a dwukolorowa tapicerka tylko podkreśla pozytywne wrażenie — wygląda to naprawdę bardzo dobrze.
Bagażnik oferuje 560 litrów pojemności, choć można odnieść wrażenie, iż producent uwzględnia w tej wartości również przestrzeń pod podłogą. W testowanym egzemplarzu znajduje się tam zbiornik LPG, co w praktyce ogranicza możliwości wykorzystania tej wnęki. Na plus należy zaliczyć elektrycznie sterowaną pokrywę bagażnika.
Układ napędowy
Podobnie jak w przypadku Bestune B70, również Bestune T90 oferowany jest w dwóch wariantach silnikowych – 1.5 oraz 2.0.
Słabsza jednostka jest identyczna jak w sedanie i generuje 160 KM oraz 258 Nm. Współpracuje ona z 7-biegową przekładnią dwusprzęgłową, a przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje jej 7,7 sekundy.
Mocniejszy wariant to już wyraźnie inna propozycja. Oferuje on 245 KM i 380 Nm, a moc przenoszona jest za pośrednictwem 8-biegowej automatycznej skrzyni hydrokinetycznej, znanego producenta – AISIN. W tym przypadku sprint do 100 km/h trwa 8,2 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 220 km/h.
Szkoda jedynie, iż producent nie przewidział możliwości wyboru napędu na cztery koła.







Jak to jeździ?
Trochę się tego obawialiśmy, bo w Bestune B70 irytowała nas praca automatu, ale tutaj sytuacja wygląda wyraźnie lepiej. Nie jest idealnie, ale skrzynia nie szarpie, nie ma problemów z płynnym ruszaniem, a reakcje na wciśnięcie pedału przyspieszenia są zauważalnie szybsze. przez cały czas wyczuwalna jest pewna zwłoka, jednak mniejsza niż w B70. Być może to kwestia konkretnego egzemplarza, a być może po prostu 8-biegowa przekładnia wypada tu lepiej.
Nie zmienia to jednak faktu, iż Bestune T90 sprawdza się jako auto do codziennej jazdy. Jest wystarczająco dynamiczny, choć trudno oprzeć się wrażeniu, iż z deklarowanych 245 KM nie korzystamy w pełni. Potencjał tej jednostki nie jest tu szczególnie odczuwalny. Wyprzedzanie i przyspieszanie nie sprawiają problemów, ale mimo wszystko można było oczekiwać nieco więcej charakteru.
Układ kierowniczy, jak na chińskie auto, jest całkiem komunikatywny, a zawieszenie dobrze radzi sobie z nierównościami. Jest wyraźnie nastawione na komfort i w tej roli sprawdza się bez większych zastrzeżeń. Pracuje też zauważalnie ciszej niż w Bestune B70. Nie jest to poziom ponadprzeciętny, ale większości użytkowników powinien w zupełności odpowiadać. Gorzej wypada przy szybszej jeździe — wtedy widać, iż to nie jest środowisko, w którym ten samochód czuje się najlepiej.
Do dyspozycji mamy również tryby jazdy – Eco, Comfort i Sport. Szczerze mówiąc, ich użyteczność jest ograniczona. W trybie Eco układ napędowy staje się zbyt ospały, natomiast Sport utrzymuje wyższe obroty, co przekłada się na większe zużycie paliwa bez wyraźnego zysku w dynamice. Dodatkowo dostępne są trzy ustawienia wspomagania układu kierowniczego.
Ekonomia nie jest mocną stroną
Największą bolączką Bestune T90 pozostaje zużycie paliwa. To zdecydowanie nie jest oszczędny samochód — i dokładnie to samo można było zauważyć w przypadku Bestune B70. Właśnie dlatego importer oferuje instalację LPG, choć nie jest to rozwiązanie fabryczne jak w Dacii, ale montowane już w Polsce. Oznacza to brak pełnej integracji z komputerem pokładowym, choć na plus trzeba zaliczyć fakt, iż wlew LPG udało się estetycznie ukryć pod klapką paliwa.
W codziennej jeździe spalanie potrafi być naprawdę wysokie. W mieście, przy krótkich dystansach rzędu około 10 km, bez problemu można zobaczyć wyniki na poziomie 12–14 l/100 km. Na dłuższych trasach jest nieco lepiej, ale tylko nieznacznie — realnie trzeba liczyć się ze spalaniem rzędu 10–11 l/100 km, i to przy dość spokojnej jeździe oraz delikatnym obchodzeniu się z pedałem przyspieszenia.
