Aston Martin zostaje przy V8 i V12. Elektryk może pojawić się dopiero w 2033 roku

moto-przestrzen.pl 1 godzina temu

Aston Martin nie zamierza spieszyć się z samochodem elektrycznym. Producent nie ma już konkretnej daty premiery pierwszego modelu BEV i zakłada, iż może on pojawić się najwcześniej w 2033 roku. Jednocześnie marka chce przez cały czas rozwijać samochody z silnikami V8 i V12.

To spora zmiana względem wcześniejszych zapowiedzi. Jeszcze niedawno Aston Martin zakładał, iż pierwszy samochód elektryczny pojawi się w 2030 roku. Wcześniej planowano choćby debiut już w 2027 roku. w tej chwili producent nie chce jednak deklarować konkretnego terminu.

Aston Martin daje sobie więcej czasu

O zmianie planów mówił Adrian Hallmark, szef Aston Martina. Podczas otwarcia nowego salonu marki w Londynie stwierdził, iż zapotrzebowanie klientów na samochody elektryczne oraz przepisy zmieniają się szybciej, niż producenci samochodów są w stanie na nie reagować.

Dlatego Aston Martin analizuje różne scenariusze dla poszczególnych rynków. Według Hallmarka pierwszy samochód elektryczny marki może pojawić się w 2033, 2034 lub 2035 roku. Jednocześnie zaznaczył, iż 2031 rok nie jest w tej chwili rozważanym terminem.

Nie oznacza to jednak, iż Aston Martin rezygnuje z elektromobilności. Firma przez cały czas ma umowę z Lucid, która zapewnia dostęp do technologii związanych z napędami elektrycznymi. Producent współpracuje również z Mercedes-Benz w zakresie układów napędowych i elektroniki.

Opóźnienie może mieć choćby jedną istotną zaletę. Aston Martin będzie mógł poczekać z większymi inwestycjami i wykorzystać technologie, które za kilka lat będą bardziej zaawansowane niż te dostępne obecnie.

V8 i V12 zostaną z Astonem na dłużej

Najciekawsza część planu dotyczy jednak silników spalinowych. Aston Martin chce pozostać przede wszystkim producentem samochodów z napędem spalinowym przez większą część obecnej dekady.

Firma ma już plan, który ma pozwolić utrzymać silniki V8 i V12 zgodne z wymaganiami przepisów aż do 2035 roku. Nie oznacza to, iż wszystkie obecne modele będą produkowane do tego czasu. Aston Martin zapowiada bowiem całkowitą wymianę swojej gamy między 2030 a 2035 rokiem.

Nowe samochody mają otrzymać również układy hybrydowe. Co ciekawe, producent nie zakłada w tej chwili szerokiego wykorzystania hybryd plug-in. Hallmark wskazuje przede wszystkim na ich dodatkową masę, która w przypadku samochodów sportowych ma duże znaczenie.

W najbliższych latach Aston Martin chce więc przez cały czas rozwijać klasyczne silniki spalinowe, jednocześnie wykorzystując elektryfikację tam, gdzie ma ona sens.

Aston Martin nie rezygnuje z elektryfikacji

Podejście marki można określić raczej jako opóźnianie elektryfikacji niż jej odrzucenie. Sam Hallmark określił Aston Martina jako „BEV delayer”, a nie „BEV denier”.

Producent nie wycofuje się z projektu samochodu elektrycznego, ale nie chce inwestować dzisiaj ogromnych pieniędzy w technologię, która za kilka lat może wyglądać zupełnie inaczej.

Współpraca z Lucid pozostaje ważnym elementem tego planu. Aston Martin będzie mógł skorzystać z nowszych rozwiązań w momencie uruchomienia programu elektrycznego.

Co dalej z Valhallą?

Aston Martin zamierza również rozwijać Valhallę. Firma przez cały czas będzie oferować ten hybrydowy hipersamochód, a Hallmark zasugerował, iż na jego bazie mogą powstać kolejne niskoseryjne odmiany.

Szef marki wspomniał między innymi o możliwości stworzenia wersji z innym rodzajem dachu. Aston Martin chce również wykorzystać platformę Valhalli do budowy bardziej ekskluzywnych, niskoseryjnych samochodów.

Jednocześnie w najbliższych latach firma będzie stopniowo wymieniać całą gamę swoich modeli. Nowe samochody mają oferować wyższy poziom osiągów, jakości i dopracowania.

Elektryczny Aston Martin jeszcze poczeka

Aston Martin nie rezygnuje więc z samochodu elektrycznego, ale nie chce wprowadzać go na rynek za wszelką cenę. jeżeli obecne założenia się utrzymają, pierwszy BEV pojawi się najwcześniej w 2033 roku, choć możliwy jest również późniejszy debiut.

Do tego czasu marka chce przez cały czas korzystać z silników V8 i V12, jednocześnie rozwijając napędy hybrydowe. W przypadku producenta samochodów sportowych oznacza to, iż era elektryczna została odsunięta w czasie, a klasyczne jednostki napędowe pozostaną istotną częścią gamy jeszcze przez kilka lat.

Idź do oryginalnego materiału