Premiera zaplanowana na 10 marca to moment, na który czekają portfele wielu Europejczyków. Dlaczego? Bo segment C, czyli serce rynku, stał się potwornie drogi. Dacia widzi tu pustą bramkę i zamierza w nią wbić gola.
Według doniesień brytyjskich mediów nowa Dacia Striker ma kosztować około 20 000 funtów (w przeliczeniu ponad 100 tys. zł), co przy dzisiejszych realiach jest dosyć sensowną ceną. Zwłaszcza jeżeli spojrzy się na konkurencję.
Czym dokładnie jest Striker?
Zapomnijcie o chromach i zbędnych gadżetach. Striker ma być narzędziem. Z przecieków wynika, iż auto będzie wyglądać jak wydłużone i podwyższone Sandero. Przy długości około 4,6 metra zaoferuje ogromną przestrzeń bagażową i kabinę, w której nikt nie będzie się bić łokciami.
Dacia Striker celuje w klientów, którzy chcą solidnego prześwitu (spodziewajcie się okolic 20 cm), osłon nadwozia i pancernego zawieszenia, ale nie potrzebują wielkiej, ciężkiej budy SUV-a. To ma być auto do życia, czyli na zakupy, na wakacje i na dziurawą drogę na działkę.
Technicznie Striker będzie bliskim krewnym Bigstera. Bazuje na tej samej platformie CMF-B, co oznacza, iż pod maską znajdziemy nowoczesne, ale sprawdzone napędy. Do wyboru będą zapewne:
Miękkie hybrydy (Mild Hybrid) o mocy od 130 KM.
Pełna hybryda (Full Hybrid) o mocy 155 KM idealna do miasta i na trasy.
Wielką niewiadomą pozostaje napęd 4x4. Dacia przyzwyczaiła nas, iż potrafi go dać tam, gdzie inni oferują tylko przedni napęd, więc trzymamy kciuki, by Striker też dostał wersję, która nie boi się błota.
Dlaczego to może być hit?
Szefowa marki, Katrin Adt, mówi wprost: "Każdy samochód musi mieć swoje miejsce i swój cel". Striker nie ma służyć do pokazywania statusu sąsiadowi. Ma służyć do jeżdżenia bez strachu o każdą rysę na plastikowym zderzaku.
Jeśli szukacie auta, które pomieści rodzinę, psa i połowę asortymentu z marketu budowlanego, a przy tym nie zrujnuje waszego budżetu, zaznaczcie datę 10 marca w kalendarzu.

2 godzin temu