Właśnie dlatego instalacja LPG wydaje się wręcz naturalnym wyborem. Trzeba jednak pamiętać o jednym „ale” — choćby przy jeździe na gazie samochód przez cały czas zużywa benzynę, która potrzebna jest m.in. do chłodzenia wtryskiwaczy. Trudno to dokładnie zmierzyć w trakcie testu, ale według użytkowników i forów można przyjąć, iż spalanie benzyny stanowi około 10% zużycia LPG. Innymi słowy, przy spalaniu 15 l LPG dochodzi jeszcze około 1,5 l benzyny.
Poza miastem sytuacja wygląda zdecydowanie lepiej. Przy 100 km/h spalanie wynosi około 5,9–6,1 l/100 km, przy 120 km/h rośnie do 8,2–8,4 l/100 km, natomiast przy 140 km/h może sięgnąć choćby 10,5–11,0 l/100 km.
Zbiornik paliwa ma pojemność 60 litrów, natomiast zbiornik LPG mieści 56 litrów.
Asystenci jazdy
No i tu ponownie wraca znany problem Bestune. Pomijając fakt, iż czujniki parkowania potrafiły sporadycznie reagować bez wyraźnego powodu, największe zastrzeżenia budzi tempomat adaptacyjny. Działa on bardzo nierówno — przez chwilę wszystko funkcjonuje poprawnie, by za moment samochód nie był w stanie utrzymać zadanej prędkości (często o kilka km/h niższej), albo nagle wyraźnie zwalniał w zakrętach czy przy wykryciu pojazdu na sąsiednim pasie.
Nie wynika to jednak z ograniczeń układu napędowego, tylko z samej logiki działania systemu, który w niektórych sytuacjach po prostu „decyduje”, iż nie będzie utrzymywał zadanej prędkości.
Nie jest to rozwiązanie dopracowane — i niestety dokładnie takie same wrażenia towarzyszyły nam już przy Bestune B70.






Ile kosztuje Bestune T90?
W ofercie dostępne są dwie wersje wyposażenia: 1.5 Business oraz 2.0 Elegance. W aktualnej wyprzedaży rocznika bazowa odmiana została wyceniona na 109 900 zł, natomiast prezentowany egzemplarz w bogatszej specyfikacji kosztuje 129 900 zł.
Warto jednak zwrócić uwagę na politykę dopłat. jeżeli nie zdecydujemy się na biały lakier, trzeba dopłacić 2 500 zł. Z kolei wiśniowo-kremowe wykończenie wnętrza jest standardem w wersji Elegance, natomiast w wariancie Business wymaga dopłaty 5 000 zł.
To jednak nie jedyny element, którym dystrybutor stara się zwiększyć atrakcyjność oferty. Katalogowa cena modelu Bestune T90 wynosi 129 900 zł lub 149 900 zł, w zależności od konfiguracji. Producent przewiduje również możliwość zakupu auta w ramach pakietów, w których dostępne są m.in. instalacja LPG, opony zimowe lub wielosezonowe, ubezpieczenie OC/AC, pakiet serwisowy czy rabat gotówkowy.
W testowanej wersji Elegance otrzymujemy zestaw najważniejszych elementów wyposażenia, które realnie wpływają na komfort i bezpieczeństwo codziennej jazdy.
Na pokładzie znajdziemy m.in. adaptacyjny tempomat oraz system monitorowania martwego pola, które wspierają kierowcę podczas jazdy w trasie i w ruchu miejskim. Do tego dochodzą asystenci pasa ruchu, czuwający nad utrzymaniem adekwatnego toru jazdy.
Podczas manewrów przydatne okazują się czujniki parkowania z przodu i z tyłu oraz kamera 360° z rozszerzoną wizualizacją 540°, znacząco ułatwiające parkowanie w ciasnych przestrzeniach.
Komfort codziennego użytkowania podnosi dwustrefowa klimatyzacja automatyczna, panoramiczny dach oraz bezkluczykowy dostęp, a za kontakt z multimediami odpowiada cyfrowy zestaw wskaźników 8” oraz ekran centralny o przekątnej 12,6” z wyświetlaczem head-up display.
Nie zabrakło także elementów uzupełniających, takich jak oświetlenie LED, ambientowe podświetlenie wnętrza oraz 19-calowe felgi aluminiowe, które dopełniają całości wizerunku wersji Elegance.
W pewnym sensie Bestune T90 funkcjonuje we własnej lidze cenowej, ale jednocześnie trafia w wyjątkowo mocno obsadzony segment rynku. Gdybyśmy szukali taniego SUV-a z instalacją LPG, naturalnym punktem odniesienia pozostaje Dacia Bigster. To auto wyraźnie bardziej budżetowe, miejscami plastikowe i uboższe wyposażeniowo, ale oferuje istotny atut — fabryczną instalację LPG w pełni zintegrowaną z układem pokładowym.
W przypadku Bestune sytuacja wygląda inaczej. Instalacja LPG montowana jest już w Polsce, jako rozwiązanie aftermarketowe, co oznacza inne podejście do integracji układu z samochodem.
Jeżeli zrezygnujemy z LPG i spojrzymy szerzej na konkurencję, gwałtownie okazuje się, iż MG HS, Chery Tiggo 8 czy BYD Seal U DM-i są droższe. Jeszcze większy dystans cenowy pojawia się, gdy zestawimy Bestune T90 z dobrze znanymi graczami, takimi jak Skoda Kodiaq czy Nissan X-Trail.
Warto jednak zaznaczyć, iż o ile Bestune B70 jako klasyczna limuzyna funkcjonuje dziś w niszowym segmencie, o tyle Bestune T90 trafia w jeden z najbardziej zatłoczonych i wymagających fragmentów rynku SUV-ów klasy średniej.
Nawet biorąc pod uwagę ceny promocyjne, różnica między Bestune T90 a hybrydowym MG HS wynosi około 11 000 zł. Problem w tym, iż MG jest już konstrukcją dojrzałą — oferuje niższe zużycie paliwa, lepszą jakość wykończenia i bardziej dopracowane wyposażenie. Nie można zapominać o tym, iż MG jest u nas oficjalnie, natomiast Bestune jest sprowadzany przez importera.
Ciekawą alternatywą pozostaje również Chery Tiggo 8, które w wersji benzynowej kosztuje w tej chwili 133 900 lub 145 900 zł, w zależności od konfiguracji. W tym zestawieniu Bestune T90 najrozsądniej wypada w słabszej wersji wyposażenia, gdzie przy cenie 109 900 zł wciąż oferuje dobre wyposażenie i LPG.

Bestune T90 2.0 Elegance LPG – nasza opinia
Bestune T90 to przede wszystkim dużo auta za rozsądne pieniądze. I choć testowaliśmy mocniejszą wersję, to właśnie 1.5 Business za 109 900 zł wydaje się najbardziej sensownym wyborem — daje przestronnego, dobrze wyposażonego SUV-a z automatem i LPG, który w codziennym użytkowaniu powinien po prostu robić swoją robotę.
Dopłata około 20 tysięcy złotych do wyższej wersji wydaje się więc mało uzasadniona. Tym bardziej, iż cena 129 900 zł zaczyna już niebezpiecznie zbliżać się do konkurencji, która oferuje bardziej dopracowane auta.
To auto, które mimo wad ma też sporo zalet — jest przestronne, wygodne i dobrze odnajduje się w codziennym użytkowaniu. Wysokie spalanie pozostaje jego największym minusem, ale w dużej mierze niweluje je instalacja LPG.
| Silnik: | benzynowy, turbodoładowany, pojemność 1989 ccm |
| Maksymalna moc: | 245 KM |
| Maksymalny moment obrotowy: | 380 Nm |
| Skrzynia biegów i napęd: | automatyczna, ośmiostopniowa, napęd na przednie koła |
| Przyspieszenie 0 – 100 km/h: | b.d. |
| Prędkość maksymalna: | 220 km/h |
| Średnie spalanie: | 8,2 l/100 km |
| Pojemność zbiornika paliwa: | 60 l |
| Wymiary (dł./wys./szer.): | 4718/1710/1880 |
| Pojemność bagażnika: | 560 l |
Cennik
| Wersja | Business | Elegance |
| 1.5 l 160 KM | 109 900 zł | – |
| 2.0 l 245 KM | – | 129 900 zł |














